niedziela, 19 lipca 2015

Mój warzywno - owocowy ogródek

W dzisiejszej notce chciałam Wam pokazać zasoby warzywno - owocowe mojego przydomowego ogródka :) Są skromne, biorąc pod uwagę potencjał działki, ale tutejsza ziemia nie sprzyja niestety wzrastaniu "roślinności spożywczej" (wszelkie chwasty za to rosną w zastraszającym tempie i nawet susza im nie straszna :P). Ponadto drzewa sąsiada rozrastające się pod niebiosa zasłaniają słońce roślinom na dużej części działki, więc nie jest im łatwo rosnąć i dojrzewać...

Co roku jest problem z pietruszką - natka rośnie na 3cm, po czym usycha w tajemniczych okolicznościach, więc już nawet nie siejemy :/ A pamiętam czasy, jak nie wiedziałam co mam z nią robić... W przyszłym roku mam w planach zasianie sałaty, botwinkidyni, choć moja mama twierdzi, że znając mnie, to "wydyni" mi się ona gdzieś u sąsiada... :P Sałata i botwinka rosną świetnie mojej sąsiadce (która nie ma już co z nimi robić, więc dostałam kilka sztuk :) I jeszcze muszę znaleźć specjalną przestrzeń na zioła, a zwłaszcza kolendrę.

Choć natki pietruszki i koperku mi brakuje, to rośnie u nas NATKA SELERA.

Może zdjęcie tego nie oddaje, ale jest jej dużo. Nie wiem jak będzie z korzeniami, bo w zeszłym roku, pomimo okazałej natki, były dosyć miniaturowe (największy miał może 4cm. średnicy i trafił do zupy, a większość to były mikro selerki :P). Taka natka jest bardzo aromatyczna i idealnie nadaje się do zup oraz dań warzywno - kaszowo - strączkowych :)

Z zieleniny mamy także mnóstwo SZCZYPIORKU, który w tym roku rośnie jak szalony.

I chociaż jem go sporo, to mam wrażenie, że go wcale nie ubywa :P Zawsze w niedzielę ucinam pokaźny pęczek, kroję i przechowuje w lodówce, żeby w tygodniu w każdej chwili móc dorzucić garść do obiadu na wynos czy kolacji :) Szczypiorek to dla mnie symbol wiosennych kanapek - nic tak nie podkreśla ich smaku, jak to warzywo :) Mamy kilka odmian - niektóre są bardziej cebulowe, inne mniej, ale wszystkie są przepyszne :) Część była sadzona z kupnych nasion, a część z małych cebulek.

W tym roku pierwszy raz rosną u nas CUKINIE :)

Na pomysł ich uprawy wpadł mój tata, ja nawet nie bardzo wierzyłam, że one u nas urosną... Ale rosną i to w zastraszającym tempie :) Fajnie jest móc iść w każdej chwili do ogródka po niepryskaną cukinię. Najbardziej lubię placki z jej udziałem oraz wszelkie warzywne mieszanki obiadowe. 

Co do warzyw, to są jeszcze u nas krzaczki, na których niedługo powinny pojawić się POMIDORKI KOKTAJLOWE.

Sadzonki zdobyła moja mama od koleżanki z pracy, która co roku ma zatrzęsienie tych pysznych, małych warzywek :) Krzaczki rosną jak szalone, więc mam nadzieję, że niedługo pojawią się tam pysze pomidorki, idealne do letnich sałatek.

Rośnie także u nas KRZACZEK Z MALINAMI, na którym wczoraj dojrzały 2 pierwsze owoce...

Jednak to chyba ostatni rok jego życia, bo malin za wiele na nim nie ma i niestety wymaga oprysków (jak się go nie opryska to w gałęziach zagnieżdżają się dziwne glisty, a liście schną). Nasza ziemia nie służy malinom niestety i tak muszę je kupować przez cały sezon...

Za to BORÓWEK co roku jest zatrzęsienie :)


Jeszcze kilka dni i będą dojrzałe, a przynajmniej część. Nie tylko my je lubimy, ale zasmakowały także okolicznym ptakom, które już się szykują do konsumpcji, codziennie kręcąc się koło krzaczków :/ Ale mój tata w tygodniu ma założyć na nie siatkę, bo inaczej to przegralibyśmy tą walkę - ptaki nie pracują i mają całodzienny dostęp do owoców :P A z borówkami jest niestety trochę zachodu - potrzebują sporo wody, w związku z czym trzeba je często nawadniać... Nie mogę się doczekać, aż zrobię pierwsze placki z ich udziałem :)

Ostatni owoc jaki u nas rośnie to AGREST

To jest chyba jakaś kwaśniejsza odmiana, bo agrest jaki pamiętam z dawnych lat był dużo słodszy. Ale ja lubię kwaśne rzeczy, więc mi on bardzo smakuję i jem kiedy tylko mogę i często zabieram ze sobą na wynos :)

I to by było na tyle naszych "upraw". Wiem, że dużo tego nie ma i szkoda, że większość działki zajmuje roślinność niejadalna, ale na pewno lepsze to niż nic :) No i dobrze, że teraz można wszystko kupić na bazarkach (ja to już nie wiem, co mam jeść ostatnio i mam wrażenie, że teraz są wszystkie owoce), choć wiadomo, że to nie to samo co iść poszukać czegoś pod własne drzewo... 

