piątek, 7 lipca 2017

Wegański jadłospis 126


Chociaż pogoda nie nastraja optymistycznie (nie pamiętam lipca, w którym musiałam rano wychodzić w kurtce lub grubej bluzie :P), widoki na bazarkach już jak najbardziej tak. Poza polskimi owocami uwielbiam arbuzy i mango, przez co czasami sama nie wiem, co mam jeść (dobrze, że mam dużą lodówkę :D). Przynajmniej letnimi przysmakami można sobie zrekompensować brak słońca - szkoda tylko, że owoce nie zawierają witaminy D3 ;)

Sezonowych dóbr w moim menu nie brakowało i już do śniadaniowej jaglanki trafiło idealnie dojrzałe i słodkie mango. Jak zawsze nie miałam pomysłu na obiad, ale mieszanka rozmaitości okazała się strzałem w dziesiątkę, podobnie jak kolacyjne kanapki i podsmażone warzywa. Objadłam się także owocami, aż w pewnym momencie miałam ich dosyć, no ale z sezonu trzeba korzystać - truskawki, jakie teraz kupuję, są przepyszne, a niedługo znikną na długie miesiące. Wszystko zobaczycie poniżej ;)


PRZEDŚNIADANIE (160kcal)
  • 500g truskawek
ŚNIADANIE (535kcal)
  • krem jaglany zrobiony z 50g kaszy jaglanej, połowy banana, 1/3 dużego mango, płaskiej łyżeczki cukru kokosowego (mogłam go spokojnie pominąć, całość i tak wyszła słodka) i 100ml "mleczka" sojowego, z dodatkiem orzechów (włoskich i laskowych, wcześniej namoczonych - łącznie 15g), łyżeczki tahini i kilku rodzynek w surowej czekoladzie
  • herbata biała

PRZEDOBIAD (210kcal)
  • arbuz - po odliczeniu skórki było go 700g - okazał się chrupiący i idealnie słodki ;)

OBIAD (505kcal)
  • talerz smakowitości - sałatka zrobiona z sałaty, pomidora malinowego, szczypiorku, natki pietruszki, kukurydzy konserwowej, zielonych oliwek i łyżeczki oliwy z oliwek, ryż basmati (50g), pasta z bobu, tahini i koperku (na tę porcję przypadło ok. 100g bobu, łyżeczka tahini i łyżka koperku), ugotowana żółta fasolka szparagowa

PODWIECZOREK (600kcal)
  • truskawki i maliny (łącznie 400g)
  • odgrzana w mikrofalówce, upieczona wcześniej owsianka, złożona z 30g płatków owsianych, łyżki mąki dyniowej, kawałka batata, połowy banana, ok. 50ml "mleka" owsianego i łyżeczki oleju kokosowego, z dodatkiem płatków kokosowych, truskawki do dekoracji i kostka czekolady 85%
  • kompot z truskawek (truskawki wcześniej zalałam wrzątkiem i zostawiłam na kilka godzin aż puściły swoje soki ;)) z łyżeczką syropu kokosowego

KOLACJA (400kcal)
  • duża kromka chleba żytniego (50g) - połowa z paprykarzem z kaszy jaglanej i marchewki, połowa z olejem kokosowym i siemieniem lnianym złocistym, podsmażone tofu (80g, wcześniej obtoczone w sosie sojowym i przyprawach), podsmażona na łyżeczce oleju cukinka i marchewka
  • kakao z mlekiem sojowym i łyżeczką cukru kokosowego (wiem, że trochę dużo soi dzisiaj jadłam, ale tak jakoś wyszło ;))

RAZEM: 2410kcal
BIAŁKO: 71,1g
WĘGLOWODANY: 408,6g
TŁUSZCZ: 68,3g

WG. CRONOMETER.COM

Jeśli macie ochotę, napiszcie w komentarzach co Wy dobrego dzisiaj jedliście - bardzo chętnie poczytam ;)

40 komentarzy:

  1. Lovely post dear, I'm also in love with the photos ♥
    I'm following you, would you like to follow me back, I would be glad and we can become good blog friends? ^_^
    www.limitededitionlady.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you for your kind words ;)
      I will visit your blog of course, but I only follow blogs I read regularly.

