niedziela, 23 października 2016

Moje sposoby na wzmacnianie odporności jesienią

Okres jesienno - zimowy to czas wytężonej pracy dla naszego układu odpornościowego, narażonego wówczas jeszcze bardziej na różnego rodzaju patogeny. Często, gdy widzę kogoś kichającego mam wizję, że uzbrojone po same uszy zarazki tylko czekają, by zaatakować biednego, nieświadomego zagrożenia i niewidzącego ich człowieka przebywającego w pobliżu. Na szczęście nie należę do osób szczególnie podatnych na takie ataki i od kilku (jak nie kilkunastu) już lat przeziębienia i podobne "przygody" mnie omijają. Nie wiem, czy to za sprawą w miarę zdrowego stylu życia czy panującego nad wszystkim układu immunologicznego, ale cieszę się, że na taki aspekt zdrowia nie muszę narzekać. Ewentualne symptomy chorób zwalczam nim się na dobre rozwiną, ale wprowadziłam także w życie kilka, w moim odczuciu zwiększających odporność zachowań, tym bardziej że mam kontakt ze sporą liczbą osób, w tym także kichającymi na wszystkie strony świata dziećmi. 

Poniżej pokażę Wam kilka produktów oraz suplementów diety, jakie stosuję zwłaszcza w okresie jesieni i zimy, ale na początek muszę zaznaczyć, że wg mnie najważniejsza jest zdrowa i zbilansowana dieta, dostarczająca niezbędnych składników odżywczych. Nie mówię, że należy wykluczyć wszelki cukier (który niestety wpływa negatywnie na układ odpornościowy) i prowadzić życie ascety, ale codzienna porcja antyoksydantów i witamin, pochodząca z warzyw, owoców czy też orzechów nie pozostaje bez znaczenia dla zdrowia. Dla prawidłowej pracy układu immunologicznego szczególne znaczenie mają beta karoten, witaminy E, C, D cynk oraz selen. 


ORZECHY BRAZYLIJSKIE JAKO ŹRÓDŁO SELENU
Selen posiada właściwości immunostymulujące, a jego niedobory mogą powodować m.in zwiększenie podatności organizmu na infekcje bakteryjne czy wirusowe. Selen pobudza proliferację limfocytów T, czyli komórek zaangażowanych w odpowiedź immunologiczną organizmu, ponadto chroni przed stresem oksydacyjnym. Osobom bardziej zainteresowanym tematem polecam ten artykuł. 


Za źródło selenu, od dłuższego już czasu służą mi orzechy brazylijskie - już jeden dziennie zaspokaja dzienne zapotrzebowanie na ten pierwiastek z zapasem, więc nie widzę potrzeby stosowania suplementów. Przekonałam się także, wpisując na stronę cronometer.com produkty które jadłam w ciągu dnia przy okazji piątkowych jadłospisów, że nie jedząc owego smacznego orzecha, trudno wypełnić dzienną normę, więc staram się każdego dnia o nim pamiętać i dorzucać do śniadania ;)


WITAMINA C
Kolejnym ważnym dla układu odpornościowego związkiem jest witamina C. Naturalnym źródłem tego składnika są owoce i warzywa, a zwłaszcza papryka (1 papryka to wypełnienie dziennego zapotrzebowania w 340% wg cronometer.com :)), cytrusy, jarmuż, brukselki, brokuły, czarne porzeczki, kiwi, truskawki, biała kapusta, mango, pomidory oraz maliny.


Chociaż niedobory raczej mi nie grożą, gdyż codziennie jem kilka porcji owoców i warzyw, zamówiłam także kwas L - askorbinowy w proszku na szczególne potrzeby. Czasem, gdy wracam z pracy po całym dniu kontaktu z ludźmi - często zakatarzonymi czy też kichającymi - czuję, że mój organizm potrzebuje dodatkowego wsparcia. Wówczas piję wodę z połową łyżeczki witaminy C (ok. 2 - 3g), do której dodatkowo wyciskam sok z połowy cytryny i dodaję łyżeczkę miodu, gdyż polifenole w nich zawarte zwiększają działanie witaminy. Obecnie stosuję poniżej widoczny proszek, miałam także bardziej naturalną witaminę pochodzącą z aceroli, ale na ten sezon zamówiłam coś nowego.  


