poniedziałek, 16 października 2017

Wegańskie dania na wynos - co zabrać ze sobą do szkoły lub pracy?

Z tego co obserwuję w ostatnim czasie, dania na wynos zabiera ze sobą coraz więcej ludzi. Nie tylko w pracy czy szkole mnóstwo osób wyciąga wypchane pysznościami pojemniczki, ale to częste zjawisko w pociągu czy autobusie. Oczywiście ciągle popularniejsze są rogaliki, batoniki czy burgery zakupione po drodze, jednak teraz już mało kogo dziwi jedzenie z lunchboxu (raz tylko, jak jadłam w parku, jedna pani zapytała mnie, gdzie można kupić takie dziwne rzeczy do jedzenia, a miałam tylko komosę z warzywami i ciecierzycą :D).

Wszystkie poniższe propozycje są wegańskie, a do tego nie zawierają źródeł glutenu innych niż płatki owsiane (a i te można bez problemu kupić z certyfikatem). Ponadto są proste w przygotowaniu, nie psują się szybko i większość bardzo dobrze smakuje na zimno. Warzywa czy kaszę można ugotować wcześniej na zapas, a owsiankę upiec przy okazji innych wypieków - w szybkim ogarnięciu jedzenia na wynos najważniejsza jest organizacja ;) 


piątek, 13 października 2017

Foodbook wegański #139


Dzisiaj, jak to często bywa w piątek, miałam spory dylemat śniadaniowy i po dłuższych namysłach padło na owsiankę, której już tydzień nie jadłam w wersji gotowanej (codziennie robiłam za to taką na szybko - płatki zalewałam wrzątkiem, potem dodawałam jogurt czy "mleko" roślinne, chia, banana i oczywiście dodatki), a że przez kilka tygodni nie było takiej w piątkowym foodbooku, mogłam zjeść bez myśli, że za często pokazuję takie samo śniadanie. Pozostałe dania w większości czekały na mnie w lodówce od poprzedniego weekendu - wegańska lasagne, skremowana zupa z sezonowych warzyw, ugotowane warzywa oraz przepyszna tartaletka zakupiona w Chudym Ciachu przy okazji wizyty w Łodzi - jedną zostawiłam na dzisiaj, na pocieszenie po ciężkim tygodniu. Wszystko zobaczycie poniżej ;)

czwartek, 12 października 2017

Czekolada Tesco finest Peruvian 70% - recenzja

Jesień i chłód sprzyjają konsumpcji czekolad, które teraz mogę zabierać do pracy bez ryzyka zmiany ich stanu skupienia - w końcu gęste błoto to ostatnia rzecz potrzebna mi w plecaku wśród licznych manatków. Zawsze mam przy sobie jakąś tabliczkę na czekoladowy głód, choć w ostatnim czasie dopada mnie taki dużo rzadziej niż wcześniej - przerzuciłam się na chrupacze i daktylowe ulepki. Jednak bez czekolady moje życie i wiele dań byłoby uboższe, więc cieszę się, że nie jestem uczulona na kakao i mogę jeść kakaowe dobra kiedy mi się to tylko zamarzy. A dzisiaj zapraszam na recenzję kolejnej tabliczki Tesco finest, tym razem stworzonej z peruwiańskiego kakao, w której miałam poczuć nuty kwiatowe i owocowe, a nawet miodowe - na to specjalnie nie liczyłam, ale na nienaganny smak jak najbardziej ;)


wtorek, 10 października 2017

Owsiane ciasto kakaowe z karmelem z daktyli i śmietanką kokosową

Napatrzywszy się na instagramowe fit słodkości, naszła mnie wena na upieczenie własnego ciasta, jednak długo nie mogłam się zdecydować co wybrać. Początkowo miałam zrealizować gotowy przepis, jednak nie znalazłam żadnego satysfakcjonującego mnie w 100%, więc postanowiłam improwizować - uznałam, że z dobrych składników wypiek nie może się nie udać. 

Chciałam, aby ciasto było uzdrowione, w pełni roślinne i zawierało w sobie zalegającą w lodówce śmietankę kokosową. Spód zrobiłam z posiadanych w szafkach mąk i płatków owsianych, trafiła też do niego sezonowa dynia, kakao i kokos, a słodkości dodały daktyle i dojrzałe banany. Ciasto wyszło zwarte i umiarkowanie wilgotne, z wyczuwalnym pierwiastkiem zdrowotności. Pokrywający je słodziutki daktylowy "karmel" dodał mnóstwo smaku, a całość zwieńczyła ubita z cukrem śmietanka kokosowa. Wypiek wychodzi dość kaloryczny, ale to prawie same wartościowe kalorie. 


niedziela, 8 października 2017

Wegańskie kanapki na jesień

Jesień na dobre rozgościła się w powietrzu i oczywiście nie pozostała bez wpływu na moje kanapki, które wpasowują się w obecną porę roku. Ciągle jest dostępnych wiele sezonowych warzyw, a ostatnio ważne miejsce w moim menu zajmuje papryka. Smakuje świetnie zarówno na surowo, jak i upieczona, a do tego chleb czy bułki nie rozmiękają pod wpływem jej obecności na wierzchu oraz wewnątrz. W dzisiejszym zestawieniu kanapkowym istotną rolę odegrało także awokado - uwielbiam ten owoc nie tylko ze względu na smak i kremowość, ale i za uniwersalność - już samo w sobie jest przepyszne, a połączone np. z syropem klonowym nabiera zupełnie nowego smaku. Bogate kanapki, a do nich kakao lub kawa to mój niezastąpiony zestaw na leniwe niedzielne śniadanie, najlepiej smakujące w cieplutkim łóżku, z którego jesienią jeszcze trudniej się wydostać. 


piątek, 6 października 2017

Foodbook wegański #138


Miałam dzisiaj sporo planów kulinarnych, a ich realizacji miał sprzyjać brak wielu resztek tygodnia w lodówce. Na śniadanie, gdy jeszcze miałam dużo kucharskiej weny, upiekłam przepyszne jesienne crumble - sezonowe owoce zapieczone pod owsianą kruszonką to najlepszy zestaw na początek deszczowego, trochę mrocznego dnia. Później niestety zawiódł mnie asortyment sklepów, w których nie znalazłam kilku potrzebnych składników do umyślonego wcześniej dania, na szczęście miałam jeszcze porcję zupy pomidorowej - z ugotowaną kaszą jaglaną stworzyła bardzo treściwy obiad. A w czeluściach lodówki znalazłam czerwoną kapustkę. I choć dopadło mnie uczucie wszechogarniającego utrudzenia, udało mi się zrobić uzdrowione wegańskie ciasto na podwieczorek - na leniwy weekend będzie jak znalazł. Na kolację też jadłam same dobre rzeczy - ugotowane warzywa i żytni chleb są bardzo wysoko w moim rankingu ulubionych ostatnio dań. Wszystko zobaczycie w dalszej części notki. 

czwartek, 5 października 2017

Batony Legal Cakes (wegańskie wersje) - orzechowo czekoladowy, Red Velvet i Sneaky - recenzja

