piątek, 22 września 2017

Foodbook wegański #136


Dzisiaj mamy pierwszy dzień jesieni i chociaż wcale mnie to nie cieszy i mniej więcej od miesiąca brakuje mi lata, chciałam uczcić wydarzenie jesiennymi przysmakami. Ta pora roku kojarzy mi się między innymi z dynią, którą kupiłam pierwszy raz kilka lat temu, aby stworzyć stworka na Halloween, a potem warzywo wpisało się na stałe w moją dietę - dzisiaj na przykład trafiło do śniadaniowych placków. Kwaśne i twarde jabłka, orzechy i śliwki to także dla mnie smaki jesieni.

Chyba najwyższy już czas wydobyć z czeluści szaf jesienne ciuszki domowe i ciepłe piżamy, zacząć myśleć o wzmacnianiu odporności przed zimą i uważać na czyhające wszędzie zarazki, niestety na lato będziemy musieli długo poczekać. Mam nadzieję, że jesień pokaże jeszcze swoje przyjemne oblicze, bo póki co momentami mam wrażenie, że już jest zima (jak dzisiaj w sklepie zobaczyłam kolekcję fartuchów kuchennych i serwetek z reniferami i mikołajami, poczułam grudzień :D) Przynajmniej na bazarkach jest dużo dobrych rzeczy do jedzenia - wiele darów sezonu zobaczycie poniżej :)

czwartek, 21 września 2017

Czekolada Tesco finest Ecuadorian 74% - recenzja

Ostatnio jem mniej czekolad niż wcześniej, ale terminy ważności zobowiązują, więc i na poniżej widoczną tabliczkę przyszedł czas. Czekoladom z serii Tesco finest jak dotąd nie mogłam niczego zarzucić i do Ecuadorian 74% byłam pozytywnie nastawiona, tym bardziej że kupiłam ją w promocji, którą została objęta wraz ze swoimi ciemnymi koleżankami - oczywiście zrobiłam spory zapas i teraz muszę się z nim uporać. Według opisu na opakowaniu, w przysmaku powinnam odnaleźć nuty kwiatowe i pikantne, a także aromat kokosu i zielonej herbaty - wiedziałam, że nie będzie to łatwe, ale nie pozostało mi nic innego, jak wgryźć się w ciemną, stworzoną z ekwadorskiego kakaowca, masę. 


poniedziałek, 18 września 2017

Wegetariański lunchbox - co zabrać ze sobą do szkoły lub pracy

Wrzesień mija, wakacje dla większości uczniów dobiegły końca, a już niedługo i studenci będą musieli myśleć, co zabrać ze sobą na uczelnię. Duża część wybierze kanapki, inni skomponują sobie obiad w mijanych po drodze sklepach, ale coraz więcej osób woli mieć przy sobie wypchane pysznościami lunchboxy. Osobiście uważam, że fajnie zjeść w pracy czy szkole coś dobrego i odżywczego, przy okazji odpowiadającego nam smakowo.

Na przygotowanie moich zestawów raczej nie poświęcam zbyt wiele czasu i stawiam na proste jedzenie. Zazwyczaj w sobotę i niedzielę gotuję jakieś bardziej pracochłonne dania w większej ilości i jeśli nadają się do zapakowania, zabieram ze sobą do pracy w kolejne dni. W miniony weekend na przykład robiłam wegańskie leczo z ciecierzycą i paprykarz z kaszy jaglanej, a do tego miałam naleśniki stworzone przez mamę, więc z łatwością mogłam skomponować danie na każdy dzień kolejnego tygodnia. Moje zestawy przeważnie są całkowicie wegańskie, tutaj wyjątkiem są naleśniki.


piątek, 15 września 2017

Fodbook wegański #135


Dzisiaj znowu miałam mnóstwo dylematów żywieniowych i niczego konkretnego mi się nie chciało - zarówno gotować, jak i jeść. Jednak kolejny raz myśl o notce na bloga zmotywowała mnie do kulinarnego wysiłku, a raczej do stylizowania obecnych w lodówce resztek z tygodnia. Największy problem miałam jak zawsze ze śniadaniem i chociaż wczoraj wymyśliłam bananowe proteinowe pankejki, to brak bananów w domu uniemożliwił mi realizację pomysłu, więc padło na bogatą owsiankę. Potem w większości wyjadałam to, co miałam w lodówce - czekało tam na mnie ugotowane tydzień temu leczo z ciecierzycą, bardzo dojrzałe już awokado, wege paprykarz i różniaste warzywa - tak więc miałam z czego tworzyć smakowite dania, a wszystkie zobaczycie poniżej.