Badania na temat wpływu suplementacji witaminy C na zwiększenie odporności nie są jednoznaczne, ale już kilka razy poczułam uzdrawiającą moc większych dawek związku, zresztą nie tylko ja. Witamina C jest naturalnym przeciwutleniaczem, bierze także udział w syntezie kolagenu, uszczelniając naczynia krwionośne i utrudniając tym samym przenikanie patogenów. Biorąc pod uwagę normy Instytutu Żywności i Żywienia (75mg dla kobiet i 90mg dla mężczyzn), nie trudno zaspokoić dzienne zapotrzebowanie dietą, ale ja biorę dużo większe dawki. Nie warto kupować suplementów dostępnych powszechnie w aptekach, zawierających minimalne ilości związku (większość reklamowanych wspomagaczy walki z przeziębieniem czy grypą zawiera ilość witaminy C odpowiadającą 1 pomarańczy). Nie dajcie się też nabrać na lewoskrętną witaminę C, gdyż taka nie istnieje - kwas L - askorbinowy, czyli aktywna forma witaminy C, jest związkiem prawoskrętnym.


WITAMINA D 
Witamina D także pełni bardzo istotną rolę w prawidłowym funkcjonowaniu układu immunologicznego i nie tylko - przez wielokierunkowe działanie uważa się ją za niezwykle ważny składnik, niezbędny do zachowania zdrowia. Bierze udział m.in w mineralizacji tkanki kostnej i utrzymaniu równowagi wapniowo - fosforanowej. Głównym źródłem witaminy D, poza promieniowaniem słonecznym są ryby, więc ja, będąc na diecie wegetariańskiej, w okresie jesienno - zimowym jestem skazana na deficyty. Zresztą z tego co obserwuję, wśród rodziny czy znajomych, rzadko kto osiąga optymalne stężenie witaminy we krwi. Osobiście robiłam badania kilka razy i jeszcze nigdy nie miałam zadowalającego mnie poziomu, nawet po suplementacji (jednak muszę przyznać, że brałam nieregularnie, bo w stacjonarnych aptekach trudno kupić wegańską postać). Dlatego w tym roku zamówiłam zapas wegańskiej witaminy D3, w ilości 2,500 IU i staram się brać codziennie, choć zdarza mi się zapomnieć. 


Ogólnie zaleca się suplementację od września do kwietnia (w niektórych grupach ludności przez cały rok) w ilości 800 - 2000 UI na dobę (tutaj znajdziecie szczegółowe wytyczne na temat suplementacji, niestety po angielsku). Dodatkowo, korzystna może być także suplementacja witaminy K2 MK7, zwłaszcza przy jednoczesnej suplementacji wapnia (witamina K2, kierując wapń do kości, zapobiega się jego odkładaniu m.in w tętnicach).

Witaminę D, podobnie jak C zamówiłam na iherb.com i mogę Wam tę stronę polecić, bo ceny są naprawdę dużo niższe niż w Polsce. Moja siostra także zamówiła witaminę D - zapas na 2 lata, a do tego kwasy omega 3. Przesyłka z USA szła do nas 10 dni, czyli szybko i bez żadnych przygód. A gdybyście byli zainteresowani zamówieniem, to wpisując mój kod - PGZ829 dostaniecie 5% zniżki, a potem, przekazując swój kod dalej, możecie zyskać zniżkę na kolejne zamówienie ;)



CZYSTEK
Czystek stał się w ostatnim czasie bardzo popularnym "zielskiem", więc stwierdziłam, że nie zaszkodzi włączyć go do swojej diety, tym bardziej że wiele dobrego na jego temat słyszałam. Przeglądając badania naukowe nie natknęłam się jednak na takie jednoznacznie wskazujące na jego cudowne moce, ale byłam ciekawa, czy jakieś pozytywne skutki picia herbatki zaobserwuję na sobie.