Dziś kolejna część recenzji uzdrowionych batonów, jakie otrzymałam do testów od firmy Legal Cakes. Wybór przysmaków jest naprawdę imponujący i nawet weganie znajdą wśród nich coś dla siebie, gdyż trzy warianty, a dokładnie Baton orzechowo - czekoladowy, Red Velvet i Sneaky mają całkowicie roślinny skład. Muszę przyznać, że wegańskie słodycze cieszą mnie dużo bardziej niż te zawierające białka mleka, których to na co dzień unikam, a wszelkie sproszkowane proteiny raczej omijam. Kiedyś nie myślałam, że z roślinnych składników można tworzyć takie cudowności, a obecnie przekonuję się o tym niemal każdego dnia.


poniedziałek, 2 października 2017

Ulubieńcy września 2017


Wrzesień dobiegł końca i chociaż przez większość miesiąca było kalendarzowe lato, pogoda przeważnie wskazywała na typową jesień, dobrze że pod koniec zrobiło się słonecznie. Mam już szczerze dosyć deszczu i wilgoci, jednak we wrześniu jadłam najlepsze jabłka i winogrona z wiejskiego ogrodu, które smakiem i soczystością zawstydzają większość bazarkowych okazów. Poza tym udało mi się wyjechać na kilka dni do Gdańska, więc chyba mogę uznać ten miesiąc za udany.

Niestety po lecie nie ma już śladu, o truskawkach czy wyjadanych łyżką arbuzach mogę zapomnieć i chyba pora uzbroić się w gorącą czekoladę, zapas herbat i wyjąć jesienne wzmacniacze odporności. No i na pewno warto korzystać z sezonowych dóbr - w końcu dyni, śliwek, fasolki, kalafiorów czy brokułów nadal nie brakuje. Jednak dzisiejszy wpis dotyczyć będzie standardowo produktów innego rodzaju, a zacznę od przysmaku, który ubogacał wiele moich wrześniowych owsianek i jaglanek.

piątek, 29 września 2017

Fodbook wegański #137 - z daniami na wynos


Wiedząc, że w piątek wyjadę, a wiele osób lubi moje piątkowe foodbooki, przygotowałam wpis wcześniej z tym, co zabrałam jednego dnia do pracy. Dzisiejsze fotomenu składa się więc w całości z dań na wynos, więc może ktoś skorzysta i przygotuje coś podobnego do pracy czy szkoły. Uszykowanie części posiłków wydaje się czasochłonne, ale większość jedzenia do pracy robię zwykle hurtem (np. w weekend piekę 3 owsianki, gotuję więcej warzyw, piekę pasztet, obieram marchewki, myję jabłka itp. - to zawsze mniej sprzątania ;)), więc dzień przed pracą pozostaje mi tylko spakować wszystko do pojemniczków. 

Śniadanie zazwyczaj jadam w pracy, a tym razem zabrałam płatki wymieszane z dodatkami, które na miejscu połączyłam z bananem i mało tłustym mleczkiem kokosowym. Lunch to standardowo mieszanka warzyw i kaszy, a po lunchu muszę zwykle uzupełnić cukier - ostatnio korzystam z pyszności, jakie przywiózł mi tata z ogródka babci - te jabłka i winogrona są nie do opisania !! Do tego zazwyczaj kupuję jakieś zdrowe batoniki, w torbie mam też pistacje. A na kolację zabrałam upieczoną owsiankę - po zabieganym dniu smakuje najlepiej ;)

czwartek, 28 września 2017

Batony Legal Cakes - Szarlotkowy, Brownie i Koko - recenzja

Batony Legal Cakes są znane chyba wszystkim interesującym się odżywianiem osobom - zarówno tym zwracającym uwagę na wartość zdrowotną produktów, jak i poszukiwaczom nowości i ciekawostek spożywczych. Spośród przysmaków chyba każdy wybierze coś dla siebie - batony cechują się różną kalorycznością i zawartością węglowodanów, są urozmaicane wieloma dodatkami, a trzy rodzaje posiadają wegański skład. Wszystkie są bezglutenowe, wzbogacone w odżywkę białkową i nie zawierają cukru. Poza tym, zamawiając słodycze na stronie sklepu, można wybrać ich wielkość oraz sprawdzić kaloryczność, zawartość tłuszczu, białka i węglowodanów - czego healthy freak może chcieć więcej ;)


wtorek, 26 września 2017

Wegański pasztet z soczewicy, fasoli i kaszy jaglanej z rodzynkami

W minioną niedzielę umyśliłam sobie, że przydałby mi się na kolejny tydzień pracy jakiś strączkowy dodatek do kanapek (akurat kupiłam niby w 100% żytni chleb na zakwasie), a przy okazji moje lunchboxy mogłyby zyskać na smaku i odżywczości. Przed samym rozpoczęciem przygotowań zobaczyłam deficyty soczewicy, ale że akurat miałam nadmiar ugotowanej fasoli uznałam, że i ona dobrze sprawdzi się w wypieku, nadając mu nowy smak. 

Obydwa strączki dobrze się ze sobą zgrały i wraz z kaszą jaglaną stworzyły zwarty, lecz smarowny pasztet. Rodzynki wprowadziły nutkę słodkości, ale jeśli nie przepadacie za takową w wytrawnych daniach, spokojnie możecie pominąć. Pasztet cechuje się dość wysoką zawartością roślinnego białka, poza tym jest bezglutenowy i smakowity. Pokrojony na części stabilnie wypełniał kawałek mojego pojemnika z jedzeniem do pracy, a na chlebie przeistaczał się w jednorodną pastę - czego można chcieć więcej ;)


niedziela, 24 września 2017

Skąd czerpać żelazo na diecie wegańskiej + kilka pomysłów na dania bogate w ten składnik

Wielu osobom wydaje się, że dieta eliminująca produkty odzwierzęce to prosta droga do anemii, a przecież wcale tak być nie musi. Sama nie jem mięsa już kilka dobrych lat i jeszcze nigdy nie miałam niedoboru żelaza, podobnie jak moi roślinożerni znajomi. Wszyscy dotknięci tą przypadłością których spotkałam jedli mięso, niekiedy w dużych ilościach, jednak anemia u mięsożerców nie wzbudza takiej sensacji jak u wegetarian, którzy według niektórych, sami sobie taki los zgotowali ;)

A prawda jest taka, że dietę roślinną da się doskonale zbilansować pod względem ilości żelaza i jeśli nie istnieją żadne zaburzenia wchłaniania, można utrzymywać stężenie tego ważnego składnika na poziomie zabezpieczającym wszystkie potrzeby organizmu.


piątek, 22 września 2017

Foodbook wegański #136


Dzisiaj mamy pierwszy dzień jesieni i chociaż wcale mnie to nie cieszy i mniej więcej od miesiąca brakuje mi lata, chciałam uczcić wydarzenie jesiennymi przysmakami. Ta pora roku kojarzy mi się między innymi z dynią, którą kupiłam pierwszy raz kilka lat temu, aby stworzyć stworka na Halloween, a potem warzywo wpisało się na stałe w moją dietę - dzisiaj na przykład trafiło do śniadaniowych placków. Kwaśne i twarde jabłka, orzechy i śliwki to także dla mnie smaki jesieni.

