niedziela, 23 kwietnia 2017

Kilka pomysłów na wegańskie kanapki

Kwiecień się kończy, a wiosny nie widać - przynajmniej ja jej nie czuję i nie zanosi się, żeby miało się to szybko zmienić. Moje kanapki nie nabrały jeszcze wiosennego wyrazu i chociaż w ogródku powoli rośnie szczypiorek, to nie chce mi się rano po niego wychodzić na to zimno - poczekam więc jeszcze na zielone dodatki na chlebie ;)

W roli szybkiego smarowidła zawsze świetnie sprawdza się hummus, komponujący się z wieloma dodatkami, a ostatnio często na chleb dodaję także pesto oraz strączki w całości. Ponadto zaczynam coraz bardziej lubić kiszone ogórki - kiedyś przeszkadzała mi w nich sól, ale w ostatnim czasie staram się zwiększać swoją tolerancję na ten dodatek i np. z roślinnym pasztetem ogórki łączą mi się bardzo dobrze. To jednak nie to samo co świeże, pełne naturalnego smaku warzywa - już niedługo powinien być ich wysyp :) A póki co, pokażę Wam kilka dość zimowych niedzielnych śniadań, z kanapkami w roli głównej.


Na powyższym talerzu, na kromce żytniego chleba z lewej strony znalazł się mix zdrowych, roślinnych tłuszczów - olej kokosowy, tahini, zmielone siemię lniane i orzechy pekan z syropem kokosowym. Wierzch drugiej kanapki to połączenie wegańskiego pasztetu z kaszy jaglanej i soczewicy z ogórkiem kiszonym. Dalej widać świeżego daktyla, suszoną miechunkę i orzecha brazylijskiego w surowej czekoladzie oraz kubek z sokiem jabłkowo - granatowym.

piątek, 21 kwietnia 2017

Wegetariański jadłospis 115


Chociaż Święta się już skończyły, ja ciągle wyjadam pozostałości, co widać na poniższych zdjęciach. Sernik, babka czy sałatka niestety wegańskie nie były, jedynie świąteczny pasztet z soczewicy i kaszy jaglanej nie zawierał składników odzwierzęcych, więc dzisiejsze menu jest wegetariańskie. Te wyroby ponadto sprawiły, że nie podaję wartości odżywczych dań, bo dokładne wyliczenie wszystkiego byłoby skomplikowane, a wręcz niemożliwe. 

Wszystko, co dzisiaj jadłam, było smakowite. Mango towarzyszące śniadaniowej jaglance kojarzy mi się ze słoneczną wyspą, a sama kasza jaglana z bananem to ostatnio jedno z moich ulubionych dań. Tropikalnego owocu nie zabrakło także w zróżnicowanym smakowo, nieco resztkowym obiedzie - nie ma chyba nic lepszego niż talerz pełen smakowitości. Na podwieczorek już od początku tygodnia jem ciasta (i dobrze zbiegł się ich wypiek z moim "cukrogłodem" :)), a wspomniana wcześniej jarzynowa sałatka od kilku dni wchodzi w skład moich kolacji, w której dziś nie zabrakło też ziemniaków i marchewki :)

środa, 19 kwietnia 2017

Tahini Basia Basia - recenzja

Tahini od wielu już lat wzbogaca smak moich dań i prawie zawsze mam w użyciu jakiś słoiczek. Kiedyś tę sezamową pastę znałam tylko jako składnik hummusu (a jeszcze wcześniej nie wiedziałam, że coś takiego jak hummus w ogóle istnieje :D), jednak teraz potrafię docenić jej uniwersalność. Tahini często urozmaica moje owsianki, słodkie placki, a także dania warzywne - pieczone warzywka nią polane zyskują inny wymiar smaku. Jadłam w życiu pasty różnych firm i ciągle szukam tej najlepszej - idealnej nie tylko w smaku, ale także w konsystencji, więc spotykając w sklepie tahini firmy Basia Basia, nie mogłam jej nie kupić. 


piątek, 14 kwietnia 2017

Wegański jadłospis 114


Już tak blisko Wielkanoc, a ja standardowo nie czuję żadnej świątecznej atmosfery (dzisiaj przez moment poczułam za to Boże Narodzenie - jak moja mama puściła sobie kolędy na yt :D), ale szczerze mówiąc, to nawet się nie staram. Czekoladowe zajączki i jajka w sklepach przypominają w prawdzie o nadchodzących Świętach, ale nie kojarzą mi się one specjalnie z tym czasem (w dzieciństwie o zajączku Kinder, Ferrero czy Lindt mogłam co najwyżej pomarzyć, ewentualnie kupić za granicą). Do tego zapowiedzi synoptyków nie nastrajają optymistycznie, więc najchętniej wyjechałabym gdzieś daleko powygrzewać kostki ;)

Nic szczególnego dzisiaj nie jadłam i wykańczałam głównie resztki z lodówki, ale wszystko było pyszne. Placki z buraczkiem w roli głównej chodziły za mną od jakiegoś czasu, na blogu już długo ich nie było, więc uznałam, że to dobry czas na takie śniadanieObiad to wybitnie resztkowe dania, a podwieczorek powstał przy okazji pieczenia świątecznego sernika. Na kolację wyjątkowo nie jadłam ziemniaków (a czekały na mnie już ugotowane, jednak czułam w nich smar :D) i przygotowałam moją ulubioną mieszankę z kaszą jaglaną w roli głównej. 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...