Czystek jest bogaty w wykazujące działanie przeciwutleniające polifenole i inne związki aktywne, natomiast badań potwierdzających jego działanie antybakteryjne czy antywirusowe na ludziach nie ma zbyt wielu. Odkąd go piję, nie zaobserwowałam jakichś szczególnych zmian w swoim stanie, ale może mój układ odpornościowy jest przez to szczęśliwszy... Czystek mi naprawdę smakuje i piję go raz lub 2 razy dziennie (łyżeczkę liści zalewam ok. 300ml wody i zostawiam na ok. 10 minut), a najbardziej lubię taką herbatkę z miodem i cytryną. 


UROZMAICONA DIETA
Jak pisałam na początku, wg mnie najważniejsza jest urozmaicona dieta i nie dopuszczanie do niedoborów pokarmowych, szczególnie najbardziej kluczowych dla układu odpornościowego składników. 


Jedząc codziennie marchewkę dbam o dostawę beta karotenu (już 1 dziennie pokrywa zapotrzebowanie na ten związek w ponad 800% !!), a dzięki kaszom, płatkom owsianym, orzechom i nasionom dostarczam organizmowi cynku i żelaza. Warto pamiętać także o zdrowych tłuszczach - orzechy oraz oleje są zasobne w witaminę E, orzechy włoskie, siemię lniane i olej lniany stanowią najlepsze źródło kwasów omega 3 w diecie wegetariańskiej, a wspomniane wcześniej orzechy brazylijskie są nieocenionym źródłem selenu. No i mam to szczęście, że uwielbiam i mogę jeść owoce i warzywa - to chyba największe bogactwo pozytywnych dla zdrowia składników - nie tylko witamin i składników mineralnych, ale także ogromnej ilości związków przeciwutleniających.



Dla bardziej zainteresowanych tematem polecam poniższe źródła:
Dymarska E, Grochowalska A, Krauss H, Wpływ sposobu odżywiania na układ odpornościowy, immunomodulacyjne działanie kwasów tłuszczowych, witamin i składników mineralnych oraz przeciwulteniaczy, Nowiny Lekarskie 2013, 82, 3, 222 - 231 --> link
Krzysik M, Biernat J, Grajeta H, Wpływ wybranych składników odżywczych pożywienia na funkcjonowanie układu odpornościowego, Adv Clin Exp Med 2007, 16, 1, 123 - 133 --> link
Normy żywienia dla populacji polskiej - nowelizacja --> link

A jakie są Wasze sposoby na odporność ? Często chorujecie jesienią czy zimą ?

66 komentarzy:

  1. Sama odkąd zdrowo się odżywiam i odstawiłam cukier czuję się lepiej i przeziębienia przeszły do historii. Czasem wspomagam się bardziej 'dzikimi' roslinami i piję, np. sok z owoców czarnego bzu lub aronii no i napary z imbiru i cytryny. Bakterie i wirusy uciekają :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czystek najwięcej właściwości ma po 4 zalaniu czyli parzysz jedna łyżeczkę 4 razy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam, ale jakoś tak zalewanie mokrych liści mnie zniechęca :/

      Usuń
  3. Mnie również nie czepia się katar, grypa, kaszel itp. Jakoś specjalnie nic nie wprowadzałam - zostałam wegetarianką, od dłuższego czasu jem wegańsko i czuje się bardzo dobrze - tyle. Jem to na co mam ochotę, to co lubię, co mi smakuje. Ostatnio mam ochotę na kapustę - od 2 tygodni jem ją codziennie :D Tak samo marchewka z ogródka - już jestem pomarańczowa :D Zawsze gości u mnie natka pietruszki lub koperek - mama zamroziła na zimę, więc mamy zapas :) Orzechy, pestki, ziarna, masło orzechowe, tahini, sezonowe owoce, warzywa, buraczki z ogródka to norma :) Oczywiście nie wymieniłam wszystkiego co jem bo tego jest sporo - grunt jak to napisałaś urozmaicona, zdrowa dieta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zaczęłaś już suplementować już B12? Na kapustę jakoś szczególnej ochoty nie mam, a od marchewki też jestem pomarańczowa :/ Pietruszkę i koperek też zamroziłam, do tego natkę selera i kolendrę ;)