A czy Wy macie jakieś swoje uprawy?

53 komentarze:

  1. Niestety ja mieszkam w bloku i ogródka nie mam :( Babcia ma działkę i druga ma ogród, ale plony one mają raczej dla siebie ;)
    Nominowałam Cię do LBA! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że teraz można wszystko kupić :)
      Dziękuję, postaram się odpowiedzieć jak najszybciej :)

      Usuń
  2. Też mam taki ogródek, no może dużą działkę, ale u nas ziemia jest nawet dobra ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fajnie - wiele pysznych rzeczy możesz tam mieć :)

      Usuń
    2. No w tym roku to nawet nam urosły śliczne brokuły, ale nasze kalafiory to dzikusy o_o
      Mam też duuużo różnych sałat i kapust. Truskawki, borówki, jeżyny, szczypior, morele, wiśnie, ziemniaki, bób, fasola jaś, czerwona fasola, słonecznik, szparagówka, marchwie, poziomki, agrest, rabarbar, ogórki, pomidory i jeszcze duuużo rzeczy aczkolwiek nie wszystko jest zjadliwe ;D

      Usuń
    3. To wszystko brzmi magicznie :):)

      Usuń
  3. Za tydzień jedziemy do PL i planujemy wyjeść wszystkie plony z ogródka rodziców :) A jest ich nie mało :) Na razie o własnej uprawie (balkonowej, gdyż mamy całkiem spore dwa) nie myślimy z racji częstych wyjazdów. Chyba by roślinki nie przeżyły :( Ale nie ma nic lepszego niż zerwanie czegoś własnego, ekologicznego tuz przed konsumpcją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda :) Ale u rodziców będziecie mogli się najeść za wszystkie czasy :)

      Usuń
  4. Aha! Czyli to jest to cuuudo, którego tak Ci zazdroszczę... oj weszłabym... i zeżarła wszystko co bym spotkała :D No dobra robaczków bym oszczędziła ;) Dziękuje za obserwację :* Dodałabym się do Cb, ale nie wiem jak? :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obecnie to napotkasz agrest i może borówki, bo wątpię żeby natka selera czy szczypiorek same w sobie Ci smakowały :)
      Ja Cię dodałam, bo mi wygodniej mieć blogi, które regularnie czytam i komentuję na liście czytelniczej - Ty mnie nie musisz dodawać :)

      Usuń
    2. ale ja chcę ale nie umiem xDD Przypnę Cię do paseczka w takim razie z różnościami ^^

      A wiesz, że surowe bym zjadła, szczypiorek już miałam okazję tylko trochę mnie potem piekło :D A Seler gryza złapałam jak moja mama koktajl robiła :) Nie pogardziłabym... a agrest i borówki to moja bajka <3

      Usuń
    3. Musisz kliknąć w to logo bloggera w lewym górnym roku i potem po lewej stronie pod napisem lista czytelnicza powinno być "dodaj blog". Ale jeśli i tak z tego nie korzystasz (chodzi mi o tą listę czytelniczą) to się nie trudź :)

      To w takim razie zapraszam do mnie :)

      Usuń
    4. lepiej nie zapraszaj do siebie, bo jak się do Ciebie wpadnę to jeszcze nigdy nie wyjadę :)

      Udało się juhu! :D Dziękuje ^^ :* Dodałam Cię również do paska ,,sledze i podglądam". Co do podglądania, nie chciałabyś zrobić taki baner jak ze śledzeniem z google z blogerem? Innym łatwiej byłoby Cię dodać :)

      Usuń
    5. Mogę Ci wynająć pokój jeśli chcesz :P
      Chyba zrobiłam tak jak mówiłaś... :)

      Usuń
    6. widzę udało ci się :D Widzisz!? Zaraz przybędzie Ci obeserwatorów :)

      Lepiej nie kusz losu xDD

      Usuń
  5. Obok mojego domu też jest spory ogródeczek owocowo warzywny. Rośnie w nim sporo rzeczy m.in. jabłka, morele, maliny, borówki, porzeczki, agrest, cukinia, dynia, selery, pory, ogórki itp.
    Szczerze mówiąc to nie przepadam za zajmowaniem się nim, wole przerabiać owoce i warzywa na smaczne dania.;) Na szczęści moi rodzice lubią się opiekować ogródeczkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę takiego bogactwa, a najbardziej jabłek, moreli, porzeczek i dyni :)
      Ja też się moim nie zajmuję zbytnio, ale tata to lubi robić po pracy, a najbardziej dba o borówki, z których jest bardzo dumny :P

