piątek, 20 maja 2016

Wegański jadłospis 68

Robi się coraz cieplej, a na bazarkach pojawia się coraz więcej pyszności, więc dla wszystkich warzywo i owocożerców, do których się zaliczam, nadchodzi bardzo przyjemny czas. Niestety, ostatnio dopada mnie pech na każdym kroku (niewiele brakowało, a nie dodałabym dzisiaj notki, bo straciłam łączność z internetem na kilka godzin, a chwilę przed publikacją cała notka mi zniknęła), więc się nie zdziwiłam, że nie powiódł się mój dzisiejszy plan zdobycia szparagów i truskawek. Te drugie w prawdzie widziałam na bazarku, ale były tak duże, pół zielone i błyszczące jak wypolerowane, że wstrzymam się z pierwszorazową degustacją jeszcze kilka dni. Udało mi się za to kupić pysznego arbuza, którego najbardziej lubię jeść łyżeczką, prosto ze skórki - arbuz od zawsze kojarzy mi się z latem. A w zakamarku lodówki znalazłam łodygę rabarbaru, czekającą, aby znaleźć się w dzisiejszym śniadaniu :)

ŚNIADANIE (740kcal)
  • płatki owsiane (5 łyżek) ugotowane na domowym mleku zrobionym z miąższu połowy młodego kokosa, łyżki wiórków kokosowych i łyżeczki cukru kokosowego, ze średniej wielkości gruszką, łyżeczką mielonego siemienia lnianego i łyżką rodzynek, z dodatkiem karmelizowanego rabarbaru (łodyga rabarbaru + łyżeczka cukru trzcinowego i łyżka dżemu brzoskwiniowego), suszona figa, 10g namoczonych orzechów (włoskich i nerkowców), kostka czekolady 70% i łyżeczka masła z orzechów laskowych
  • czystek
  • w czasie gotowania zjadłam jabłko

PRZED OBIADEM (395kcal)
  • pożarłam 1/4 soczystego arbuza (po zjedzeniu zważyłam pozostałości i okazało się, że części jadalnej było 1100g)

OBIAD - CZĘŚĆ I (270kcal)
  • zupa botwinkowa z tego przepisu zmiksowana na krem + 1/4 awokado

OBIAD - CZĘŚĆ II (255kcal)
  • odgrzane w mikrofalówce brokuły i fasolka szparagowa (wcześniej ugotowane na parze) z fasolą adzuki, czarnymi oliwkami i 1/4 awokado + łyżka wegańskiego majonezu i kromka chleba żytniego na zakwasie (miałam zrobić kanapkę z awokado i warzywami, ale zachciało mi się samego chleba)

PODWIECZOREK (555kcal)
  • talerz pyszności - jabłko, 4 krążki kukurydziane (jeden z masłem orzechowym), garść eko chipsów bananowych (25g), 2 kostki surowej czekolady, rodzynki w surowej czekoladzie (20g) i orzechy ziemne (10g)
  • macierzanka
KOLACJA (430kcal)
  • kasza jaglana (50g) ugotowana z jabłkiem i łyżeczką cukru trzcinowego, w słoiku po tahini (obstawiam, że została w nim ok. łyżka sezamowej masy) + kilka orzechów ziemnych
  • duża marchewka
  • czystek

RAZEM: 2645kcal
BIAŁKO: 60,7g
WĘGLOWODANY: 442,8g
TŁUSZCZ: 89,3g


WG. CRONOMETER.COM

68 komentarzy:

  1. Szparagi po raz pierwszy kupiłam dziś w Lidlu. Plusy mieszkania na wsi? Własne owoce i warzywa. I tak wolałabym mieszkać w mieście. Mimo wszystko.
    Jak Ty zmieściłaś tyle arbuza? :O Chociaż ja zjadłam cały kalafior ugotowany, więc...
    Kradnę śniadanie i obiad.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własne warzywa i owoce to coś wspaniałego :)
      Ledwo, ale dałam radę :P Kiedyś jadłam połowę na raz, a teraz jestem mało pojemna, jednak na arbuza miejsce się znajdzie :D