Chyba najwyższy już czas wydobyć z czeluści szaf jesienne ciuszki domowe i ciepłe piżamy, zacząć myśleć o wzmacnianiu odporności przed zimą i uważać na czyhające wszędzie zarazki, niestety na lato będziemy musieli długo poczekać. Mam nadzieję, że jesień pokaże jeszcze swoje przyjemne oblicze, bo póki co momentami mam wrażenie, że już jest zima (jak dzisiaj w sklepie zobaczyłam kolekcję fartuchów kuchennych i serwetek z reniferami i mikołajami, poczułam grudzień :D) Przynajmniej na bazarkach jest dużo dobrych rzeczy do jedzenia - wiele darów sezonu zobaczycie poniżej :)

czwartek, 21 września 2017

Czekolada Tesco finest Ecuadorian 74% - recenzja

Ostatnio jem mniej czekolad niż wcześniej, ale terminy ważności zobowiązują, więc i na poniżej widoczną tabliczkę przyszedł czas. Czekoladom z serii Tesco finest jak dotąd nie mogłam niczego zarzucić i do Ecuadorian 74% byłam pozytywnie nastawiona, tym bardziej że kupiłam ją w promocji, którą została objęta wraz ze swoimi ciemnymi koleżankami - oczywiście zrobiłam spory zapas i teraz muszę się z nim uporać. Według opisu na opakowaniu, w przysmaku powinnam odnaleźć nuty kwiatowe i pikantne, a także aromat kokosu i zielonej herbaty - wiedziałam, że nie będzie to łatwe, ale nie pozostało mi nic innego, jak wgryźć się w ciemną, stworzoną z ekwadorskiego kakaowca, masę. 


poniedziałek, 18 września 2017

Wegetariański lunchbox - co zabrać ze sobą do szkoły lub pracy

Wrzesień mija, wakacje dla większości uczniów dobiegły końca, a już niedługo i studenci będą musieli myśleć, co zabrać ze sobą na uczelnię. Duża część wybierze kanapki, inni skomponują sobie obiad w mijanych po drodze sklepach, ale coraz więcej osób woli mieć przy sobie wypchane pysznościami lunchboxy. Osobiście uważam, że fajnie zjeść w pracy czy szkole coś dobrego i odżywczego, przy okazji odpowiadającego nam smakowo.

Na przygotowanie moich zestawów raczej nie poświęcam zbyt wiele czasu i stawiam na proste jedzenie. Zazwyczaj w sobotę i niedzielę gotuję jakieś bardziej pracochłonne dania w większej ilości i jeśli nadają się do zapakowania, zabieram ze sobą do pracy w kolejne dni. W miniony weekend na przykład robiłam wegańskie leczo z ciecierzycą i paprykarz z kaszy jaglanej, a do tego miałam naleśniki stworzone przez mamę, więc z łatwością mogłam skomponować danie na każdy dzień kolejnego tygodnia. Moje zestawy przeważnie są całkowicie wegańskie, tutaj wyjątkiem są naleśniki.


piątek, 15 września 2017

Fodbook wegański #135


Dzisiaj znowu miałam mnóstwo dylematów żywieniowych i niczego konkretnego mi się nie chciało - zarówno gotować, jak i jeść. Jednak kolejny raz myśl o notce na bloga zmotywowała mnie do kulinarnego wysiłku, a raczej do stylizowania obecnych w lodówce resztek z tygodnia. Największy problem miałam jak zawsze ze śniadaniem i chociaż wczoraj wymyśliłam bananowe proteinowe pankejki, to brak bananów w domu uniemożliwił mi realizację pomysłu, więc padło na bogatą owsiankę. Potem w większości wyjadałam to, co miałam w lodówce - czekało tam na mnie ugotowane tydzień temu leczo z ciecierzycą, bardzo dojrzałe już awokado, wege paprykarz i różniaste warzywa - tak więc miałam z czego tworzyć smakowite dania, a wszystkie zobaczycie poniżej.

czwartek, 14 września 2017

Manna kokosowa Basia Basia (Stragan Zdrowia) - recenzja

Stali czytelnicy bloga na pewno wiedzą, jak ważną rolę w moim życiu odgrywa kokos. Wiórki z tego orzecha czy chipsy kokosowe zawsze mam w szufladzie z codziennymi przysmakami, wiele dań urozmaicam dobrej jakości mleczkiem kokosowym, do sobotnich placków czy pieczonych owsianek zazwyczaj dodaję pachnący olej kokosowy i mąkę, regularnie też piję wodę kokosową, a kokos w składzie uzdrowionych słodyczy przyciąga mnie do nich jakąś tajemną siłą. Jednak nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z kokosową manną, dlatego gdy zobaczyłam takie cudo w asortymencie sklepu ze zdrową żywnością Stragan Zdrowia, nie mogłam przejść obojętnie - już sama nazwa zapowiadała coś magicznego. Koniecznie zajrzyjcie na stronę sklepu, w którym znajdziecie wiele więcej zdrowych smakołyków.


wtorek, 12 września 2017

Kokosowo - brzoskwiniowy krem jaglany z cynamonem

Kasza jaglana to nieodłączny element mojej diety i jem ją w różnej postaci, w większość dni tygodnia. Często gotuję jaglankę na kolację z wybranym owocem, dążąc do maksymalnie sypkiej konsystencji, a gdy takiej nie osiągnę, dolewam jakieś roślinne "mleko" i blenduję całość na gładki krem. Ostatnio z kaszą najlepiej komponują mi się brzoskwinie, więc korzystam z sezonu na te pyszne i bogate w składniki odżywcze owoce. 

Do brzoskwiniowej jaglanki idealnie pasuje gęste mleczko kokosowe, wnoszące mnóstwo świeżego smaku. Cukier kokosowy dodał więcej słodyczy, bo sama brzoskwinia, choć dość słodka, nie daje rady wszystkiego dostatecznie posłodzić. A biorąc pod uwagę ostatnio panującą jesienną aurę, cynamon także świetnie się w całość wpasował. Jaglanka najlepiej smakuje cieplutka, udekorowana ciemną czekoladą i owocami suszonymi, ale kolejnego dnia, po wystudzeniu i zamknięciu w słoiku, jak najbardziej sprawdzi się jako danie na wynos.


niedziela, 10 września 2017

Moje niedzielne śniadania - kilka kompozycji kanapkowych na lato

Ciągle mamy kalendarzowe lato, ale jak tak patrzę na poniższe zdjęcia kanapek, widzę w nich jesień, z tym że ciepłą i słoneczną. Pamiętam, że kiedyś miałam taki etap w życiu, że prawie codziennie na obiad robiłam wypasione kanapki, koniecznie z papryką i pomidorem, a do tego gotowałam kolbę kukurydzy i było to właśnie jesienią. Obecnie kanapki jem najczęściej na niedzielne śniadania i niezmiennie wykorzystuję różne dostępne warzywa, komponujące się pysznie z większością dodatków do chleba. Moje kompozycje zazwyczaj wykańczam orzechami - teraz mamy sezon na laskowe, więc warto korzystać z tych świeżych, choć u mnie to pekanki najczęściej trafiają na wierzch - wszystko zobaczycie poniżej.


piątek, 8 września 2017

Foodbook wegański #134


Choć pogoda w ostatnim czasie sprawia, że najchętniej zakopałabym się pod kocem i oglądała ulubiony serial, trzeba zmierzać się z szarą rzeczywistością - deszczem i jesiennym zimnem. W zeszłym roku o tej porze było jeszcze lato, a teraz - nie wiem co to w ogóle ma być i myślę, że nie tak powinien wyglądać początek września. Przez cały tydzień uciekałam przed deszczem i cieszę się, że chociaż dzisiaj słońce dostąpiło zaszczytu wyjścia zza chmur, a tym samym ułatwiło mi trochę robienie fotek do wpisu. 