      Usuń
    2. Jeszcze nie... w przyszłym tygodniu chcę jeszcze sobie badania zrobić. Jestem ciekawa, czy wyniki będą wiarygodne bo teraz wysyłają do innego laboratorium - wcześniej był luxmed a teraz inne... O natce selera nie słyszałam :P

      Mój tato to wcina czosnek i miód - mówi, ze to najlepsze na odpornosć ;P

      Usuń
    3. Na pewno będą wiarygodne, czemu miałby nie być. A warto sprawdzić, bo niedobory są bardzo szkodliwe, a jak od dłuższego czasu jesz wegańsko to jesteś narażona.

      Mój pije pierzgę i pyłek pszczeli obecnie :D

      Usuń
    4. No właśnie mogą..... z jednej przychodni to w rodzinie wszyscy się przepisaliśmy bo te wyniki były dziwne - wielu ludzi się poprzepisywało... nawet nie wiem, czy te laboratorium jeszcze jest :P

      Mój pije tylko domowe soki i czarną herbatę ;P

      Usuń
    5. Laboratoria muszą zachować określone normy i nie mogą się permanentnie mylić - to na dłuższą metę nie jest możliwe. A B12, zwłaszcza jak się je wegańsko, warto oznaczyć. I ja na Twoim miejscu z ciekawości oznaczyłabym D3 jeśli jescze tego nie robiłaś :)

      Mój hebatę też pije, ale raczej wybiera zioła. Herbate też niestety lubi czarną, ale pije wymiennie z roiboosem :) Do tego tak jak pisałam pierzgę z miodem, pyłek pszczeli i wodę jonizowaną. No i zwykłą wodę mineralną także :)

      Usuń
  4. Ja choruje bardzo rzadko,ale nie odstraszyło mnie to od czytania :D Bardzo przydatny post i dowiedziałam sie trochę nowych rzeczy ,np z ta marchewką :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marchewka to moje ulubione warzywo - nie tylko pyszne, ale i łatwe w obróbce - wystarczy obrać i można jeść :)

      Usuń
  5. ja stosuję te wszystkie metody, ale cóż, jestem okropną alergiczką i mój układ odpornościowy jest bardzo słaby niestety, i czuję to właśnie w tej chwili:(....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To współczuję :/ I dużo zdrowia życzę :)

      Usuń
  6. Najlepsza metoda na wzmocnienie u nas to czosnek ;) no i herbatki z miodem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czosnek dodaję do dań, a miód do różnych płynów - bardzo go lubię ;)

      Usuń
  7. Jak byłam młodsza nie było sezonu, żebym nie chorowała. jeszcze dokładnie nie wyzdrowiałam a znowu mnie brało. Ale co się dziwić skoro wtedy królowały u mnie słodycze i sama niezdrowa żywność. Obecnie nie pamiętam kiedy coś mi było. Fakt, zdarzy się czasami lekki katar, ale tak delikatny, że nie potrzebuję żadnych lekarstw ani wizyty u lekarza :) Poza tym troszkę się zahartowałam przez spanie przy uchylonym oknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi by było chyba zimno przy uchylonym :D Ale hartuję się robiąc zdjęcia na balkonie bez kurtki ;)

      Usuń
  8. Ja przez całą jesien oraz zime dodatkowo łykam witamine D.

    OdpowiedzUsuń
  9. ja popijam sok z cytryny z miodem spadziowym, piję czystek, łykam tran i wcinam siemię lniane na kilogramy prawie ale to raczej norweski klimat buduje moją odporność bo choruję max 1 w roku i to tylko katar- brawo ja:) Twoja dieta jest tak różnorodna że na pewno dużo łatwiej jest pokonać Ci chorobę już w zalążku niż innym "bylejakożercom"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może jeszcze trochę, a przestaniesz chorować zupełnie :) Nie wiem co u mnie wpłynęło na taki stan, ale nie pamiętam kiedy ostatni raz miałam katar...