      Usuń
  2. Śniadanko wygląda obłędnie! :) a zupkę botwinkowa to bym teraz zjadła! :)
    Za to uczta u mnie będzie jutro! Bo przygotowuje super jedzonko na romantyczną kolacje! Pozdrawiam; )

    OdpowiedzUsuń
  3. Moment, moment, to w Polsce już TRUSKAWKI?! Wsiadam w samolot i lecę! Już mnie nie ma!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczynają się pojawiać, przylatuj :)

      Usuń
    2. Może jestem nienormalna, ale kupiłam bilety. Warszawo, spodziewaj się mnie w tym tygodniu!:D
      Aniu, to Twoja wina! ;)

      Usuń
    3. Mam nadzieję, że nie pożałujesz :D

      Usuń
  4. Ja już od kilku dni zaczęłam szparagowy sezon - uwielbiam je! :) Owsianka - pychotka! Zupka jeszcze lepsza! Jaglanka w słoiczku ma tahini wygląda obłędnie! Ja na razie jestem w połowie swojego słoiczka z masłem orzechowym, ale gdy się skończy na pewno postąpię tak jak ty, ażeby nic się nie zmarnowało :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W słoiczkach z masłem wszystko smakuje najlepiej :)

      Usuń
  5. Botwinka wygląda pysznie :D a ja miałam dzisiaj na obiad zupę krem ze szparagów :D

    OdpowiedzUsuń
  6. ja jeszcze na truskawki nie patrzę i nadal kupuję mrożone do koktajli. za to przypomniałam sobie, ze mam jutro kupić rabarbar na targu! tylko jeszcze nie wiem co z nim zrobię:) chyba jakiś placek albo muffinki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie jem żadnych teraz, chyba że dzisiaj kupię. Mrożone wykończyłam kilka dni temu i czekam :)
      Na pewno wyjdzie Ci coś pysznego :)

      Usuń
  7. Ja też szparagów nigdzie dorwać nie mogę, a jak już znajdę to takie paskudne i łykowate, że szkoda gadać :( Śniadanko boskie, kolacja i podwieczorek też! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam wczoraj prawie identyczny jadłospis tylko poprzestawiany trochę :) Zupa botwinkowa z cieciorka i pieczarkami, a do tego szparagi zielone - jem je już od miesiąca najlepsze z Lidla :)
    Arbuza zjadam tak jak Ty. Na podwieczorek też zjadłam ćwiartkę i też łyżeczka. To nic że wkoło sok się leje, ale tak najlepiej smakuje :D Do tego słodka mega słodka marchew starta na drobnych oczkach. Na śniadanie miałam kaszkę orkiszowową w słoiczku po powidłach.gruszki ostatnio są w moim warzywniaku pyszne ale truskawki sama chemia a zapach obłędny - nie wiem jak to możliwe chyba je pryskaja aromatem. .. o_O dobrze że mam wiszące w doniczkach na oknie mini poziomki. Codziennie jakąś zjem jak zdąży dojrzeć. Pysznie i zdrowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę chyba iść do Lidla, na targu w moim mieście w ogóle szparagów nie ma :/
      Wszystko co jadłaś brzmi super :)

      Usuń
  9. u mnie są krajowe naprawdę smaczne truskawki, słodkie, pachnące:)
    Myślałam,że to placuszki na podwieczorek a to krążki kukurydziane:)
    Kolację bym chętnie sobie zrobiła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Placków na podwieczorek nie chciałoby mi się smażyć :D

      Usuń
  10. Ja jeszcze poczekam na owoce - na razie boję się ich jeść ale warto :)

    Jadłospis kolorowy i zdrowy - ta zupa najbardziej rzuca sie w oczy ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz próbować, myślę, że nic Ci nie będzie, a szkoda sezonu ;)

      Usuń
    2. Wiem, że szkoda ale jeszcze trochę poczekam tak dla pewności i zdąże się najeść ;)