Na szczęście duża cześć składowych dzisiejszych dań czekała już na mnie w lodówce, więc nie musiałam wiele gotować, bo naprawdę nie miałam na nic weny, a na blogu nie wypada pokazywać byle czego - lekko wystylizowane resztki z tygodnia zawsze się sprawdzają. Poza tym, staram się doceniać sezonowe pyszności, których obecnie nie brakuje na bazarkach, a sporo z nich zobaczycie w dalszej części notki ;)

czwartek, 7 września 2017

Daktyle w surowej czekoladzie Cocoa - recenzja

Chociaż daktyle bardzo lubię i na stałe wpisały się w moją dietę, to w rankingu smaku suszonych owoców wyżej stawiam figi, morwy i morelki. Jednak pod względem uniwersalności trudno daktyle przebić. Już same w sobie są bardzo smaczne (zwłaszcza te świeże i mięciutkie;)), a nadziane masłem orzechowym czy tahini ukazują nowe, jeszcze wspanialsze oblicze. Mogą też stanowić słodką i lepką bazę do zdrowych batoników czy innych przekąsek, tak popularnych ostatnio wśród health freaków. Gdy w sklepie zobaczyłam daktyle w czekoladzie firmy Cocoa nie wątpiłam, że to udany duet, tym bardziej że mamy tutaj do czynienia z ekologicznym owocem i surową, nieskalaną wysoką temperaturą czekoladą, która jak dotąd mnie nie zawodziła.


wtorek, 5 września 2017

Bananowe tofurniczki owsiano - gryczane z patelni

Placki to niezmiennie jedno z moich ulubionych dań i niemal zawsze przyrządzam jakieś na sobotnie śniadanie. Często eksperymentuję ze składnikami i w zależności od posiadanych produktów, tworzę nowe wersje. Bardzo lubię zabierać też takie ze sobą do pracy, jednak nie zawsze chce mi się robić placki na później, bo choć wcale nie jest to czasochłonne, to jakoś fajniej mi się je je prosto z patelni ;)

Tym razem do placków dołożyłam tofu, za sprawą którego owsiano - gryczane "pankejki" nabrały twarożkowego wyrazu i zyskały sporo roślinnego białka. Dojrzały banan był jedyną substancją słodzącą i pysznie wpasował się w całość. Do części ciasta dołożyłam borówki, które smakowicie się zapiekły, a ciemna czekolada na wierzchu pysznie urozmaiciła lekko słodkie danie. Placki nie zawierają w sobie żadnych składników odzwierzęcych, mąki pszennej i cukru i dobrze smakują także na zimno (są elastyczne i tak fajnie gumiaste) - sprawdzą się zatem jako wypełnienie lunchboxu. 


niedziela, 3 września 2017

Ulubieńcy sierpnia 2017


Sierpień dobiegł końca, a wraz z wrześniem intensywnie zapachniało jesienią. Ostatni dzień wakacyjnego miesiąca był jeszcze cieplutki i letni, a nagle zrobiło się w powietrzu szaro i mrocznie - niezbyt mi się to podoba. Jednak wrzesień lubię i mam nadzieję, że wiele ładnych dni jeszcze przed nami, choć na sierpniowe upały chyba nie ma już co liczyć...

W sierpniu jadłam dużo dobrych rzeczy, jednak to owoce i warzywa mogę uznać za głównych ulubieńców miesiąca. Soczyste arbuzy, mango, maliny, brzoskwinie, papierówki, borówki i pomidory z krzaczka, fasolka szparagowa, kalafiory wygrywają z kupnymi pysznościami, ale to głównie ich dotyczył będzie dzisiejszy wpis. Wielu przysmaków nie odkryłam, ale kilka zasłużyło na wyróżnienie.

piątek, 1 września 2017

Foodbook wegański #133


W dzisiejszym foodbooku da się chyba zauważyć jeszcze większą rozlazłość niż zwykle, ale tak jakoś wyszło i najważniejsze, że wszystko było bardzo smaczne. Śniadaniową owsiankę musiałam upakować w słoik i zjeść poza domem, więc starałam się zmieścić w niej jak najwięcej dóbr, koniecznych do utrzymania przy życiu strudzonego mózgu. Na pocieszenie i przy okazji przymusowej przejażdżki do Łodzi, odwiedziłam popularne ostatnio Chude Ciacho - miejsce z odchudzonymi i uzdrowionymi wypiekami, gdzie zaopatrzyłam się w przepyszne tartaletki, z których jedną pożarłam na pośniadaniowy deser. Resztę dań jadłam już w domu - obiad skomponowałam z resztek (w lodówce czekała zupa i rozmaite warzywa), a na podwieczorek upiekłam chlebek bananowy, bo zobaczywszy cztery niemal nieżywe banany, nie miałam innego wyjścia (w sumie to nie nazwałabym wypieku chlebkiem, a raczej całkiem smacznym zakalcem, którego wizualne wartości poprawił krem krówkowy :P). I na koniec dnia moja ulubiona ostatnio kolacja - brzoskwiniowa jaglanka, fasolka szparagowa i pomidorki z ogródka.

czwartek, 31 sierpnia 2017

Czekolada Lindt Excellence Roasted Sesame - recenzja

Niewiele jest dodatków dobrze komponujących mi się z czekoladą i najczęściej jem ciemne, niczym nie zmącone tabliczki. W masie kakaowej lubię zatopione orzechy i niektóre suszone owoce, z kolei nie przepadam za obecnością w niej elementów chrupkich, a soli i chilli wręcz nie znoszę (z drobnymi wyjątkami). Czekolady z sezamem jak dotąd nie jadłam, ale podprażone nasionka wydały mi się pasujące do słodycza, tym bardziej że często jadam sezamki w czekoladzie, więc pozytywnie nastawiłam się do degustacji Lind Excellence Roasted Sesame. Liczyłam na coś bardziej słodkiego niż deserowego, bo 47% zawartość masy kakaowej nie wskazywała na mroczną eksplozję kakaowości, więc zabrałam się za czekoladę w chwili, gdy mózg zakomunikował mi wzmożone zapotrzebowanie na cukier. 


wtorek, 29 sierpnia 2017

Owsianka z brzoskwinią i bananem na domowym "mleczku" kokosowo - daktylowym

Choć owsianki znacznie bardziej kojarzą mi się z zimą i jesienią, to w lecie także regularnie przygotowuję je na śniadanie i nawet w największy upał pożeram cieplutką, gęstą mieszaninę, gdy tylko najdzie mnie taka ochota. A nachodzi mnie często, bo letnia różnorodność owoców zachęca do eksperymentów i komponowania nowych wersji smakowych. Moją ulubioną owsianką ostatniego czasu jest taka z dodatkiem brzoskwini i banana - zamiast brzoskwini świetnie sprawdza się także mango i nektarynka. 