      Usuń
  2. Śniadanie i podwieczorek, biorę w ciemno! Jak to pysznie wygląda:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tym razem wszystko zabieram!
    Truskawki i maliny zjadłabym od razu!
    Obiadek również wygląda bardzo apetycznie! Kolorowo i zdrowo :)
    Ja dzisiaj jadłam babkę i tort (URODZINY MOJEJ MAMY) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawno nie jadłam babki, tylko na Wielkanoc taką robię - pysznie było u Ciebie :)

      Usuń
  4. Wiele słyszałam o kremach jaglanych, ale jeszcze nie robiłam.
    Skusiłaś mnie! Mam prawie wszystkie składniki.
    Wydaje się to idealną propozycją śniadaniową.
    Pozdrowionka! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj koniecznie, bo kremy takie są pyszne, a robi się je bardzo szybko ;)

      Usuń
  5. Jak patrzę na te truskawki to aż prawie bierze mnie zazdrosc...tutaj w Bułgarii mam na stołówce tylko takie w syropie ,,z kompotu,,-to zdecydowanie nie to samo :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Bułgarii masz na pewno wiele innych pysznych rzeczy i nie masz co zazdrościć ;)

      Usuń
  6. Z wszystkich propozycji, które pokazałaś wybieram...wszystkie ;) Pychotka :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pyszności,biorę wszystko po kolei ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak pysznie! Truskawek już tak dawno nie jadłam, a mam tak strasznie ochotę <3 A arbuzy jakoś mi terach nie wchodzą, bo nie mogę trafić na smaczne :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas teraz truskawki są najlepsze - duże, słodko - kwaśne i bardzo truskawkowe. A arbuzy kupuję dobre w Tesco, czasem w mniejszym sklepie osiedlowym albo na bazarku i zazwyczaj trafiam na dobre (nie kupuję nieprzekrojonych, więc już przy wyborze wiem, czego się po nim spodziewać). Ale te niesmaczne potrafią skutecznie owoc obrzydzić ;/

      Usuń
  9. Też jem sporo owoców ... praktycznie same aż czasem mam już dość ;) zmieniam więc zestawy teraz króluje agrest :D lata już się raczej nie doczekamy w tym roku. Dzisiaj u mnie taka mgła że na 50 m nawet nic nie widać jedna biała ściana a mieszkam na 9 piętrze ... o_O
    Szok
    Super menu. Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agrest jest chyba na krzaczku mojego taty, ale jakiś mały w tym roku (chyba, że ostatnio jakoś cudownie urósł :D)
      Może sierpień będzie ładniejszy...
      U nas póki co nie jest źle, ale chłodno (ze 22 stopnie chyba) i mam nadzieję, że uda mi się iść na rower i nie zmoknąć :)

      Usuń
  10. Zjadłabym Twój talerz obfitości :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zazdroszczę dużej lodówki - zwłaszcza teraz, gdy czeka mnie prawdziwie studenckie życie i jedna mała półeczka :P A jeśli chodzi o pogodę, to dzięki Bogu mam grubą marynarkę :D
    Teraz widuję w "powoli już nie mojej okolicy" tylko lekko zielone truskawki, jakby niedojrzałe :( Ale jak dzisiaj toboły wszystkie przeniosę, to pójdę na bazarek (w planach mam Halę Mirowską <3) i nakupię truskawek, malin i czereśni. A potem nie będę miała gdzie tego trzymać :P

    Krem jaglany wygląda bardzo puszyście (ach te bąbelki powietrza <3). Arbus nie dla mnie, ale obiad wygląda suuuper (uwielbiam takie sałatki i jadam je najczęściej na kolację), no i pasta z bobu <3 I kolacja też jest zacna, zwłaszcza podsmażane warzywka. Oprócz arbuza, chętnie wszystko bym dzisiaj z Tobą zjadła :D

    Ja wyjadam resztki, więc wczoraj rano zjadłam desernik z ricotty, pudding chia z łyżką domowej granoli i resztkę truskawek (oraz kawę z mlekiem). Potem zjadłam kanapkę z grahamki, sera żółtego, ogórka i rzodkiewki. Na obiad miałam kaszę orkiszową z serem żółtym, suszonymi pomidorami, rzodkiewką, selerem naciowym, papryką i kalarepką. A na kolację kakao oraz leczo z jajkiem sadzonym :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie marynarka na nic się nie zda - muszę mieć kaptur (jak by miał padać deszcz, a ja nie przykryłabym włosów, to miałabym na głowie busz :D).
      Na Halę Mirowską i ja muszę się w końcu wybrać, pewnie widziałaś u Mai, że jest tam takie magiczne tofu (wiem, że tofu ni jadasz, ale Maję oglądasz chyba ;)).
      Cieszę się, że wszystko mieszczę w lodówce, bo sporo mam tego i z jedną półką byłoby mi ciężko ;/