      Usuń
  11. OO mniam!I świetna ta owsianka z rabarbarem! Super pomysł!Ostatnio zakochałąm się w rabarbarze i dzisiaj zrobiłam wegańskie bananowe placuzki z rabarbarem z przepisu Jadłonomii,a wczoraj upiekłam crumble rabarbarowe! :D I tak to się nie równa z tym co ty robisz(taakie pyszności) ale zawsze coś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też robilam placki z bananem i rabarbarem, ale nie wegańskie, a z jajkiem.
      Jak to się nie równa ?? Crumble i placki przebijają moje dania !! Sama muszę zrobić crumble :)

      Usuń
  12. Już konsumuję pierwsze truskawki :D Cena bajońska, ale smak i zapach jest obłędny! Kupiłam wczoraj pół kilo (będzie na drugie śniadanie na dzisiaj :P). A po szparagi lecę zaraz - jadłam je raz w życiu, białe i były gorzkie. Kupię zielone - może się do nich przekonam ;)

    A arbuza nie lubię bardzo :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zielone wg.mnie są lepsze niż białe. Może i ja spotkam gdzieś ładne truskawki :)

      Dobrze, że jest tyle owoców i arbuza lubić nie musisz :)

      Usuń
    2. Więcej dla Ciebie :D Widziałam też ostatnio morele świeże. Skusiłam się w Leclercu czy gdzieś, ale były jeszcze bez smaku (no i cena - na bazarku koło mnie 24 zł! ale do sezonu morelowego daleko jeszcze, więc nie opłaca się wywalać takiej kasy na owoce bez smaku).

      I muszę coś z rabarbarem wykombinować.

      Usuń
    3. Tak, dziś już swoją porcję pożarłam :D
      Tak samo uważam i zazwyczaj czekam na sezon ;)

      Usuń
  13. Arbuz to mnie wcale nie dziwi. :DDD Sama zjadam ogromne kawałki, a czasem i połówki. :D Pycha! :D Tęskniłam za tym czasem, wszystkie owoce robią się teraz takie pyyyszne! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś jadłam pół na raz bez problemu, ale teraz jak zjem 1/4 to tak akurat mam dosyć na chwilę :P

      Usuń
  14. o rany ile kcal :D ja dziennie staram się zjadać do 1200, mam 158 a i tak czuję się jak pączek gdy to zjem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak bym jadła 1200kcal, to chyba po tygodniu schudłabym ze 4 kg :D

      Usuń
    2. 1200 kcal nie jest zalecane nawet przy odchudzaniu!

      Usuń
    3. Dokładnie, ale wiele osób tego nie rozumie :/

      Usuń
    4. Z przykrością stwierdzam, że nawet dietetyków. Potem ludzie rozwalają sobie metabolizm i twierdzą, że muszą jeść mniej, bo inaczej tyją.

      Usuń
    5. Veni, vidi, vici - tak ubogokaloryczne diety to najgorsze, co może być. Efekt jest, ale na jak długo? Organizm cały się rozregulowuje, a doprowadzenie go potem do równowagi (hormonalnej, przede wszystkim, potem odpornościowej, psychicznej także) to długa droga, okupiona ogromną pracą i wysiłkiem. W imię czego? Wystających kości? Zdrowie, zdrowie, przede wszystkim! Aż napiszę notkę na ten temat :D

      Usuń
    6. W takim razie czekam na notkę i całkowicie się z Tobą zgadzam ;)

      Usuń
  15. Twoje śniadanka to dla mnie mistrzostwa świata, ale tym razem to przy kolacji jednak zrobiłam największe oczy i westchnęłam z zazdrości :P

    OdpowiedzUsuń
  16. bardzo ciekawa zupa botwinkowa w formie kremu :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ależ pyszności u Ciebie :) Zawsze sobie myślałam, że wegetarianie to mają takie ograniczone możliwości żywieniowe, a tutaj proszę - same cuda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że dieta wegetariańska jest bardziej różnorodna niż zwykła dieta większości ludzi.
      Cieszę się, że Ci się podoba :)