Gdy mam więcej czasu, owsiankę przygotowuję na domowym, chwilę wcześniej stworzonym "mleku" kokosowo - daktylowym. Jest ono lekko słodkie, a ową słodycz wzmacniają dojrzałe owoce, z których smak przenika do dania. W roli zagęstnika najlepiej sprawdza się mielone siemię lniane i nasiona chia, wnoszące także sporo zdrowych tłuszczów. Gęsta, wręcz kremowa, udekorowana pysznościami owsianka, to jedno z moich ulubionych śniadań na każdą porę roku.


niedziela, 27 sierpnia 2017

Wegańskie kanapki na lato - kilka kompozycji

Dawno nie dodawałam wpisu z moimi niedzielnymi kanapkami, ale ostatnio przez wyjazdy trochę zaniedbałam tę śniadaniową tradycję, do której najwyższy czas wrócić. Teraz, kiedy jest takie bogactwo sezonowych warzyw i owoców, nie trudno stworzyć smaczne i odżywcze kompozycje kanapkowe. Muszę korzystać, póki po szczypiorek, pomidorki czy borówki mogę wyjść do ogródka. Jako dodatek do chleba wyjątkowo smakuje mi obecnie także tahini, pasująca zarówno do warzyw (a już najlepiej komponuje mi się z ogórkiem i papryką), jak i owoców i nie wiem, jak ja kiedyś mogłam żyć bez tej sezamowej pasty. Urozmaicone kanapki (które często i tak jem warstwami ;)) wraz z kakao najbardziej kojarzą mi się z niedzielnym, leniwym śniadaniem.


Na kanapkę po lewej stronie trafiła pasta z migdałów ziemnych chufa (pochodząca ze sklepu Stragan Zdrowia), a towarzyszyły jej borówki. Na drugiej kanapce z kolei znalazła się pasta warzywna paprykowa (z Biedronki), sałata, pomidor i szczypiorek. Dalej widać więcej borówek, rodzynki w surowej czekoladzie i suszoną morelę, a do kanapek najprawdopodobniej wypiłam kakao z mlekiem kokosowym. 

piątek, 25 sierpnia 2017

Foodbook wegański #132


Ostatnio w powietrzu zapachniało jesienią, ale mam nadzieję, że ciepłe lato jeszcze wróci. Moje dzisiejsze menu w dalszym ciągu jest bardzo letnie, na szczęście owoców i warzyw ciągle jest pod dostatkiem. Pomroziłam sporo malin (na bazarku wypatrzyłam niesamowicie słodkie i pyszne), jutro może zrobię dżem z brzoskwiń, ale to nie to samo co świeżutkie i soczyste owoce - trzeba korzystać póki są :)

Sporo owoców zjadłam jak zwykle na przedśniadanie, a do śniadaniowej owsianki trafiło mango i banan (jak zawsze w piątek, miałam śniadaniowy dylemat i do końca nie wiedziałam, co pasowałoby na bloga :D). Fasolkę na obiad jem prawie każdego dnia, ale dzisiaj zrobiłam ją w nieco innym wydaniu, a do warzywnej mieszanki stworzyłam smakowite kanapki z leżakującym w lodówce pasztetem. W międzyczasie skomponowałam też podwieczorkową galaretkę, do której wydobyłam kilka resztek z szuflady. A na kolację ugotowałam moją ulubioną ostatnio jaglankę - z jabłkiem, cynamonem i tahini.

środa, 23 sierpnia 2017

Alpro deser sojowy z kokosem - recenzja

Gdy pierwszy raz zobaczyłam w sklepie kokosowy deser sojowy Alpro wiedziałam, że muszę go mieć. W końcu inne produkty firmy bardzo lubię, a kokos to smak, do którego już od dawna przyciąga mnie jakaś tajemna siła. Oczywiście przysmak kupiłam, po czym odłożyłam go do szafki z pysznościami oczekującymi na recenzję, a w międzyczasie zdążyłam kupić kilka kolejnych opakowań napotkanych w promocji. I chociaż termin ważności mnie nie naglił, musiałam zabrać się w końcu za recenzję i zrewidować, czy warto dalej korzystać z okazji. Wszystko wskazywało na smakowitość deseru - chociażby estetyczna i minimalistyczna szata graficzna opakowania (jedynie ktoś odpowiadający za przyklejanie etykietek mógłby popracować nad precyzją ;)), ale wiadomo - życie lubi nas zaskakiwać. 


niedziela, 20 sierpnia 2017

Zakopane - fotorelacja z wakacji

Z wakacji wróciłam już tydzień temu, ale dopiero w weekend zmobilizowałam się do przejrzenia zdjęć i napisania fotorelacji, o którą kilka osób pytało. Nie był to jednak wyjazd "jedzeniowy" - góry raczej nie słyną z wege przysmaków i bardziej skupiłam się na wędrówkach i podziwianiu krajobrazów oraz małym odwyku od wirtualnego świata, poza tym chciałam odpocząć od fotografowania wszystkiego co jem (ograniczyłam więc akcje pt. "odsuń się, bo będę robić zdjęcie" do minimum :D). Wspomnę tylko o kilku miejscach, w których można znaleźć roślinne dania - może nie ma ich wiele, ale w Zakopanem nawet weganom nie grozi śmierć głodowa.

Zakopane ma chyba tyle samo fanów, co przeciwników, ja zdecydowanie zaliczam się do tych pierwszych. Owszem, może i jest tam tłoczno w sezonie, ale mam sentyment do tego miasta, bo często jeździłam do niego w wakacje w dzieciństwie i chociaż wtedy nie zawsze chętnie zdobywałam szczyty, a wręcz nabyłam niechęci do gór na kilka kolejnych lat, teraz potrafię docenić piękno polskich Tatr. Zdjęcia oczywiście nie pokazują pełni uroków, bo aparat i słońce nie bardzo chciały ze mną współpracować - najlepiej zobaczyć wszystko na własne oczy.