      Usuń
  6. ja nie mam nic zasadzone, dlatego zawsze zazdroszczę tym co mają własne ogródki pełne warzyw i owoców :) mieszkam przy ulicy, także na moim ogrodzie nie było by to zbyt zdrowe cokolwiek zasadzić, aczkolwiek wiem, że kiedyś coś tu rosło - pamiętam nawet gruszę i jabłoń, orzechy włoskie i laskowe :) teraz nie ma już nic, za to dziadek miał na działce pomidory, ogórki, rzodkiewki, czosnek, borówki itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też z jednej strony jest ulica (póki co niezbyt ruchliwa), ale z drugiej to już sama roślinność:)
      Ale fajnie by było mieć swoje gruszki !! :) No i orzechy i jabłka również (orzechy czasem mi się udaje uzbierać u wujka na wsi, jak akurat tam jestem w sezonie, bo ma ich mnóstwo).

      Usuń
  7. miałam dwie działki, teraz nie mam nic, i żałuję. Kiedyś znów chcę mieć:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ależ Ci zazdroszczę takiego ogródka. Od zawsze marzyłam o takim swoim zakątku. Sama hoduję na balkonie tylko miętę i bazylię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Balkon to także bardzo dobre miejsce do hodowli większej niż zioła :)

      Usuń
  9. U nas rośnie:
    Warzywa- szpinak, sałata masłowa, roszponka, seler, , cebula i por, pasternak, pietruszka (tu mamy też problem z korzeniem... nać jest piękna ale korzeń malutki i krzywy co roku), marchew, buraki, fasolka, rzodkiewka, kalarepa, pomidory malinowe i zwykłe (koktajlowe za bardzo nam się rozsiewają więc zrezygnowaliśmy z nich), cukinie zielone i żółte, ogórki, dynia zwykła, dynia makaronowa, hokkaido i piżmowa, topinambur,
    owoce- truskawki, poziomki, arbuzy, rabarbar (a tam zaliczymy do owoców :P)
    krzaki- maliny różowe i żółte, jeżyny, jagody goji (ale jeszcze nie ma owoców), agrest, porzeczki, winogrona zielone i ciemne,
    drzewa- jabłka papierówki, jabłka zwykłe bez konkretnej nazwy :P, morele (ale młodziutkie drzewko więc jest ich tylko kilka), wiśnie, czereśnie, śliwki węgierki i żółte, gruszki, morwa biała i czarna,
    zioła i przyprawy - koperek, bazylia, lubczyk, majeranek,

    No i chyba wszystko :D Nie zdziwimy się jeśli o czymś zapomniałyśmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to u Was musi być magicznie :) Chyba wszystko macie, co tylko można chcieć :) Ja to bym najchętniej całą działkę przekopała i przerobiła na sad i grządki :P

      Najbardziej Wam zazdroszczę jeżyn, gruszek, morwy i papierówek (choć czasem tata przywozi mi od babci, ale fajnie by było tak z rana iść pod własne drzewko po nie, kiedyś w wakacje u babci się nimi obżerałam :)

      Usuń
    2. Dokładnie tak, od rana wychodzimy na ogród pozbierać sobie papierówki a ostatnio jeszcze trochę twarde ale słodkie gruszki, a przy okazji podjeść trochę owoców z krzaczka :)

      Usuń
    3. To Wam zazdroszczę :)
      W sobotę chyba będę u babci na imieninach, więc może i tam będą papierówki to będę miała co jeść :)

      Usuń
  10. Przez chwilę poczułam się prawie jak w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiesz dla mnie ten wyjazd był taką odskocznią od codziennej rutyny :)

    U mnie w ogródku jest wszystkiego po trochu: maliny, poziomki, truskawki, pomidory, ogórki, natka pietruszki, koperek, sałata, jabłka, śliwki, mirabelki, morele, fasolka szparagowa, sałata, czeresnie, marchewka, botwinka.... działka nie jest duża ale ważne że swoje :) Twój też jest wspaniały

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fajnie masz :) U mnie to biednie pod względem różnorodności niestety - większość działki zajmują rośliny ozdobne i "obiekty" takie jak altanka, ławka itp :P

      Usuń
    2. Kwiatów też u mnie do groma :) A zapomniałam że mam również agrest i jeżyny :) i moze cos jeszcze jest o czym nie pamiętam ;p

