piątek, 19 lutego 2016

Wegański jadłospis 56

Ciemność jaka dzisiaj panowała w mojej okolicy nie nastrajała pozytywnie do życia (pomijając fakt, że robienie zdjęć przy tym świetle, a właściwie jego braku, nie jest łatwym zadaniem :/) i z niecierpliwością czekam na wiosnę. Czuję, że brakuje mi naturalnie wysyntetyzowanej witaminy D, bo suplementowana to nie jest niestety to samo. Aby choć trochę poczuć wiosnę, rozmrażam ostatnio zapasy owoców lata, ciągle zajmujących sporo miejsca w mojej zamrażarce, a przecież nowy sezon już niedaleko :) Dziś wydobyłam truskawki, które fajnie wkomponowały się w zestaw śniadaniowy.

Rozmrożone truskawki połączyłam z  ugotowaną kaszą jaglaną, tworząc pyszną śniadaniową jaglankę, a do tego przyrządziłam budyń do picia - czasami nachodzi mnie na taki płynny budyń, przypominający konsystencją gorącą czekoladę :). Na obiad odgrzałam zupę ogórkową, do której, pomimo i tak już sporej gęstości, dołożyłam ryż i nie wiem, czy danie to w ogóle można nazwać jeszcze zupą, ale takie treściwe mieszaniny lubię najbardziej :D Potem musiałam uzupełnić niedobory cukru i czekolady, a w skład kolacji weszły tradycyjnie jak co piątek ziemniaki, w trochę innej, przepysznej odsłonie ;)


ŚNIADANIE (630kcal)
  • kasza jaglana (50g) ugotowana z łyżeczką cukru trzcinowego z dodatkiem suszonej figi, orzechów nerkowca i pestek dyni (łącznie 15g) i rozmrożonych truskawek (nie wszystko dodałam do jaglanki, łącznie zjadłam ich 350g)
  • budyń do picia zrobiony z 200ml mleka sojowego, czubatej łyżeczki budyniu waniliowego, łyżeczki cukru trzcinowego i cukru z wanilią
  • jabłko
  • zielona herbata z żurawiną

PRZEDOBIAD (305kcal)
  • gruszka
  • kiełki na patelnię podsmażone na łyżeczce oleju (już po zrobieniu zdjęcia dodałam do nich przyprawę z suszonych pomidorów i bazylii i łyżeczkę płatków drożdżowych)
  • ugotowany burak

OBIAD (380kcal)
  • zupa ogórkowa z ziemniakami (na porcję wyszło ich ok. 200g), marchewką, selerem, pietruszką i ryżem basmati (ryż dodałam dzisiaj, niecałe pół woreczka, ok. 40g suchego)

PODWIECZOREK (525kcal)
  • jabłko
  • 4 cienkie wafle kukurydziane z kremem czekoladowym ener bio
  • 2 kostki ciemnej czekolady - jedna 92%, druga 73%, 2 ciasteczka oreo, orzech brazylijski w surowej czekoladzie, suszona figa
  • rumianek

KOLACJA (505kcal)
  • "kotleciki" ziemniaczane (200g ziemniaków wymieszanych z suszonymi pomidorami i bazylią) przysmażone na łyżeczce oleju kokosowego z dodatkiem "sera" z ziemniaków (50g ziemniaków zmiksowałam z ok. łyżką płatków drożdżowych - na zdjęciu nie widać całej porcji, dołożyłam ją potem)
  • surówka z marchewki i jabłka z dodatkiem łyżeczki pestek słonecznika
  • pół papryki i kilka zielonych oliwek
  • chwilę po kolacji zjadłam małą garść (ok. 20g) orzechów włoskich
  • czystek

RAZEM: 2345kcal
BIAŁKO: 60,2g
WĘGLOWODANY: 419,5g
TŁUSZCZ: 67,1g

WG. CRONOMETER.COM

73 komentarze:

  1. Nie tylko Tobie brakuje witaminy D - chciałabym aby była wiosna a to dopiero luty ;/ jeszcze podobno na Wielkanoc ma spaść śnieg ;/ Mam nadzieję, że nie ;/

    Co do jadłospisu to jeden z najsmaczniejszych jaki u Ciebie widziałam :) Wszystko jest takie apetyczne, kolorowe, zdrowe... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba w przyszłym tygodniu pójdę oznaczyć poziom D3, bo czuję we krwi deficyty :D
      Jestem ciekawa czy spadnie - mam nadzieję, że na Wielkanoc nie, ale w drugim tygodniu marca bym nie pogardziła śniegiem w górach, bo chciałabym wyjechać na narty :D

      A ja myślałam, że wyjątkowo nudny, jakoś na nic dzisiaj weny nie miałam, więc cieszę się, że Ci się podoba :)

      Usuń
    2. Ty sobie pojedziesz w góry na narty a my będziemy ze śniegu lepić Wielkanocne Zające? ;P Jak ma już padać to niech pada sobie tylko w górach ale resztę Polski zostawi w spokoju :)

      Nudny??? Twoje jadłospisy nigdy nie są nudne - zawsze można się nimi zainspirować, są urozmaicone, kolorowe, zdrowe ;) Zawsze wszystkim się podobają ;)

      Usuń
    3. Na Wielkanoc to niech lepiej już nie pada, a pojawi się wiosna :P A wcześniej tylko w górach niech pada, zresztą właśnie tak napisałam w powyższym komentarzu :D

      Usuń
    4. Wybacz - za szybko przeczytałam i źle zrozumiałam :) Dla mnie już mogła by być wiosna no moze poza górami bo tak marzysz o tym śniegu i nartach :)

      Usuń
  2. Zaciekawiłaś mnie tymi kotlecikami ziemniaczanymi :)
    Jadłospis pierwsza klasa :) Ty odmroziłaś truskawki, a ja ostatnio maliny :) No i jestem już po degustacji czekolady Vivani. Mam nowego ulubieńca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio miałam fazę na wiśnie, ale truskawek mam najwięcej :D Malin niestety nie mroziłam.
      A mi się Vivani kończy, muszę kupić mały zapasik, bo do śniadania to moja ulubiona czekolada :D

      Usuń
  3. Tym płynnym budyniem mnie zaintrygowałaś. Muszę spróbować! A placuszki na kolację też ciekawie wyglądają - czyli po prostu formujesz kotelciki z ugotowanych ziemniaków i smażysz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dokładnie tak robię, chociaż ciężko nazwać to smażeniem, bo bardzo mało oleju daję i bardziej je podsuszam i przypiekam :D

      Usuń
  4. Jadłospis jak zwykle smakowity - jestem fanką wielkości twojego podwieczorku + ilości jabłek, piona :D - ale mam też pytanie z innej beczki: co sądzisz o kaloryczności przewidywanej przez Cronometer? Zgadzasz się z nią? Nie wiem, czy jest program odpowiedni dla nastolatków, ale dziwi mnie trochę dzienne zapotrzebowanie które mi wyliczył - ok. 1550 kcal. Trochę nie wiem, co o tym myśleć, czy powinnam się tym sugerować..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest zapotrzebowanie "spoczynkowe", czyli gdybyś leżała ze zwiotczonymi mięśniami itp. Potrzebujesz jakieś 2500 kcal przynajmniej (tak średnio, oczywiście, bo może mniej, może więcej). Więc się tym nie sugeruj :)

      Usuń
    2. A wiesz,że dzisiaj sprawdzałam, czy zapotrzebowanie jakie dla mnie ustalił jest takie jak mówią polskie normy żywienia :D Chyba tylko 2 witaminy były zawyżone, tak to wszystko identycznie jak w normach. Nie wiem czy on przelicza to w zależności od wieku, bo sprawdzałam dla osoby >19... Nie sprawdzałam kaloryczności, ale jutro się temu przyjrzę.
      A to 1550kcal wyliczył jako podstawowa przemiana materii czy z uwzględnieniem aktywności fizycznej?