      Usuń
  10. Bardzo ciekawy wpis i przydatny :> Aż miło przeczytać, że podświadomie dbam o to wszystko :D Witamina C z papryki, beta karoten z płatków owsianych, witaminę D mam w płynie i dorzucam do owsianki :D Jesienią trzeba jednak dbać o to wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beta karoten z marchewki :)
      A witamina D w jakiej dawce jest w płynie? Szukałam kiedyś takie, ale w aptekach były tylko takie dla dzieci z minimalną ilością witaminy :/

      Usuń
  11. Najważniejsza to jest właśnie urozmaicona dieta! Nie ma to jak moc warzyw i owoców, póki na nie sezon jeszcze trwa :)

    OdpowiedzUsuń
  12. maliny - mniam, co do witaminy C to ja lubie czerwoną papryke

    OdpowiedzUsuń
  13. Hej, tak się zastanawiam co ze strączkami? Nie zbyt często występują w Twoich jadłospisach, a Furhman zaleca conajmniej pół kubka dziennie.
    Potwierdzam też z własnego doświadczenia że wege skutecznie walczy z choróbskami;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strączki na pewno są bardzo zdrowe, ale jakoś mi się ku nim nie składa, choć ostatnio jem więcej ciecierzycy czy hummusu z jej udziałem. A dziś jadłam sałatkę z groszkiem, a wczoraj z czerwoną fasolą :D

      Z tego co obserwuję, wegetarianie i weganie zdecydowanie rzadziej chorują :)

      Usuń
  14. na odporność jem czosnek i piję miód z cytryną:D i jestem zdrowa jak koń :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zainteresowałaś mnie tą witaminą C - zazwyczaj kupuję taką rozpuszczalną 1000 mg i mi pomaga - albo to placebo :D Brazyli także używam jako źródło selenu. Dodatkowo piję odstaną wodę z pyłkiem pszczelim, miodem i suszoną aronią, do tego daję sok z cytryny. Piję często napar z imbiru oraz używam duuuużo czosnku. Owsianka, kasze oraz warzywa obecne są w mojej diecie w dużej ilości, więc mam spore urozmaicenie jeśli chodzi o witaminy i pierwiastki. Często też używam natki pietruszki. Suplementuję wit. D i ostatnio jem dużo orzechów oraz pestek dyni. Jak wrócę do Polski, to chyba zacznę znowu jeść makrelę i łososia w dużych ilościach - ostatnio mam na nie wyjątkowo sporą ochotę :)
    Jak wrócę do Lublina, to wezmę z domu młody jęczmień i będę go dodawać do mikstury porannej. W każdym razie uważam, że dieta i aktywność fizyczna to podstawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam, że te witaminy w aptekach to zwykłe placebo, choć 1000mg to już spora ilość :) Ja biorę zazwyczaj ok 3g, ale też nie codziennie - tylko jak czuję, że mój układ immunologiczny został nadwyrężony :D

      Z łososiem uważaj, bo to jedne z najbardziej zanieczyszczonych ryb. Gdzieś czytałam jakieś analizy, że żeby dostarczyć odpowiedniej ilości omega 3 z łososia to jednocześnie zje się znaczne ilości metali ciężkich... Niestety trudno znaleźć teraz łososia z naturalnych hodowli, wszystkie są raczej sztucznie "pędzone" :/

      Za młody jęczmień może i ja się wezmę. I jakąś miksturę na rano muszę wykombinować :D

      Usuń
    2. W Polsce rzadko jem łososia ze względu na cenę i właśnie obawę o jakość tej ryby, częściej makrelę albo pstrąga lub śledzia, ale to też nie są pewne źródła. Tutaj w Sydney są dobre ryby, choć podejrzewam, że też hodowane.

