poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Ulubieńcy marca 2018


Marzec dobiegł końca już jakiś czas temu, więc najwyższy czas na lekko opóźnioną notkę z ulubieńcami tego wiosennego miesiąca. Nie będzie ich dużo, bo nie odkryłam wielu nowości, a za największego ulubieńca mogę uznać wyjazd do Hiszpanii (i tamtejsze kwaśne mandarynki w hotelu czy awokado). A poza tym przez cały miesiąc towarzyszyły mi brukselki, kapusta kiszona, słodkie i dojrzałe mango (w marcu chyba jadłam je codziennie), soczyste pomarańcze, jabłka, banany, kakao na mleku roślinnym, budynie czy chleb z kaszy gryczanej z przeróżnymi dodatkami. A kilka wartych uwagi produktów opiszę poniżej.


CIASTECZKA GRYCZANE ANIA

Do tej pory często kupowałam ciasteczka owsiane tej firmy, więc jak w Społem zobaczyłam wersję gryczaną, wiedziałam, że muszę szybko spróbować. Ciasteczka z ciastkami nie mają wiele wspólnego i zdecydowanie bardziej przypominają wafelki. Te są znacznie bardziej kruche niż wersja owsiana i neutralne w smaku - w składzie zawierają jedynie mąkę gryczaną i olej kokosowy (nie jestem pewna, bo opakowania aktualnie nie mam), nie są ani trochę słone i jak dla mnie po prostu smakują gryką. Do kolacji jedzonej w pociągu sprawdzają się idealnie ;)


PUDDING SOJOWY Vemondo (z Lidla)

Pudding kupiłam w Lidlu, w którym pojawił się jakiś czas temu wraz z wersją czekoladową. Niestety z Lidla w moim mieście zniknął, więc nie wiem, czy w innych sklepach ciągle jest dostępny. Deser okazał się przepyszny - dość słodki, ale przy tym idealnie waniliowy, a soja nie była wcale wyczuwalna dla osób przyzwyczajonych do zwykłych deserów mlecznych (ja wyczułam minimalną sojową nutkę, ale mój smak wiele wyłapie). Całość przypominała mi waniliową część deserów z pianką, jakie często jadłam w dzieciństwie. W składzie znajdziemy napój sojowy (złożony z wody i nasion soi), cukier, skrobię modyfikowaną, fosforany wapnia, aromat, karagen, sól i luteiną, a zawartość jednego pojemniczka (100 g) dostarcza 84 kcal. 


JOGURT PLANTON jagodowy

Jogurt kupuję już od jakiegoś czasu w Lidlu. Nie będę o nim teraz wiele pisać, bo w najbliższym lub kolejnym tygodniu powinna się pojawić recenzja (wraz z recenzją jogurtu o smaku mango, który także mogę uznać za ulubieńca miesiąca, jednak nie składało mi się na zrobienie zdjęć). W Lidlu dzieje się wiele dobrego jeśli chodzi o wegański "nabiał" i mam nadzieję, że w lato pojawią się jakieś dobre roślinne lody na patyku, w grubej warstwie czekolady ;)


KSYLITOLKI i KSYLI - LANDRYNKI

Cukierki kupiłam w Społem - wpadły w moje ręce, gdy akurat naszło mnie na coś słodkiego, bliżej nie określonego. Ksyli landrynki o smaku migdałowym przypominały mi białe landrynki, jakie jadłam w dzieciństwie, lecz ich skład jest znacznie przyjaźniejszy - rozpoczyna go fiński ksylitol, a towarzyszą mu izomalt, naturalny aromat migdałowy i kakao. 

Z kolei ksylitolki nawiązują do cukierków pudrowych, choć znacznie szybciej się rozpadają w kontakcie ze śliną. Smakują jabłuszkowo i na szczęście nie chemicznie, a w składzie, poza ksylitolem, znajduje się acerola, aromat jabłkowy naturalny, barwnik zielony naturalny (chlorofil) i stearynian magnezu. 