      Usuń
    3. Podstawową przemianę materii wyliczył na 1312, a po wybraniu lekkiej aktywności fizycznej dał 1550. W efekcie ciągle pokazuje że jem 'ponad normę', chyba, że wprowadzę jakieś dodatkowe ćwiczenia (25 min pływania tylko 88 kcal </3)

      Usuń
    4. To u mnie podstawowa wynosi 1289 (mało ważę, więc się zgadza), ale całkowitą na 1941kcal... Nie wiem jaką aktywność fizyczną wybrałam, bo nigdzie nie widzę tej opcji i na jakiej podstawie tak wyliczyło... Jutro to może rozkminię :)

      Usuń
    5. Kuurczę, to nie wiem. Wszędzie piszą, że nastolatki powinny jeść minimum 2000 kcal.. Ale ja już za bardzo w to nie wierzę xd Tak czy siak dzięki :)

      Usuń
    6. Myślę że tego powinnaś się trzymać - 2.000 to dla Ciebie minimum :)

      Usuń
    7. Może ja spróbuje rozwiązać ten problem, bo akurat z tego jestem dobra.
      Podstawowa przemian materii - to ilość kcal, które potrzebna są dla naszego organizmu to podtrzymania wszelkich funkcji organizmu, czyli działania organów, przepływu krwi i innych płynów w organizmie i utrzymania ciepłoty ciała. Kcal wyliczone z PPM nie uwzględniają żadnej aktywności fizycznej, człowiek leży, nie rusza się, nie trawi. Jeśli PPM wyjdzie ok 1300 kcal to nie można jeść mniej, ponieważ organizm będzie wykorzystywał rezerwy naszego organizmu. jeśli taka sytuacja będzie miał miejsce przez krótki czas (np. podczas choroby) to nie ma większego problemu, jednak dłużej nie da sobie rady. Organizm będzie trawił białko z naszych mięśni i w konsekwencji (oczywiście po długim czasie) naruszy mięsień sercowy i może on zacząć źle pracować.
      Całkowita przemiana materii to ilość kcal, która jest nam potrzebna do funkcji życiowych jak i aktywności fizycznej w ciągu dnia. Tutaj niestety pojawia się problem. Według mnie w każdym dniu ta ilość kcal powinna być różna. W każdym dniu nasz organizm przejawia różną aktywność. Zobacz ten kalkulator http://www.tabele-kalorii.pl/kalkulator-cpm.php
      Tam mamy tylko trzy rodzaj aktywności fizycznej. Więc ta ilość kalorii, która Ci wyjdzie to jest ilością przybliżoną. To co Zofija pisze, to po części jest prawda tylko trochę zaokrąglona, bo też zależy jakie parametry ma dany nastolatek.
      Daj znać jakbyś coś było niezrozumiałego.

      Usuń
    8. Okej, myślę że rozumiem, tylko teraz jak interpretować rozbieżność między całkowitą przemianą materii, razem z aktywnością itd., którą cronometer wylicza mi na 1550, podczas gdy ta strona tabele-kalorii (przy zaznaczeniu niskiej aktywności fizycznej) pokazuje mi 1900? Opcje wybrałam tu i tu te same, a jest różnica 350 kcal :/

      Usuń
    9. Organizm to nie apteka, więc te 350 kcal nie ma takiego znaczenia. Najlepszy test? Jeśli utrzymujesz wagę, to znaczy, że jesz tyle, ile wynosi Twoja przemiana materii (z aktywnością). Kropka.

      Usuń
    10. Ja u siebie nie widzę żadnej opcji na aktywność fizyczną, może kiedyś coś wpisywałam, bo wyświetla mi się 1941, a PPM 1287kcal.

      W Twoim przypadku pomnożyłabym PPM x 1.5 czyli wyjdzie coś koło 2.000 i tyle moim zdaniem powinnaś jeść, jeśli faktycznie mało się ruszasz ;) Cronometer pewnie ma trochę inne współczynniki i stąd ta różnica.