      Usuń
  16. Orzechy brazylijskie uwielbiam i staram się jeść często. Choćby malutką ich dawkę. Syropek z malin dolewam z wielką chęcią do herbat. Do tego duużo soku z cytryny z wodą mineralną, miód. Trzeba się ratować, jak się tylko da. Najlepiej naturalnymi sposobami. Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orzecha najlepiej jeść jednego na dzień, bo nadmiar selenu to też nic dobrego.
      Wodę z sokiem z cytryny i miodem też bardzo lubię :)

      Usuń
  17. uważam, że sposoby masz bardzo dobre. witamina C - obowiązkowo. i zróżnicowana dieta - mój plan działania jest bardzo podobny : )

    OdpowiedzUsuń
  18. Ciekawy wpis :) Orzechy brazylijskie i maliny dość często znajdują się w moim jadłospisie. A i przypomniałaś mi o czystku, który gdzieś tam leży na dnie szuflady :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda tylko, że sezon na maliny się kończy :/

      Usuń
    2. Właśnie :( :( :( Bardzo nad tym faktem ubolewam :/ Dobrze, że zamroziłam dwie duże torebki tych różowych owocków :) A jak U Ciebie - też coś zachomikowałaś na zimę :D

      Usuń
    3. A jakże by inaczej :) Pół zamrażarki mam w owocach - zachomikowałam maliny, wiśnie, truskawki, porzeczki, borówki, jagody. I pewnie jeszcze coś ;)

      Usuń
    4. Też pytam - wiadoma sprawa :D To widzę zapasy pokaźne, lepsze od moich, bo ja to tylko maliny i jagody w tym roku mroziłam, ale za to trochę pasteryzowałam :)
      A Ty Ania robiłaś jakieś przetwory? ;)

      Usuń
    5. Robiłam dżemy z owoców które nie wymagały dżem fixów i cukru (jedynie do porzeczkowego dodałam trochę trzcinowego). Zrobiłam więc dżem śliwkowy, brzoskwiniowy, porzeczkowy i porzeczkowo wiśniowy. Do tego antonówki zapasteryzowałam w słoikach ;)

      Usuń
    6. Brzmi pysznie :) Będą cudownie urozmaicać posiłki w jesienno-zimowe dni ;)

      Usuń
  19. Świetny wpis !
    Ja uwielbiam sok z cebuli i herbatę z sokiem malinowym :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zdrowa i zrównoważona dieta sprawią, że czujemy się lepiej, jesteśmy bardziej aktywni, szybko się nie męczymy, nie jesteśmy ospali, a skóra wygląda lepiej. Ważne jest spożywanie warzyw i orzechów w celu uzupełnienia diety w witaminy i inne ważne mikroskładniki, bo teraz jesienią, zaraz zimą ciężko będzie o to zadbać bez ruchu (latem jednak jesteśmy bardziej aktywni) i małej ilości Słońca :)

    Post przydatny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - jesień to dość trudna dla naszego organizmu pora.

      Usuń
  21. Bardzo fajnie, że podzieliłaś się swoimi sposobami na odporność:) Zaciekawiłaś mnie tym selenem i orzechem brazylijskim - muszę je sobie kupić.
    Ja stosuję witaminę D jako suplementację, a tak to staram się pobierać witaminy w diecie. Na odporność cenię sobie sok malinowy, miód, imbir oraz cytrynę.
    Na moim blogu właśnie trwa Linkowe Party - koniecznie dodaj do niego ten wpis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę spróbować polubić imbir, jakoś mi do niego nie po drodze. Dodałam ;)

      Usuń
  22. Świetne pomysly i rady jednocześnie :) ja na przykład jem bardzo baardzo dużo czosnku! :) myślę że to lekarstwo na wszystko :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio też się staram o nim pamiętać i dodawać do dań ;)

      Usuń
  23. Bardzo przydatne rady :-) ja piję czystka, cytryna, miód i imbir to moje przyjaciółki :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Aniu,a powiedz mi jeszcze,bi chce jutro zrobiła to crumble migdałowe-jak długo i w ilu stopniach piekłas ? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W coś ok 170 stopniach ze 20 minut może... Pewna nie jestem, bo czasu nie kontrolowałam - jak uznałam że jest ok to wyjęłam ;) Wiele zależy od miękkości jabłek.