ŚNIADANIA

Moim ulubionym śniadaniem w marcu stały się chyba kanapki - przez część miesiąca jadłam je w hotelu w Hiszpanii, w którym był duży wybór świeżego chleba. W domu jadłam kanapki najczęściej na chlebie z kaszy gryczanej. Ten chleb niezmiennie uwielbiam i regularnie wypiekam - jego smak i struktura są specyficzne, ale mi bardzo odpowiadają. Często jadłam także pieczone owsianki - z bananem i innymi owocami w środku (np. mrożonymi malinami), niekiedy jaglanki czy placki. A gdy śniadanie jadłam w domu, zawsze towarzyszyło mu mango, z kolei do pracy zabierałam pomarańcze (te bio z Kauflandu ciągle mają smak).


OBIADY

Na obiad niezastąpione okazały się zupy, które w dużym garnku gotowałam w weekendy na kolejne dni - najczęściej z dodatkiem soczewicy, brokułów i niezawodnego koncentratu pomidorowego (koncentrat kupuję teraz w dużych słoikach i nie wiem, jak kiedyś mogłam bez niego gotować :)) Niekiedy robiłam niezawodne mieszaniny z warzyw i kasz, a do pracy zazwyczaj zabierałam kaszę (gryczaną lub jęczmienną) ugotowaną z burakiem i cebulą oraz warzywa. Gdy obiad jadłam w domu, bardzo często robiłam też surówkę z kiszonej kapusty, marchewki i jabłka, do której najlepiej pasują orzechy laskowe i włoskie. 


RECENZOWANE PRZYSMAKI

W marcu pierwszy raz próbowałam wegańskie krówki truskawkowe, w których owoców mocno nie czułam, ale i tak bardzo mi smakowały - jak wszystkie inne wyroby firmy. Przez cały miesiąc towarzyszył mi także jogurt Planton kokosowy, a także czekolada Tesco finest Sao Tome 71%, której zapas zrobiłam już jakiś czas temu. 

I to już wszystko na dziś - mało nowości odkryłam, ale może w kwietniu będzie lepiej. Napiszcie koniecznie, co Wam przypadło do gustu w marcu ;)

31 komentarzy:

  1. Nie wiedziałyśmy tych deserków w Lidlu, może je przeoczyłyśmy :)
    Musimy również spróbować tych gryczanych ciasteczek od Ani bo czujemy, że to będą nasze smaki <3

    OdpowiedzUsuń
  2. u mnie dalej tylko jogurt kokosowy o naturalnym smaku, nie wiedziałam,że jest jagoda czy mango :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tych naturalnych częściej brakuje - coś nie mogą dobrze rozdzielić asortymentu :P

      Usuń
  3. Moi kwartalni ulubieńcy pojawią się we środę, więc nie będę się zdradzać :p Tych puddingów nie widziałam w żadnym moim Lidlu. Czekoladę Sao Tome też bardzo lubię. Placków i owsianek daaaawno nie jadłam - teraz prawie nie jem słodkich posiłków. A ksylitolki od dawna mnie kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pudding ma sporo cukru, więc u Ciebie chyba i tak odpada :P
      Ja też od jakiegoś czasu wolę dania niesłodkie - coś mi się w smakach poprzestawiało :D

      Usuń
  4. U mnie też ostatnio królowały zupy. Jeden z najłatwiejszych i najzdrowszych obiadów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A do ich przygotowania można zużyć to, co akurat się ma :)

      Usuń
  5. ciasteczka gryczane - to brzmi ciekawie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawe czy by mi przypadła do gustu gryczana wersja tych "ciasteczek", bo nie przepadam za tym smakiem :D Takie cukiereczki słodzone ksylitolem to fajna przekąska, zwłaszcza te o smaku jabłkowym mnie kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie przepadasz za smakiem gryki, to ciastka mogą Cię rozczarować. Ale z tej serii (poza owsianymi) znalazłam też wersję kukurydzianą i ryżową - wyglądają smakowicie :)

      Usuń
  7. Bardzo żałuję, że nie udało mi się dorwać tych puddingów sojowych z Lidla :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jeszcze kiedyś Ci się uda...