      Różnice są też w ilości kalorii i makroskładników - na cronometer wychodzi mi więcej kcal niż na ilewazy, a zawartość białka niższa :)

      Usuń
    11. ludzie nie popadajmy w skrajności! Każdy organizm jest inny i żaden kalkulator nie wyliczy nam dokładnego zapotrzebowania! Gdybym ja się żywiła tyle ile kalkulator mi wylicza to dawno by gnaty ze mnie zostały :D Każdy ma inny metabolizm! Ludzie... bez przesadyzmu. Niektórzy potrafią jeść 3 razy dziennie i tyją (moja kuzynka), a niektórzy 6 i wcale. Nie wierzę w te statystyki więc staram się zawsze jeść ok 2000 tysięcy :)

      Usuń
  5. Ziemniaki? :O W tak podniecającej formie podane?!?! Oddawaj!!! *______* Brakuje Ci witaminy D3... ja suplementuję sztucznie, ale zawsze coś :) Szczerze nie przepadam za opalaniem się na słońcu, ale kocham słoneczną pogodę, aż chce mi się życ :) Ja kocham budyń jaglany, ale nie z kaszy tylko płatków- odlatuję rano jak jem go na śniadanko :) Hahaha raz przeczytałam, że można mrozić owoce i zamroziłam... A mama mi wszystko wypierdzieliła do kosza, bo powiedziałą, że się psuło... Do dziś jej nie wierzę w tej sprawie, ale z maminką się nie dyskutuje :D Najchętniej zjadłabym kolację, śniadanko i podwieczorek... Moje wafle :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też niby suplementuję, niestety czasem zapominam, ale czuję, że mi się nie wchłania :/ Opalać się także nie lubię, ale uwielbiam słońce :)

      Jak robisz budyń z płatków ?? Płatków mam zapas i dodaję je póki co tylko do płatków z jogurtem na śniadanie.

      Zamrożone owoce raczej się nie zepsują :) Ja ostatnio wynalazłam truskawki z przed 2 lat i żadnych nut zepsucia w nich nie wyczułam :)

      Usuń
    2. najprościej jak się da! Rozgotowuję je i robi się gesty budyń bez jakichkolwiek płatków- uwierz mi to banalnie proste :) Tylko wody za dużo nie można dać :)

      Mwahahaha mocny argument dla mamy, powiem jej to następnym razem :)

      Usuń
    3. Chodziło mi o proporcje i dodatki. Gotujesz płatki na wodzie i to wszystko, nic więcej nie dodajesz ? :)

      Usuń
    4. nie dodaję nic co mogłoby ją zagęścić, ale jeżeli to istotne to gotuję ok.50g płatków jaglanych na 400ml mleka (na wodzie bym nie zjadła xD). Zawsze dosalam i dosładzam, a na sam koniec władowuje coś słodkiego np. batonik mini snikers, albo pasek czekolady :) Rozgotowuje to i wychodzi mi taki budyń a) albo za długo gotuje b) albo moje płatki są tak felerne i tak łatwo im się rozpaść :D

      Usuń
    5. Dziękuję, zrobię na pewno coś podobnego :D
      Myślę, że każde płatki jaglane są felerne i łatwo się rozpadają - taka już ich właściwość:P

      Usuń
    6. hahaha, a już się martwiłam :) Daj znać czy wyszło, najwyżej możesz mi nakopać xDD Teraz zauważyłam, że strzeliłam gafe! Nigdy nie używam samego mleka zawsze rozcieńczam je wodą bo bym nie wyrobiła na ich kupowaniu. Ale ty możesz robić jak chcesz :)

      Usuń
    7. No ja też bym z wodą rozcieńczyła :)

      Usuń
  6. Budyn do picia? Ser z ziemniakow? Jestes genialna! :D kiedy moge do ciebie przyjechac, zebys zaczela mnie karmic? XD :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak chcesz, to jutro cały dzień jestem w domu :D