      Usuń
  18. Jak czarujesz śniadania z takiej ilości składników, że wychodzą smaczne? :D Gdy ja za bardzo nakombinuję, zwykle wychodzi coś niejadalnego. Albo barrdzo niesmacznego. Ostatnio zepsułam tak sobie owsiankę sezamem (za bardzo go przyprażyłam) albo, niestety, biedronkowym mlekiem sojowym czekoladowym (dla mnie nie do wypicia :/). Podobnie ciekawią mnie Twoje podwieczorki, takie mydło i powidło, najbardziej podobały mi się chrupki kukurydziane na sucho :D
    Tym razem najpiękniejsza obiadowa zupka, mniam ^-^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem... zawsze myślę, że jak używam dobrych składników i dodatków, to i całe danie wyjdzie dobre - wszystko mi tutaj do siebie pasuje. Skoro mleko Ci nie smakuje, to go nie dodawaj, może znajdziesz jakieś inne jeśli Ci zasmakuje, a za gorzkim sezamem także nie przepadam, więc domyślam się, że mógł popsuć całość.

      Mydło i powidło na podwieczorek to najlepsza rzecz :D

      Usuń
    2. Skusiłam się na nie bo w dobrej cenie jak na sojowe - 5zł, ale spokojnie, nie zmarnowało się, mój brat wszystko co z czekoladą wypije :D Dobrze, że jest jeszcze tanie lidlowe ^^

      Usuń
    3. To lidlowe jest chyba bez cukru z tego co się orientuję i jakoś boję się spróbować :P No i ryżowe chyba jest dostępne w stałej ofercie.

      Usuń
  19. Wszystko wspaniałe, chociaż akurat nie lubię rabarbaru. Kolacja wygląda cudownie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Cudna kolacja :) Mniam jakie pyszności

    OdpowiedzUsuń
  21. Aniu, pewnie masz mnie dosc XD XD, czytam ostatnio o laczeniu pokarmow I doszlam do wniosku, ze moze troche jest w tym prawdy, ale mnie osobiscie wiekszosc mieszanek sie trawi Xd hmm do rzeczy... Chcialam spytac czy OK jest polaczenie straczkow z dowolnymi owocami I karobem np. Szklanka fasoli czerwonej, grucha, garsc nerkowcow I lycha karobu? (Jako sniadanie, ale to taki przyklad tylko). Czy lepiej zamiast fasoli dawac kasze do tego ?

    Zwracasz moze uwage na dobieranie owocow np. Slodkie z polslodkimi?

    Czy znasz jakies rzeczywiscie ,,prawdziwe,, zasady co do laczenia weglowodanow, bialek i tluszczow?

    AGA ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam Cię dość :)
      Z tym łączeniem pokarmów różnie można przeczytać i wiem, że niektórzy jedząc w ten sposób czują się lepiej. Ja nie mam żadnych problemów z trawieniem "mieszanek", więc nie stosuję tego u siebie i nie widzę nic złego w łączeniu strączków z owocami, jeśli czujesz się po tym w porządku. Zarówno kasza jak i strączki mają w sobie wszystkie składniki - białka, tłuszcze i węglowodany, tylko w różnych proporcjach.

      Nie zwracam, jem wszystkie owoce jak leci, choć też słyszałam te teorie nie łączenia ;)

      Myślę, że takich zasad nie ma... W zależności co przeczytasz, różnych rzeczy się dowiesz i wszystko jest czymś poparte. Ja myślę, że najważniejsze jest słuchać swojego organizmu - on najlepiej wie, co trawi, a czego nie :) Jedni na diecie rozdzielnej czują się świetnie, a inni nie widzą różnicy.

      Usuń
    2. Dziekuje;) ja tez mieszam wszystko i nie zauwazylam zeby mi fermentowaly owoce z kasza w brzuchu :) hihi

      Usuń
  22. Ale mi się zachciało teraz arbuza! :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Oj zjadłabym arbuza z chęcią :-) pyszności jak zawsze kochana :-) no i ta zupka buraczkowa :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Sezon arbuzów rozpoczęty. W każdym sklepie można je dostać. Niezwykle mnie ten fakt cieszy, bo je uwielbiam i mogłabym jeść i jeść... ogromne ilości. Uwielbiam od dziecka! A jaglanki jadam za to bardzo często na drugie śniadanie w pracy. Pyyycha :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja miłość do arbuzów też rozpoczęła się w dzieciństwie ;)