      Pysznie u Ciebie było, wszystko brzmi super :)

      Usuń
    2. Tak, oglądałam ten filmik o Jezusie/hipisie (stoisko 17!) :D Też tam chcę zawitać - po suszone banany. Na Hali Mirowskiej byłam wielokrotnie - dobre tam są ceny i towary :)

      Usuń
  12. Ta puszystość kremu jaglanego to coś wspaniałego :) Mi taka konsystencja raczej nie wychodzi :D Arbuz, truskawki, maliny - najlepsze owoce lata + borówki/jagody, agrest, porzeczki... okej, wszystkie są pyszne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On nie był jakoś specjalnie puszysty, może tak wygląda...

      Usuń
  13. Standardowo najbardziej w mój gust wpasował się Twój obiad i kolacja. Jak ja lubię takie michy obfitości z dużą ilością sezonowych warzyw :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Takie przedśniadanie i przedobiad to przepyszne przekąski! Nie dość, że zdrowe to i słodkie!

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie no, choćbym bardzo chciała to nie jestem w stanie wskazać faworyta wśród tych posiłków. Wszystkie obłędne :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Krem jaglany zamiast owsianki? Biorę w ciemno!
    O tak, lipiec nie lipcem. Brakuje zdecydowanie tego słońca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostaje nam wierzyć, że sierpień nadrobi z letnią pogodą...

      Usuń
  17. Tym podwieczorkiem to mnie kupiłaś *.* Ale kanapki z kolacji czy krem jaglany ze śniadania też wyglądają świetnie! I te owoce wszystkie świeżutkie, cudne menu po prostu :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Podobają mi się te Twoje przedśniadania i przedobiady <3 ja podobnie nazywam moje przekąski i główne posiłki, tyle że u mnie są takie: przedśniadanie, śniadanie, drugie śniadanie, obiad, deser poobiedni, kolacja, deser pokolacyjny i kolacja późnonocna ;P nowomowa się tworzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super te Twoje posiłki ;)
      Ja je nazywam tak dlatego, że jem je prawie bezpośrednio przed innym posiłkiem - nie ma na tyle przerwy pomiędzy, żeby można było to wyodrębnić :))

      Usuń
    2. U mnie bezpośrednio przed lub po innym posiłkiem/u pojawiają się: przedśniadanie, deser poobiedni i deser pokolacyjny :)

      Co do menu - to jak zwykle, zjadłabym wszystko bez marudzenia <3 :O Pysznie jadasz :)

      Usuń
    3. To dzisiaj chyba i ja takie dania jadłam - tuż po obiedzie czekoladki, a po kolacji piłam kawę zbożową z mlekiem kokosowym ;)

      Usuń
  19. O rety, ten krem jaglany! <3 Zresztą całe menu dziś super. Pieczona owsianka, obiadek, kanapki, w tym jedna z paprykarzem... mmm :)

    OdpowiedzUsuń
  20. ten krem jaglany mnie bardzo zaciekawił :D az sama sobe jutro taki przyrządzę :D dzięki za insirację! :D
    http://czynnikipierwsze.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Wydaje się, że czas tak szybko leci, ale przecież okres czekania na sezon na truskawki długo się ciągnie! :D Krem jaglany wygląda jak pianka! Ostatnio nie mam ochoty na miseczkowe śniadania, ale po takim widoku czuję, że to się niedługo zmieni :) Wczoraj zastanawiałam się co mam robić z 2 kilogramami bobu. Myślałam właśnie czy nie zrobić jakiejś pasty, ale nie miałam na nią pomysłu. Dziękuję za podpowiedź ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda - w przeliczaniu na truskawki czas płynie wolniej ;)
      Bób Ci spokojnie poleży kilka dni w lodówce, ale z części możesz zrobić pastę - polecam ;)

      Usuń
  22. Prawdziwie letni jadłospis :D Wszystko wygląda wspaniale, a od kremu jaglanego nie można wzroku oderwać :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Lato w pełni :)
    U nas od prawie miesiąca upały po 30-35 stopni, więc wysyłamy trochę słońca do Ciebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Właśnie obrałyśmy bób prosto z naszego (tatusiowego) ogródka :D Oj będzie jutro pasta! :P
    Robisz nam smaka znów truskawkami, które w naszych okolicach już są słabo dostępne oraz arbuzem. W tym roku znów nie wyrosną w ogrodzie... za zimno :/

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Zobacz także

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...