      Usuń
  7. Te kiełki są moim życiem. <3 Muszę kupić ten krem czekoladowy, bo wafle same w sobie uwielbiam, a chętnie bym je czymś wysmarowała :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z masłem orzechowym też są pyszne :D

      Usuń
  8. strasznie lubię twoje jadłospisy- za kolory, za różnorodność, za ceramikę (haha wiem już się nudna robię) ale przede wszystkim za prostotę- nie ma żadych udziwnień ani składników z kosmosu:) ps ja chyba zapomniałam o istnieniu mięsa, zajadam się soczewicą, cieciorką, no ok- czasem kawałkiem ryb i tuńczykiem- ale nie tykam "nierybiego" mięsa i o dziwo wcale mi go nie brakuje:) Ale rybki sbie na razie zostawię:)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Roślinne jedzenie jest pyszne :)
      Wiesz, że ja chyba jeszcze nigdy tuńczyka nie jadłam...

      Usuń
  9. Jestem oczarowana śniadaniem z figami :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jezu jak ja chcę już wiosny... teraz są dni gdy pogoda pod psem, wracam zmęczona po pracy i nawet nie idę pobiegać, bo mi się nie chce...
    A owoców mrożonych podobnie jak Ty mam od groma... głównie truskawki i maliny, bo jagody chyba juz cale zjadlam, ale dokopać mi się do nich ciężko, bo rodzina mi je przycisnęła swoimi produktami

    A te kotleciki robiłaś z ugotowanych ziemniaków (bo podejrzewam, że nie z tartych)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wyobrażam sobie iść biegać po pracy - gdy już wejdę do domu to żadna siła mnie na bieganie nie wypędzi :D

      Ja mam jeszcze borówki (dziś robiłam z nimi placki :)), brzoskwinie i wiśnie, malin niestety nie mroziłam, a szkoda :/

      Tak, z ugotowanych :)

      Usuń
    2. To zależy też o której wracasz z pracy :) Ja kończę o 14stej i przed trzecią jestem w domu. Nie wyobrazam sobie za to biegać rano, bo bym się nie wyrobiła :)
      Za to dziś wolna sobota z ładną pogodą :) oj, nie żałowałam sobie :P aż mi nogi drżały :D

      Borówki dziś kupiła mi siostra, całkiem dobre jak na tą porę roku :)
      Nie wiedziałam, że można mrozić brzoskwinie i wiśnie. A ja tak kocham smoothie na bazie brzoskwiń.. to moje ulubione :)

      Usuń
    3. Ja wracam późno do domu, w sumie to się myję, pakuję na następny dzień i idę spać :D
      Ja dziś byłam na 2 spacerach, ale czekam na sezon rowerowy :D

      Wszystkie owoce chyba można mrozić :)

      Usuń
  11. Płynny budyń? A wiesz,że zaraz sobie zrobię:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Płynny budyń? Fajny patent! Słyszałam, że ludzie piją galaretkę, ale budyniu już nie :D
    Kolacja marzenie! Muszę koniecznie zrobić takie ziemniaczane placki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Galaretki nie piłam, ale brzmi lepiej niż taka stężała :p

      Usuń
    2. Płynna galaretka to koszmar ze szpitala, nie próbujcie!

      Usuń
  13. Wszyscy mnie już kuszą tym serem z ziemniaka! Gdybym miała choćby więcej siły w chorobie, to bym je zrobiła w ten weekend :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci w takim razie dużo zdrowia :)

      Usuń
  14. mmm.. bardzo pysznie i kolorowo jadasz :)
    i ta jaglanka truskawkowa.. i te figi na śniadanie- uwielbiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale Ci zazdroszczę takiej kolacji! Wygląda nieziemsko!