      Usuń
  25. To się nazywa uczta! Mam pytanie, czy w taki dzień jak ten dużo dodatkowo ćwiczysz? Jak dla mnie ponad 2600 kcal to dużo, ale oczywiście wszystko zależy od dziennego zapotrzebowania. Jak z tym jest u Ciebie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ćwiczyć jako tako to nie ćwiczę, jedynie chodzę wszędzie na własnych nogach w piątek akurat nie dużo, około godziny. Wczoraj i dzisiaj z kolei byłam na rowerze jeździłam po lesie godzinę ;)

      Usuń
  26. Też miałam chwilowy problem z Internetem (miganie), ale już przeszło. Żarełko jak zwykle super. Jakie masło na waflu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To u mnie ktoś przeciął kabel telefoniczny, ale dobrze, że udało się wszystko naprawić ;)
      Masło z orzechów laskowych :D

      Usuń
  27. Aniu można prosić o przykładowy jadłospis z wczoraj czy np czwartku z tego tyg wgl? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może z wczoraj, najbardziej pamiętam ;)
      Na śniadanie jadłam placki z rabarbarem i jabłkiem (z mąki owsianej, jaglanej i z topinamburu), jajka, mleka sojowego, jogurtu sojowego, łyżeczki oleju kokosowego, łodygi rabarbaru i połowy banana, do tego zjadłam łyżkę masła orzechowego i wypiłam surowe kakao z mlekiem sojowym i miodem.

      Potem zjadłam 1/4 arbuza, na obiad gotowaną młodą kapustę, 50g kaszy jęczmiennej, łyżkę czarnych oliwek i gotowany, rozmrożony bób i zielony groszek, całość polałam łyżką oleju z pestek dyni (na instagramie możesz zobaczyć zdjęcie).

      Na podwieczorek jadłam jabłko, trochę ponad pół czekoladowego misia Lindt, wafelka czekoladowego z milki i kinderka, a do tego karob z mlekiem sojowym i miodem.

      A na kolację jaglankę z jabłkiem, cukrem trzcinowym (z 50g kaszy jaglanej 1 jabłka i łyżeczki cukru)z orzechami, rodzynkami i masłem orzechowym, marchewkę i jogurt naturalny (130g) z syropem klonowym. Do tego małego pierniczka i ze 2 kostki mlecznej milki.

      Dzisiaj planuję dodać notkę pokazującą mniej więcej w jaki sposób się odżywiam na co dzień, więc może Cię zainteresuje ;)

      Usuń
    2. Dziękuje, jesteś chyba najbardziej racjonalnie żywiącą się blogerką, która je full zdrowo i pozwala sobie na luz. Wg żona naszego ,,najlepszego"< niekoniecznie tak uważam) piłkarza powinna się uczyć od Cb :)

      Usuń
    3. Dziękuję za tak miły komentarz ;) Uważam, że przesadnie zdrowa dieta wcale nie jest zdrowa.

      Usuń
    4. No właśnie bo nie ma bata by wkońcu nie rzuciła się raz na jakiś czas na tzw,,cheat day" A Ty masz codzień luz i gites, Czytałaś o diecie Lewandowskiego? Współczuje mu :D

      Usuń
    5. U mnie zazwyczaj jest tak, że takie bardziej niezdrowe rzeczy jem w weekend - dzięki temu na co dzień rzadko czuję taką potrzebę.
      Nie czytałam, ale zaraz poszukam ;)

      Usuń
  28. Też uwielbiamy ten czas targowisk z warzywami i owockami :) Już nawet widziałyśmy kochane morelki ale ich cena jest jeszcze z kosmosu :D Musimy przyznać, że arbuza jeszcze w tym roku nie dopadłyśmy ale to chyba dlatego, że sezon na nie zawsze kojarzy nam się z połową wakacji kiedy są dojrzałe w naszym czarodziejskim ogrodzie :) Mamy apetyt na właśnie to tahini, które ty masz (a raczej miałaś), ciekawi nas ta firma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja morelek nie widziałam, ale dynia mi się o oczy obiła :D
      Arbuz z Waszego czarodziejskiego ogrodu to musi być coś wspaniałego :)
      Tahini bardzo dobre, polecam :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Zobacz także

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...