      Usuń
  12. Nie mogę takich postów czytać, bo od razu mi się łza w oku kręci z tęsknoty za ogrodem. Zazdroszczę tylu cudów, a jak już się dochowasz własnej dyni, to nie zapomnij o mnie :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Pochwalę się tylko starą gruszką (która w tym roku wiele nie da), mnóóóóstweeem winogron (po prostu cała spora pergola w winogronach), malinami (jedynie jeden rok siedzą, a całkiem wydajne bestyje) i kilkoma różnymi ziołami. Resztę określa się (w niektórych przypadkach: na razie) jako niejadalną/niesmaczną ;)
    Z tym selerem to jest tak, że są chyba dwie odmiany - na nań i na korzeń. Podobnie jest z pietruszką, choć nie aż na taką skalę, jak przy selerze. A cukinie to takie fajne i łatwe w uprawie skubańce - zazdraszczam ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też kiedyś było mnóstwo winogron - całą altankę obrastały, ale przez to nie było w niej nic słońca, więc zostały wycięte :/
      Co do selera to niby jest i taki i taki, ale żaden nie ma korzenia :P A pietruszka była naciowa, ale natka usychała zanim zdążyła urosnąć i to nie z powodu suszy - po prostu nie lubiła naszej ziemi :P

      Usuń
  14. Ja ogródka niestety nie mam (rodzice mają) ale za to szaleje na balkonie z ziołami :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zazdroszczę, ja niestety jestem bez ogródka i żyje z tego co kupię ze sklepu eko bądź co mi rodzina ze wsi przywiezie - takim cudem załapałam się jedynie na marchew, szczypior i truskawki. Cały czas szukam, żeby chociaż balkon lub taras własny mieć, bo swoje to jednak swoje :) A tak to nawet bazylii już nie trzymam na oknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym ja żyła z tego co mam w ogródku, to zapadłabym na awitaminozę :P 90% owoców i warzyw muszę kupować, bo jem ich naprawdę dużo i w domu aktualnie mam chyba wszystko co tylko można kupić (w sobotę i niedzielę mam zapasy, że ledwo w lodówce się mieszczą, ale im bliżej końca tygodnia, tym panuje większa nicość :P)

      Usuń
  16. O, maliny masz. Zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, łacznie jest z 10, więc nie ma czego :p

      Usuń
  17. Pięknie wygląda Twoja uprawa :) U mnie : marchewka, pietruszka, buraczki, sałata, słonecznik, zielony groszek był, dynia. Z koperkiem w tym roku coś cienko- a w zeszłym roku rósł jak szalony :)
    Uwielbiam pracować w ogródku a potem zjadać efekty tej pracy - chociaż teraz idzie już wszystko wprawdzie kupić ale satysfakcja z własnego ogródka jest niezastąpiona :) Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ładne zdjęcia.Osobiście nie posiadam jedynie cukinii ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Przydomowy ogródek choćby tyciusieńki to sama radość i zazdroszczę Ci bardzo takiego ja mogę jedynie pomarzyć o takim, na szczęście zaopatruję się od czasu do czasu w ogródku mojej mamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze że masz taką możliwość :)

      Usuń
  20. Owoce prosto z krzaczka są najlepsze ;D

    OdpowiedzUsuń
  21. Zazdroszczę pięknego ogródka, ja muszę sobie jakoś radzić na balkonie :) mamy sporo krzaczków pomidorków cherry, malinę, borówkę i mały zielnik z natką i koperkiem, szczypiorek coś nie chce rosnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli z balkonu też można zrobić funkcjonalny ogródek :)

      Usuń
  22. Super taki "półdziki" ogródek! ;) U mnie tylko owoce: dwie stare jabłonie, trzy wisienki, krzew jeżynomaliny, brzoskwinia, krzew czerwonej porzeczki i... krzaczek poziomki :D. Obiecuję sobie, że będzie tego więcej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To same pyszne owoce :) Zawsze chciałam mieć swoje jabłka w ogródku; ) No i ta jeżynomalina brzmi pysznie :)

      Usuń
  23. Ojeju zazdroszczę! Ja mam w również ogród ale nie mam talentu do uprawy jakichkolwiek roślin. Miałam kiedyś truskawki ale niestety nie wyrosły. Za to moja mama ma mieszkanie w bloku i cały taras obłożony owocowymi drzewkami i u niej rośnie wszystko pięknie :) Widać trzeba mieć talent :)
    A nie ma to jak owoce jedzone prosto z krzaczka o niebo lepsze niż te kupne ze sklepu!
    Pozdrawiam i zapraszam również do mnie: www.homemade-stories.blogspot.be

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) Myślę, że talent nic nie da w obliczu kiepskiej ziemi, u nas też wiele roślin nie chce rosnąć :/ Ale jeśli się liczy, to większy ma mój tata ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Zobacz także

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...