czwartek, 14 września 2017

Manna kokosowa Basia Basia (Stragan Zdrowia) - recenzja

Stali czytelnicy bloga na pewno wiedzą, jak ważną rolę w moim życiu odgrywa kokos. Wiórki z tego orzecha czy chipsy kokosowe zawsze mam w szufladzie z codziennymi przysmakami, wiele dań urozmaicam dobrej jakości mleczkiem kokosowym, do sobotnich placków czy pieczonych owsianek zazwyczaj dodaję pachnący olej kokosowy i mąkę, regularnie też piję wodę kokosową, a kokos w składzie uzdrowionych słodyczy przyciąga mnie do nich jakąś tajemną siłą. Jednak nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z kokosową manną, dlatego gdy zobaczyłam takie cudo w asortymencie sklepu ze zdrową żywnością Stragan Zdrowia, nie mogłam przejść obojętnie - już sama nazwa zapowiadała coś magicznego. Koniecznie zajrzyjcie na stronę sklepu, w którym znajdziecie wiele więcej zdrowych smakołyków.


wtorek, 12 września 2017

Kokosowo - brzoskwiniowy krem jaglany z cynamonem

Kasza jaglana to nieodłączny element mojej diety i jem ją w różnej postaci, w większość dni tygodnia. Często gotuję jaglankę na kolację z wybranym owocem, dążąc do maksymalnie sypkiej konsystencji, a gdy takiej nie osiągnę, dolewam jakieś roślinne "mleko" i blenduję całość na gładki krem. Ostatnio z kaszą najlepiej komponują mi się brzoskwinie, więc korzystam z sezonu na te pyszne i bogate w składniki odżywcze owoce. 

Do brzoskwiniowej jaglanki idealnie pasuje gęste mleczko kokosowe, wnoszące mnóstwo świeżego smaku. Cukier kokosowy dodał więcej słodyczy, bo sama brzoskwinia, choć dość słodka, nie daje rady wszystkiego dostatecznie posłodzić. A biorąc pod uwagę ostatnio panującą jesienną aurę, cynamon także świetnie się w całość wpasował. Jaglanka najlepiej smakuje cieplutka, udekorowana ciemną czekoladą i owocami suszonymi, ale kolejnego dnia, po wystudzeniu i zamknięciu w słoiku, jak najbardziej sprawdzi się jako danie na wynos.


niedziela, 10 września 2017

Moje niedzielne śniadania - kilka kompozycji kanapkowych na lato

Ciągle mamy kalendarzowe lato, ale jak tak patrzę na poniższe zdjęcia kanapek, widzę w nich jesień, z tym że ciepłą i słoneczną. Pamiętam, że kiedyś miałam taki etap w życiu, że prawie codziennie na obiad robiłam wypasione kanapki, koniecznie z papryką i pomidorem, a do tego gotowałam kolbę kukurydzy i było to właśnie jesienią. Obecnie kanapki jem najczęściej na niedzielne śniadania i niezmiennie wykorzystuję różne dostępne warzywa, komponujące się pysznie z większością dodatków do chleba. Moje kompozycje zazwyczaj wykańczam orzechami - teraz mamy sezon na laskowe, więc warto korzystać z tych świeżych, choć u mnie to pekanki najczęściej trafiają na wierzch - wszystko zobaczycie poniżej.


piątek, 8 września 2017

Foodbook wegański #134


Choć pogoda w ostatnim czasie sprawia, że najchętniej zakopałabym się pod kocem i oglądała ulubiony serial, trzeba zmierzać się z szarą rzeczywistością - deszczem i jesiennym zimnem. W zeszłym roku o tej porze było jeszcze lato, a teraz - nie wiem co to w ogóle ma być i myślę, że nie tak powinien wyglądać początek września. Przez cały tydzień uciekałam przed deszczem i cieszę się, że chociaż dzisiaj słońce dostąpiło zaszczytu wyjścia zza chmur, a tym samym ułatwiło mi trochę robienie fotek do wpisu. 