piątek, 18 sierpnia 2017

Foodbook wegetariański #131

Już 2 tygodnie minęły od ostatniego wpisu na blogu, ale po powrocie z wakacji jakoś nie mogłam się zebrać do odnowienia więzi z elektroniką i do laptopa było mi nie po drodze. Wykorzystałam wolne dni na inne rzeczy, ale już czas najwyższy wrócić do wirtualnego życia z nowym foodbookiem. Tym razem menu jest wegetariańskie i chyba bardziej niż zwykle bez ładu i składu, ale po wyjeździe jeszcze nie ogarnęłam się żywieniowo. Nie podam dziś wartości odżywczych, bo wyjątkowo nie chciało mi się ważyć wszystkiego (jak już kiedyś pisałam, na co dzień ważę tylko przetwory zbożowe i orzechy), poza tym w niektórych produktach dokładne wartości byłyby trudne do oszacowania, ale za tydzień już postaram się zrobić stosowne tabelki. Dzisiaj za to możecie przeczytać trochę więcej na temat mojej aktywności fizycznej, o którą pyta mnie wiele osób - zainteresowani, w dalszej części wpisu dowiedzą się, w jaki sposób spaliłam część pożartych kalorii ;)


piątek, 4 sierpnia 2017

Foodbook wegański #130


Wiem, że wiele osób narzeka na obecnie panujące upały, ale ja je uwielbiam i dla mnie mogłoby tak być przez cały rok. Rozumiem jednak, że nie każdemu taka pogoda odpowiada, ale wszystkim się nie dogodzi i ja się cieszę ciepłem póki mogę, zimą będę marznąć. Być może powinnam się urodzić gdzieś w tropikach, bo mi wcale nie jest gorąco - po prostu idealnie ciepło.

Dzisiaj musiałam powyjadać wszystkie resztki, więc to zawartość lodówki w głównej mierze zadecydowała o moim menu. W lodówce czekała pozostałość trochę zbyt pikantnego kremu z kalafiora, napoczęte mleko kokosowe, jogurt sojowy, no i oczywiście warzywa i owoce. Latem, w pełni sezonu na roślinne przysmaki, nie jest trudno stworzyć coś dobrego. Ja bym mogła jeść same tylko owoce  - niestety dzisiaj na bazarku niczego specjalnego nie zastałam i dobrze, że na borówki mogłam iść do ogrodu rodziców, a w lodówce czekał na mnie idealny arbuz ;)

czwartek, 3 sierpnia 2017

Czekolada kokosowa Cocoa - recenzja

Surowe czekolady firmy Cocoa są jednymi z moich ulubionych i prawie zawsze mam jakąś napoczętą w szufladzie z codziennymi przysmakami. Do tej pory jadłam tylko te ciemne - klasyczną, z pekanami, z wiśnią acai, z jagodami goji, czy cappuccino migdałowe z morwą, ale jak w sklepie ze zdrową żywnością zobaczyłam wersję kokosową, od razu kupiłam. Oczywiście musiała trochę poczekać na swoją kolej w szufladzie z zapasami, ale w końcu przyszła na nią pora, gdy w minioną sobotę zachciało mi się czegoś bliżej nieokreślonego po śniadaniu. Gdyby nie fakt, że wcześniej widziałam jej recenzje na innych blogach, spodziewałabym się iście białej tabliczki, ale tak, byłam gotowa na ciemniejsze ubarwienie głównej bohaterki notki. 


poniedziałek, 31 lipca 2017

Ulubieńcy lipca 2017


Lipiec dobiegł końca i chociaż przez większą część nie zachwycał pogodą, to w ostatnie dni pokazał się z dobrej strony. Zawsze lubiłam ten miesiąc - za lato, słońce i sezonowe owoce, więc nie jestem specjalnie ucieszona jego końcem. Tegoroczny lipiec najbardziej kojarzyć mi się będzie z malinami, truskawkami (te już chyba się kończą na dobre ;/), arbuzami (gdy tylko mogę, zasiadam ze sporym kawałkiem i jem łyżką prosto ze skórki), borówkami prosto z krzaka, brzoskwiniami i nektarynkami (idealnymi do owsianek), fasolką szparagową, cukinią i bobem i te produkty stanowiły znaczącą część mojego wyżywienia, jednak i kilka nowości niesezonowych zasługuje na wyróżnienie - zobaczycie je poniżej ;)

piątek, 28 lipca 2017

Foodbook wegański #129


Dzisiaj znowu nie miałam pomysłu na śniadanie, a wczoraj w ogóle zapomniałam wszcząć procesy myślowe na ten temat. Rano dopiero uzmysłowiłam sobie, że trzeba dodać fotomenu na bloga i byle jaka, niewystylizowana owsianka nie wchodzi w grę :P Po szybkim przeglądzie szafek zdecydowałam się zrobić bananowe placki z dodatkiem wegańskiej odżywki białkowej, która wyleciała mi z półki niemal na głowę - uznałam to za wystarczający znak, aby wypróbować proteinowy proszek (i aby jutro zrobić porządki). Mój obiad to sezonowy zestaw smakołyków, a główną rolę odegrała fasolka - uwielbiam to warzywo i jem prawie codziennie. Dzisiejsza pochodzi z ogródka koleżanki mojej mamy, a pierwotnie była czarna - zdziwiłam się (i lekko rozczarowałam), gdy w czasie gotowania zmieniła zabarwienie, ale najważniejsze, że smakowała cudnie, zwłaszcza w połączeniu z tahinką. Podwieczorek skomponowałam z ulubionych przysmaków ostatnich dni, a na kolację ponownie zrobiłam jaglankę w warzywnym wydaniu, przez co wyglądała prawie tak samo jak obiad - wszystko zobaczycie poniżej ;)

czwartek, 27 lipca 2017

Krem z migdałów Chufa (Stragan Zdrowia) - recenzja

Masła orzechowe to od wielu już lat niezbędne wyposażenie moich półek ze zdrową żywnością. Sporo różnych kremów orzechowych w życiu zjadłam, ale z takim z migdałów ziemnych chufa miałam do czynienia pierwszy raz. Nigdy też nie jadłam migdałów ziemnych w całości, ale według informacji w internecie cechują się one słodkim i łagodnym smakiem - dla mnie to wystarczająca rekomendacja. Byłam bardzo ciekawa czy krem, zgodnie z opisem na etykietce, będzie słodki i z radością podeszłam do degustacji, licząc na coś pysznego. A słoiczek z tym smakołykiem pochodzi ze sklepu ze zdrową żywnością Stragan Zdrowia - koniecznie zajrzyjcie na stronę firmy i popatrzcie jakie inne cudowności można tam znaleźć ;)


wtorek, 25 lipca 2017

Pieczona wegańska owsianka z nektarynką i cukinią

Pieczone owsianki to niezmiennie jedne z moich ulubionych dań, a najbardziej lubię w nich to, że za każdym razem można zrobić inną wersję smakową. Latem korzystam z sezonowych dóbr, a do owsianki z piekarnika pasuje zdecydowana większość dostępnych teraz owoców. Zazwyczaj dodaję także cukinię, która ubogaca konsystencję, a jej nienachalny smak komponuje się z innymi składnikami. I nie może zabraknąć dosładzającego całość banana.