    OdpowiedzUsuń
  16. 1. Dziś odmrażałyśmy truskawki na frużelinę do brownie i aż normalnie łezka w oku się kręci jak przypominamy sobie wakacyjny moment ich mrożenia xD
    2. Jesteśmy ciekawe tych kiełków na patelnie, coraz częściej widujemy je na innych blogach :)
    3. Zupa na obiad to dobry wybór ;)
    4. "Kanapeczki" i Oreo to jeszcze lepszy wybór xD
    5. Kolacja za to nas zdziwiła, spodziewałyśmy się góry pyrek (poznańskie klimaty xD) ale kotleciki są mega fajne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 2. Koniecznie ich spróbujcie - są przepyszne :)

      Usuń
    2. Ania a czy te kiełki trzeba smażyć? Bo ja strasznie nie lubię smżenia i tłustego jedzenia :D Można je uprażyć?

      Usuń
    3. Może lepiej będzie je poddusić na wodzie...? Ja je smażę na łyzeczce oleju tylko i potem dolewam wodę i wydaje mi się, że na samej wodzie też wyjdą. Uprażone będą chyba zbyt suche...

      Usuń
  17. Tą czerwoną jaglanką mnie oczarowałaś, kolor jest oszałamiający! I zrobiłaś mi ochotę na ser z ziemniaka <3 P.S. Widziałam chyba w Twoim poprzednim poście przyprawę z suszonych pomidorów i czosnku - no to piona! Tak ją uwielbiam, że wyjadam prosto z opakowania :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię tą przyprawę :)
      A ta z jadłospisu to suszone pomidory z bazylią, bez czosnku akurat :)

      Usuń
  18. Same pyszności :-) jest i mój ukochany burak i ciasteczko oreo :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Odpowiedzi
    1. Zapomniałam o zielsku, piłam standardowo do kolacji i już dopisuję :)

      Usuń
  20. Zainspirowałaś mnie do zrobienia kotlecików ziemniaczanych;) Moja mama robiła je dość często kilka lat temu, a teraz zostały zapomniane.
    Śniadanie pierwsza klasa- te truskawki i figi- mniam;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nigdy nie widziałam tak wyładowanej zupy ogórkowej. Spróbowałabym! No i placki z ziemnioków - obłęd <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Oho! Taką mam ochotę na gotowane buraczki! :D Takie szczęście, że babcia chyba dzisiaj takie dla mnie przygotowała na przyjazd! *.*

    OdpowiedzUsuń
  23. Budyń do picia? Z takim się jeszcze nie spotkałam.
    *Buraczki, bo buraki są pastewne.
    Podrywanie śniadanie. :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Obiad oraz kolacja bardzo mnie zachęcił te dania ☺

    OdpowiedzUsuń
  25. Jadłospis super, a co do witaminy D, to w zimie każdemu jej brakuje. Staram się jeść dużo rybek i nabiału. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że mimo to ciężko mieć jej poziom we krwi w normie. Nie znam chyba osoby, która miałaby ją na odpowiednim poziomie, niezależnie od stosowanej diety...

      Usuń
  26. Ale miałaś pyszny dzień! Za mną chodzi zupa ogórkowa strasznie. Moja teściowa robi dobrą, ale niestety na kościach i za nic nie chce nam ugotować wegetariańskiej wersji :( Bardzo apetycznie prezentują się też te placuszki ziemniaczane!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może sama ugotujesz, Tobie na pewno wyjdzie przepyszna :)

      Usuń
  27. Ja też już nie mogę doczekać się wiosny i prawie juz wyjadłam moje owocowe zapasy. Co najdziwniejsze ostatnio mam ochotę na letnie dania, a surowe warzywa i owoce mogłabym jeść bez opamiętania. Te truskawki z jaglanką - pycha ! A i zupka prezentuje się smakowicie, choć ten ryż mi się gryzie z ziemniakami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pamiętam zupę ogórkową z ryżem z przedszkola i ona chyba właśnie miała w sobie też zawsze ziemniaki :)

      Usuń
  28. Zupka pierwsza klasa! Dawno nie jadłam ogórkowej :( Też już nie mogę doczekać sie wiosny, słońca i pozytywniejszej aury.

    OdpowiedzUsuń
  29. Omnomnom, aż ślinka cieknie!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Zobacz także

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...