      Usuń
  25. Bardzo dobre rady, o orzechach nie wiedziałam :) zbilansowana dieta jest, warzywa i owoce też, kwas laskorbinowy też, a i tak jestem chora ^^ Co za pech :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dużo zdrowia życzę :) Weź jakąś uderzającą dawkę witaminy C to może Ci się poprawi...

      Usuń
  26. Ja piję codziennie witaminę C i być może to własnie dzięki niej nie choruję. Poza tym czasem zimą robię sobie miksturę czosnek+ woda+ cytryna+ miód . Jest świetna

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja prewencyjnie piję czystek i herbatę z imbirem i miodem. A jak czuję, że może być coś na rzeczy, to dodatkowo żuję kawałek imbiru. Poza tym odmrażam maliny i porzeczki - pycha :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porzeczki może odmrożę na jutro :) I z tym imbirem muszę pokombinować :D

      Usuń
  28. Jak ostatnio byłam chora, pani w aptece wcisnęła mi ropuszczalną witaminę C 1000mg. Nie wiem, czy pomaga i czy to ma sens, ale gdy mnie coś rozkłada, mam straszną ochotę na taką oranżadkę. Może to organizm coś mówi, nie wiem? :) Swoją drogą, mam nadzieję, że to ma sens, bo lekarze i farmaceuci to grupa społeczna, której staram się ufać w 100% - bo komu, jak nie im?
    Wiem, że czosnek działa, ale niestety jestem uczulona:( Więc u mnie kończy się bólem brzucha i mdłościami, zamiast odpornością. Ale znajomy z Syberii (-40 to umiarkowana zima!) nigdy nie chorował, a codziennie je główkę czosnku, więc może coś w tym jest :p
    Ale tak naprawdę na mnie działa jedna rzecz: sen. Gdy kilka nocy z rzędu nie śpię (doktorat wykańcza...), wiem, że zaraz będę chora. A potem nie mam w dodatku czasu, żeby paskudztwo "wyleżeć", więc jest jeszcze gorzej. I tak od miesiąca chodzę zakichana i zasmarkana. Ale sama sobie jestem winna, więc nie powinnam narzekać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1000mg to już sporo, ale gdybym ja była chora to chyba bym pożerała ją na całego :P Dzisiaj np.miałam kontakt z przeziębionymi ludźmi więc w domu zrobię profilaktycznie koktajl z 3.000mg, cytryny i miodu ;)

      Ja tak całkiem lekarzom nie ufam (nie wszystkim), a farmaceutom prawie wcale ;P

      Nie wiem co by było gdybym tak całkiem prawie nie spała... Przy 4 - 5h (sporadycznie 3) um mnie jest ok i nawet w bardziej meczących czasach nie wpływało to u mnie na choroby...
      Dużo zdrowia Ci zatem życzę;)

      Usuń
  29. Ile zapłaciłaś za tę witamine z kosztem wysyłki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pamiętam :/ Zamawiałam też inne rzeczy. Poszukaj na stronie ile kosztuje witamina i jak dodasz do koszyka, wybierzesz przesyłkę to pojawi Ci się cena (tylko najpierw musisz założyć konto). Jak Ci się nie uda, to wieczorem jak uruchomię komputer sprawdzę po ile ona była.

      Usuń
    2. Nie widzę tam polskich cen;/

      Usuń
    3. Na górze po lewej stronie masz taką ikonkę, w której możesz zmienić kraj i walutę. Witamina którą mam ja (2,500 IU) kosztuje teraz 35,15zł (60 kapsułek), ale jak chcesz wyższą dawkę, jest jeszcze 5.000 IU tej firmy.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Zobacz także

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...