Tym razem, do bananowo - cukiniowej owsianki, dodałam dojrzałą nektarynkę, która puszczając swoje soki przy pieczeniu, wniosła mnóstwo smaku. Olej i mąka kokosowa wprowadziły kokosową nutkę, a mąka dodatkowo wpłynęła na zwartą konsystencję. Ciepłą owsiankę udekorowałam rodzynkami, płatkami kokosu i ciemną czekoladą, która pysznie się roztopiła. A po wystudzeniu wypiek można zabrać ze sobą do pracy - owsianka wówczas robi się jeszcze bardziej zwarta i  na zimno smakuje tak samo cudownie ;)


niedziela, 23 lipca 2017

Dlaczego jem owoce na czczo i czy to szkodzi zdrowiu?

Dostałam ostatnio kilka zapytań o to, dlaczego przed śniadaniem jem owoce i czy nie boję się, że tym sposobem zniszczę sobie trzustkę i zapadnę na cukrzycę, a jedna osoba wyraziła dużą troskę o moją wagę - ponoć owoce na czczo tuczą. A jak to w odżywianiu bywa, nie ma jednej słusznej teorii na ten temat i myślę, że najlepiej słuchać swojego organizmu - on często dobrze wie, co dla niego najlepsze ;)

Jak wiadomo, owoce są bardzo bogate we fruktozę i wg niektórych, cukier ten należy ograniczać do minimum, ale ja nie jestem zwolenniczką tej teorii i jak możecie zobaczyć w moich foodbookach, owoców jem sporo, zwłaszcza w sezonie, i nie zauważyłam żadnego negatywnego wpływu na wagę czy zdrowie, nawet jedząc je wieczorem. Ale jak już pisałam, to wszystko kwestia indywidualna i wiele zależy od masy ciała czy od celów dietetycznych, jakie każdy z nas sobie stawia. 


piątek, 21 lipca 2017

Foodbook wegański 128


Ostatnio nie mam weny na gotowanie i najbardziej smakują mi proste, niemal gotowe już dania (moim hitem ostatnich dni są wafle ryżowe z awokado/hummusem/pastą paprykową/tahini, z sałatą i pomidorem - do tego jakieś ugotowane warzywa i nic więcej mi do szczęścia nie potrzeba ;)) oraz owoce, ale blog po raz kolejny zmusił mnie do większego wysiłku kulinarnego. 

Na śniadanie zrobiłam przepyszną owsiankę z dodatkiem dojrzałej nektarynki i wielu "superfudsów" - to chyba najlepsze danie na początek deszczowego dnia (nie wiem, gdzie te zapowiadane upały ;/). Obiad skomponowałam z lodówkowych znalezisk, a podwieczorek, w postaci ciasta z galaretką, czekał na mnie w lodówce. Jadłam także truskawki, które są pewnie jednymi z ostatnich, zdobytych w tym sezonie i warto było się po nie tarabanić w deszczu na bazarek - najbardziej lubię je same, ale pysznie wzbogaciły moją kolacyjną jaglankę ;)

czwartek, 20 lipca 2017

Czekolada Auchan Bio 70% - recenzja

Dużo czasu minęło, zanim poniższa czekolada została wydobyta z mojej szuflady z zapasami - wszystko przez dość odległy termin ważności. Kupiłam ją już dawno temu w Auchan - pamiętam, że pierwotnie na pocieszenie i w celu uzupełnienia niedoborów kalorycznych po badaniach, ale jak potem popatrzyłam na opakowanie stwierdziłam, że wypadałoby wstawić jej recenzję na bloga, więc trafiła w czeluścia mebla na długie miesiące. Czekolada wydała mi się smaczna - nie oczekiwałam od niej w prawdzie niczego specjalnego, ale 70% tabliczki rzadko kiedy mnie zawodzą, więc pozostało mi spróbować auchanowski wyrób.


wtorek, 18 lipca 2017

Korzenne ciasto dyniowe z nektarynkami

Chociaż lato nie kojarzy się specjalnie z dynią, to w tym roku odkryłam, że fajnie wpisuje się ona w letnie ciasta z owocami. A że ciągle mam zamrożone zapasy pomarańczowego warzywa (i chyba nie tylko ja ;)), to wykorzystuję je, łącząc z sezonowymi dobrami - tym razem padło na nektarynki. 

Nektarynki bardzo dobrze wpasowały się w korzenne ciasto, a pure z dyni nadało mu przyjemnie pomarańczowego koloru, wpływając przy okazji na strukturę. Wypiek był mięciutki i puszysty, a za sprawą wiórków lekko kokosowy. Wiele smaku wniosły także rodzynki oraz ciemna czekolada, świetnie pasująca do nektarynek. Nie jest to ciasto idealne pod względem zdrowotnym - mąka pszenna i cukier to składniki przez wiele osób umieszczone na liście produktów zakazanych, ale z pewnością zdrowsze od klasycznych wypieków. Do tego jest łatwe w przygotowaniu i doskonale sprawdzi się na grillu czy pikniku. 


niedziela, 16 lipca 2017

Wegańskie kanapki na lato - kilka kompozycji

Jak pisałam nie raz na blogu, kanapki na niedzielne śniadanie to taka moja mała tradycja. Jednak lato trochę nie sprzyja jej kultywowaniu, bo w sobotę z racji różnych wydarzeń zdarza mi się zjeść spore ilości chleba, przez co następnego dnia rano mam ochotę jedynie na owoce lub owsiankę. Dlatego dzisiejszy wpis zawiera w sobie nie tylko kanapki śniadaniowe, ale także jedną obiadową i kolacyjną. W ogóle to ostatnio bardziej polubiłam chleb - najczęściej jem żytni, lecz czasem wolę taki zwykły biały "puchacz" - najlepiej z masłem lub rozmiażdżonym awokado. Do tego często gotuję jakieś sezonowe warzywa i nic więcej mi do żywieniowego szczęścia nie potrzeba ;) Poniżej pokażę Wam kilka bardziej odżywczych kompozycji kanapkowych, całkowicie roślinnych.


piątek, 14 lipca 2017

Foodbook wegański #127


Jak widać poniżej, w dalszym ciągu objadam się owocami, rekompensując sobie częściowo braki słońca. Ciągle wierzę, że prawdziwe lato nadejdzie i jeszcze zdążę wygrzać swoje ciepłolubne kości. Póki co, pozostaje się cieszyć smakami lata i korzystać, bo obecnie naprawdę jest z czego. 