Na szczęście duża cześć składowych dzisiejszych dań czekała już na mnie w lodówce, więc nie musiałam wiele gotować, bo naprawdę nie miałam na nic weny, a na blogu nie wypada pokazywać byle czego - lekko wystylizowane resztki z tygodnia zawsze się sprawdzają. Poza tym, staram się doceniać sezonowe pyszności, których obecnie nie brakuje na bazarkach, a sporo z nich zobaczycie w dalszej części notki ;)

czwartek, 7 września 2017

Daktyle w surowej czekoladzie Cocoa - recenzja

Chociaż daktyle bardzo lubię i na stałe wpisały się w moją dietę, to w rankingu smaku suszonych owoców wyżej stawiam figi, morwy i morelki. Jednak pod względem uniwersalności trudno daktyle przebić. Już same w sobie są bardzo smaczne (zwłaszcza te świeże i mięciutkie;)), a nadziane masłem orzechowym czy tahini ukazują nowe, jeszcze wspanialsze oblicze. Mogą też stanowić słodką i lepką bazę do zdrowych batoników czy innych przekąsek, tak popularnych ostatnio wśród health freaków. Gdy w sklepie zobaczyłam daktyle w czekoladzie firmy Cocoa nie wątpiłam, że to udany duet, tym bardziej że mamy tutaj do czynienia z ekologicznym owocem i surową, nieskalaną wysoką temperaturą czekoladą, która jak dotąd mnie nie zawodziła.


wtorek, 5 września 2017

Bananowe tofurniczki owsiano - gryczane z patelni

Placki to niezmiennie jedno z moich ulubionych dań i niemal zawsze przyrządzam jakieś na sobotnie śniadanie. Często eksperymentuję ze składnikami i w zależności od posiadanych produktów, tworzę nowe wersje. Bardzo lubię zabierać też takie ze sobą do pracy, jednak nie zawsze chce mi się robić placki na później, bo choć wcale nie jest to czasochłonne, to jakoś fajniej mi się je je prosto z patelni ;)

Tym razem do placków dołożyłam tofu, za sprawą którego owsiano - gryczane "pankejki" nabrały twarożkowego wyrazu i zyskały sporo roślinnego białka. Dojrzały banan był jedyną substancją słodzącą i pysznie wpasował się w całość. Do części ciasta dołożyłam borówki, które smakowicie się zapiekły, a ciemna czekolada na wierzchu pysznie urozmaiciła lekko słodkie danie. Placki nie zawierają w sobie żadnych składników odzwierzęcych, mąki pszennej i cukru i dobrze smakują także na zimno (są elastyczne i tak fajnie gumiaste) - sprawdzą się zatem jako wypełnienie lunchboxu. 


niedziela, 3 września 2017

Ulubieńcy sierpnia 2017


Sierpień dobiegł końca, a wraz z wrześniem intensywnie zapachniało jesienią. Ostatni dzień wakacyjnego miesiąca był jeszcze cieplutki i letni, a nagle zrobiło się w powietrzu szaro i mrocznie - niezbyt mi się to podoba. Jednak wrzesień lubię i mam nadzieję, że wiele ładnych dni jeszcze przed nami, choć na sierpniowe upały chyba nie ma już co liczyć...

W sierpniu jadłam dużo dobrych rzeczy, jednak to owoce i warzywa mogę uznać za głównych ulubieńców miesiąca. Soczyste arbuzy, mango, maliny, brzoskwinie, papierówki, borówki i pomidory z krzaczka, fasolka szparagowa, kalafiory wygrywają z kupnymi pysznościami, ale to głównie ich dotyczył będzie dzisiejszy wpis. Wielu przysmaków nie odkryłam, ale kilka zasłużyło na wyróżnienie.

piątek, 1 września 2017

Foodbook wegański #133


W dzisiejszym foodbooku da się chyba zauważyć jeszcze większą rozlazłość niż zwykle, ale tak jakoś wyszło i najważniejsze, że wszystko było bardzo smaczne. Śniadaniową owsiankę musiałam upakować w słoik i zjeść poza domem, więc starałam się zmieścić w niej jak najwięcej dóbr, koniecznych do utrzymania przy życiu strudzonego mózgu. Na pocieszenie i przy okazji przymusowej przejażdżki do Łodzi, odwiedziłam popularne ostatnio Chude Ciacho - miejsce z odchudzonymi i uzdrowionymi wypiekami, gdzie zaopatrzyłam się w przepyszne tartaletki, z których jedną pożarłam na pośniadaniowy deser. Resztę dań jadłam już w domu - obiad skomponowałam z resztek (w lodówce czekała zupa i rozmaite warzywa), a na podwieczorek upiekłam chlebek bananowy, bo zobaczywszy cztery niemal nieżywe banany, nie miałam innego wyjścia (w sumie to nie nazwałabym wypieku chlebkiem, a raczej całkiem smacznym zakalcem, którego wizualne wartości poprawił krem krówkowy :P). I na koniec dnia moja ulubiona ostatnio kolacja - brzoskwiniowa jaglanka, fasolka szparagowa i pomidorki z ogródka.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...