      Usuń
    2. Oby! Nie słyszałam aby ktoś się na nich zawiódł, a więc przeczuwam, że i mi by smakowały :)

      Usuń
  8. Wersja gryczana tych ,,ciasteczek" bardzo mnie zachęca, bo uwielbiam posmak gryki. Nie zauważyłam w Lidlu tych puddingów i już pewnie ich nie kupię, bo wyglądają na limitowaną edycję. Ksyli landrynki podarowałabym cukierkowym łasuchom z rodziny ;D U mnie w marcu królowały wszelkie mieszanki warzywne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszanki warzywne nigdy nie zawodzą :)

      Usuń
  9. W tym zestawieniu, z "gotowców" jakoś nic mi nie przypadło do gustu :D Ale za to śniadania i obiady wyglądają pysznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zaciekawiły mnie te ciasteczka-wafelki gryczane :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę koniecznie spróbować ksyli-landrynek i ciasteczek gryczanych. A mango też mogłabym jeść codziennie:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie natknęłam się w żadnym Lidlu na te puddingi :( musiały być tak smaczne że wymiatało je w mig... a szkoda. Posmakowały mi także jogurty z mango i sojowe naturalne ;) truskawkowe to moje ulubione super krówki ❤

    Na obiad u mnie duzo papryki selera naciowego i lodowej salaty albo rzymskiej ! I mnóstwo pomarańczy które ostatnio są pyszne w Biedrze i Lidlu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może jeszcze się w Lidlu pojawią...
      Pomarańcze najlepsze kupuję ostatnio w Lidlu (te eko), ale w Biedrze też są ciągle ok - ciekawe jak długo :)

      Usuń
  13. Muszę też w końcu spróbować tych wegańskich krówek bo jestem bardzo ciekawa ich smaku :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Choć bardzo nie lubię marnowania jedzenia - ostatnio przegapiłam datę ważności tych jogurtów z Lidla i dwa poszły do kosza :( Ale te naturalne z Joya uwielbiam! :D
    Bardzo ciekawi ulubieńcy. Mega lubię patrzeć na Twoje jedzeniowe miseczki (lub talerzyki :D). Mogłyby być inspiracją dla wielu osób jeśli chodzi o zdrowe odżywianie :))

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie jogurty tak szybko się nie psują i ja jem nawet po terminie, jeśli organoleptycznie nie stwierdzam oznak zepsucia :D
      Naturalne Joya smakują dla mnie kartonem niestety, ale jadłam z syropem kokosowym i były ok :)
      Bardzo dziękuję za miłe słowa ;))

      Usuń
    2. Moje były kilka dni po terminie. Jeden, dosłownie (sądząc po wieczku) już wybuchał xd spróbowałam natomiast tego klasycznego i miał posmak lekko kwaskowaty (nie wiem, czy to kwestia przeterminowania czy tego, że taki właśnie jego urok :P)

      Usuń
    3. Wczoraj jadłam ten deser sojowy 12 dni po terminie - nie zauważyłam oznak zepsucia, pachniał i smakował idealnie :D To chyba zależy od produktu ;)

      Usuń
  15. Z ksylitolkami mam fajną historię :D Kiedyś kilka sztuk dorzucili do ksylitolu sypkiego jako gratis, a ja pomyślałam, że to słodziki i wrzuciłam do kawy :D Nie, nie rozpuściły się XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że kawy się nie gryzie, bo bym zęby straciła :D

      Usuń
  16. Ciasteczka gryczane to musze spróbować, ciekawa jestem czy są dobre i te kysli- landrynki fajnie wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Z kupowanych skusiłabym się tylko na lidlowy deserek sojowy waniliowy. Obiady przygarnęłabym wszystkie, bo jesteś mistrzem obiadu w moim stylu.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Zobacz także

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...