Codziennie rano, jeszcze przed właściwym śniadaniem, jem owoce, a najbardziej lubię truskawki i maliny - nie ma dla mnie nic lepszego niż miska pełna takich pyszności. W mojej okolicy truskawki ciągle są dostępne, a do tego smakują idealnie i gdy się skończą, będzie mi ich bardzo brakować. Owoce weszły także w skład dzisiejszego śniadania, a najwięcej wniosło zmiksowane mango, pysznie komponujące się z ugotowaną na sypko komosą. Obiad również zawierał w sobie mnóstwo sezonowych darów, podobnie jak kolacja. Z kolei podwieczorek to stworzony na szybko zestaw smakowitości, a wszystko to zobaczycie poniżej;)

czwartek, 13 lipca 2017

Krem orzechowo - kakaowy Super Krówka - recenzja

Wegańskie super krówki - zarówno te o smaku toffi, jak i czekoladowe zachwyciły mnie na tyle, że weszły na stałe w skład mojej codziennej diety. Sprawdzają się niemal w każdym przypadku zapotrzebowania na coś słodkiego i podejrzewałam, że krem orzechowo - kakaowy będzie mnie docukrzał w tak samo pyszny sposób. Nigdy nie byłam wielką fanką słodkich, gotowych dodatków do chleba, choć miałam w życiu czas, że do szkoły niemal codziennie zabierałam kanapki z najpopularniejszym na świecie smarowidłem, jednak taki całkowicie roślinny krem orzechowo - kakaowy to zupełnie co innego. Czułam, że wniesie wiele smaku do moich dań, a zwłaszcza z chrupaczami skomponuje się cudnie - byłam pewna jego wspaniałości, więc jakiekolwiek rozczarowanie byłoby dla mnie niemałym szokiem :)


wtorek, 11 lipca 2017

Puszyste placki owsiane z bananem i cukinią

Placki to niezmiennie jedno z moich ulubionych dań i niemal zawsze przyrządzam jakieś na sobotnie śniadanie, zdarza mi się robić je na obiad lub jako wypełnienie lunchboxu. Do ciasta można dodawać różne składniki i za każdym razem tworzyć małe naleśniki o innym smaku. Z latem najbardziej kojarzą mi się placki z jagodami, borówkami czy truskawkami, a także cukiniowe, które można przygotować zarówno w wersji słodkiej, jak i bardziej wytrawnej - ja oczywiście wolę słodkie. 

Od jakiegoś czasu bardzo lubię połączenie cukinii z bananem, który wnosi wiele słodkiego smaku, a przy okazji wpływa na strukturę placków. Nienachalne smakowo warzywo także urozmaica konsystencję, wnosząc do dania mnóstwo składników odżywczych. Podstawę "pankejków" stanowiły zmielone płatki owsiane, tworzące wraz z mąką dyniową odżywczą bazę ciasta. Za sprawą jajka, a raczej ubitego białka, placki wyszły bardzo puchate, niemal biszkoptowe, a najlepiej smakowały z roztapiającą się nich ciemną czekoladą i chrupiącymi orzechami.


niedziela, 9 lipca 2017

Najlepsze roślinne źródła wapnia w diecie + kilka dań bogatych w wapń

Wapń to bardzo ważny pierwiastek, który powinniśmy dostarczać organizmowi wraz z dietą każdego dnia. Według norm opracowanych przez Instytut Żywności i Żywienia w Warszawie, dorosły człowiek, w zależności od stanu fizjologicznego, codziennie powinien spożywać 1000 - 1300mg tego minerału. Jak wiadomo, najwięcej wapnia zawiera mleko i przetwory mleczne, ale wiele osób z różnych względów z nich rezygnuje i wówczas warto wiedzieć, gdzie tego składnika szukać. Z własnego doświadczenia wiem, że eliminując produkty odzwierzęce, możliwe jest wypełnienie dziennych norm żywieniowych, a poniżej opiszę kilka produktów, które najbardziej to ułatwiają ;)


piątek, 7 lipca 2017

Wegański jadłospis 126


Chociaż pogoda nie nastraja optymistycznie (nie pamiętam lipca, w którym musiałam rano wychodzić w kurtce lub grubej bluzie :P), widoki na bazarkach już jak najbardziej tak. Poza polskimi owocami uwielbiam arbuzy i mango, przez co czasami sama nie wiem, co mam jeść (dobrze, że mam dużą lodówkę :D). Przynajmniej letnimi przysmakami można sobie zrekompensować brak słońca - szkoda tylko, że owoce nie zawierają witaminy D3 ;)

Sezonowych dóbr w moim menu nie brakowało i już do śniadaniowej jaglanki trafiło idealnie dojrzałe i słodkie mango. Jak zawsze nie miałam pomysłu na obiad, ale mieszanka rozmaitości okazała się strzałem w dziesiątkę, podobnie jak kolacyjne kanapki i podsmażone warzywa. Objadłam się także owocami, aż w pewnym momencie miałam ich dosyć, no ale z sezonu trzeba korzystać - truskawki, jakie teraz kupuję, są przepyszne, a niedługo znikną na długie miesiące. Wszystko zobaczycie poniżej ;)

czwartek, 6 lipca 2017

Zdrowe słodycze - batony Bakal Sport Magnez, Energy i Protein - recenzja

Jak na pewno stali czytelnicy mojego bloga wiedzą, bardzo lubię wszelkie zdrowe słodycze i nigdy nie brakuje ich w moich zapasach. Zrobione z suszonych owoców i orzechów przysmaki zazwyczaj okazują się przepyszne, ponadto są źródłem wielu wartościowych składników. Na szczęście coraz więcej takich produktów powstaje, a wiele z nich można kupić w popularnych sklepach. Istnieje też mnóstwo pseudo zdrowych batonów czy zbożowych ulepków, dlatego zawsze warto sprawdzać skład. Składowi batonów Bakal Sport nie można niczego zarzucić - dzięki temu, że tworzą je głównie bakalie, zasługują na miano zdrowych słodyczy. 


wtorek, 4 lipca 2017

Wegetariański pasztet z soczewicy i marchewki z natką pietruszki

Pasztet z poniższego przepisu był jednym z pierwszych, jakie w ogóle zrobiłam w życiu. Pamiętam, że kiedyś często stanowił wypełnienie mojej grahamki, oczywiście w towarzystwie warzyw - zazwyczaj papryki i szczypiorku oraz awokado. Teraz bułek raczej nie jadam, ale z waflami ryżowymi, chlebem żytnim czy po prostu jako dodatek do lunchu, pasztet sprawdza się idealnie.

Podstawę pasztetu stanowiła soczewica, będąca świetnym źródłem wartościowego białka roślinnego. Marchewka wniosła wiele pysznego smaku i witamin, a przy tym nadała wypiekowi ładnego koloru. Aromatyczna natka pietruszki także wzbogaciła smak, podobnie jak liczne przyprawy, pysznie i ciekawie doprawiające całość. Pasztet dawał się łatwo kroić, ale też cechował się smarowną konsystencją - najlepszą na kanapki :)


niedziela, 2 lipca 2017

Ulubieńcy czerwca 2017


Czerwiec się skończył i chociaż pogoda nie zawsze na to wskazuje, mamy kalendarzowe lato. Uczniowie mogą cieszyć się wakacjami, a wszyscy bogactwem owoców i warzyw na bazarkach - są dostępne truskawki, czereśnie, importowane arbuzy i mango, botwinka, resztki szparagów, bób i ciągle nowe pyszności się pojawiają. Przez to, że dużo jem wspomnianych wcześniej przysmaków, nie próbowałam wielu nowości, bo nie bardzo mam kiedy - żeby człowiek mógł jeść wszystko co chce, to nie wiem ilu posiłków by to wymagało :D Ale kilka dobroci, których na blogu wcześniej nie pokazywałam, zobaczycie poniżej, a zaczynam od największego hitu miesiąca ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...