niedziela, 3 września 2017

Ulubieńcy sierpnia 2017


Sierpień dobiegł końca, a wraz z wrześniem intensywnie zapachniało jesienią. Ostatni dzień wakacyjnego miesiąca był jeszcze cieplutki i letni, a nagle zrobiło się w powietrzu szaro i mrocznie - niezbyt mi się to podoba. Jednak wrzesień lubię i mam nadzieję, że wiele ładnych dni jeszcze przed nami, choć na sierpniowe upały chyba nie ma już co liczyć...

W sierpniu jadłam dużo dobrych rzeczy, jednak to owoce i warzywa mogę uznać za głównych ulubieńców miesiąca. Soczyste arbuzy, mango, maliny, brzoskwinie, papierówki, borówki i pomidory z krzaczka, fasolka szparagowa, kalafiory wygrywają z kupnymi pysznościami, ale to głównie ich dotyczył będzie dzisiejszy wpis. Wielu przysmaków nie odkryłam, ale kilka zasłużyło na wyróżnienie.


1. PESTO ROSSO (Ener bio)

Pesto kupiłam już dawno temu w Rossmannie, a znalazłam niedawno w szafce z zapasami i dobrze, że zabrałam się za porządki, bo termin ważności niebezpiecznie zbliżał się ku końcowi, a ja akurat potrzebowałam jakiegoś smakowitego dodatku do chleba. Skład bardzo mnie satysfakcjonował - na początku listy widnieje przecier pomidorowy, a następnie oliwa z oliwek extra virgin, obrane pomidory, suszone pomidory, olej słonecznikowy, orzechy nerkowca, bazylia, pietruszka, sól morska, czosnek, cukier trzcinowy, orzeszki pinii, ocet winny biały i pieprz czarny, a wszystko to z upraw ekologicznych. Pesto okazało się przepyszne - mocno pomidorowe, bogate w smaku i świetnie komponowało się zarówno z chlebem, jak i z ugotowaną fasolką szparagową, czy kalafiorem.

2. BATON POSITIVE NUTS AND BERRIES

Powyższego batonika kupiłam w Społem i od razu spodobało mi się w nim bogactwo ziarenek, widoczne przez przezroczystą część opakowania. Skład rozpoczyna jednak syrop daktylowy, za którym na liście widzimy ryż dmuchany, suszone owoce (czerwone porzeczki, żurawiny w koncentracie jabłkowym), nasiona słonecznika, mieszankę orzechów nerkowca, laskowych i migdałów, pestki dyni, miód, siemię lniane, inulinę i pastę z pełnych ziaren sezamu. Mimo sporej ilości syropu, należycie zlepiającego pozostałe składniki, baton nie był przesłodzony i głównie czułam w nim nasiona i preparowane zboża - wszystko świeże i chrupiące. Cały batonik ma w sobie jedynie 96kcal, co wynika m.in z niewielkiej gramatury, równej 24g. 

3. WAFELKI OWSIANE Z MAKIEM (Ania)

Ciasteczka owsiane z tej serii uwielbiam i chyba zawsze mam jakieś w szufladzie ze zdrowymi produktami codziennymi (a kilka paczek w szafce z zapasami). Najczęściej kupuje te zwykłe owsiane, ale jak zobaczyłam wersję z makiem (najprawdopodobniej było to w Tesco w jednej z wrocławskich galerii handlowych), nie mogłam przejść obojętnie. Wafelki okazały się przepyszne - naturalny smak chrupaczy został wzbogacony w mak, który pomimo niewielkiej ilości, doskonale dało się wyczuć. Ciasteczka jak zwykle były chrupiące, lekko tłuste od oleju kokosowego i takie naturalne w smaku. Bardzo lubię jeść je do kolacji, a w ich skład wchodzi owsianka (ciągle nie wiem co producent miał na myśli), otręby owsiane, mąka owsiana, tłuszcz kokosowy, mak 1,6% i sól.

4. CHIPSY Z BATATÓW (Trafo)

Powyższe chipsy dostałam od siostry, która porządkując szuflady ze słodyczami, była o krok od od ich wyrzucenia - dobrze, że przyszłam w porę :D Jej nie smakowały, ale mi wręcz przeciwnie - może dlatego, że bardzo lubię bataty. Usmażone na oleju kokosowym wyraziście chrupały, zachowując przy tym swój lekko słodki smak, niezmącony dodatkiem soli - na liście składników znajdziemy tylko ekologiczne bataty i olej kokosowy. Na 100g przypada 535kcal (więc jedząc całe, 80g opakowanie, pochłoniemy ich niespełna 430), ale w przeciwieństwie do zwykłych chipsów, nie zawierają całej listy niezdrowych dodatków. 

5. NAPÓJ SOJOWY BEZ CUKRU VITANELLA

Powyższe "mleczko" kupiłam w Biedronce, bo byłam ciekawa, jak smakuje wyrób bez cukru, tym bardziej że i tak słodzę wszystko, co przygotowuję z dodatkiem roślinnych napojów. W domu zauważyłam, że napój jest produkowany przez tę samą firmę, co napoje Joya, które polubiłam już dawno. temu. Na "mleku" nie zawiodłam się - nie jest wodniste (powiedziałabym, że lekko nawet gęste i kremowe), nie posiada nachalnego smaku soi, a do tego ma całkiem przyjazny skład - znajdziemy w nim wodę, soję (7,2%), wapń, gumę gellan, sól morską, fosforany potasu, witaminy: D2, B2, B12 - i atrakcyjną, jak na mleko roślinne cenę, równą 4.99zł. Sprawdza się świetnie do owsianek, kakao, kawy, a także do budyniu, który kilka razy na nim robiłam. 

6. OPIEKANE PŁATKI OWSIANE (Sonko)

Po udanej degustacji płatków jaglanych z tej serii, przyszła pora na owsiane, które napoczęłam podczas wakacji w Zakopanem. Te także okazały się chrupiące i dla mnie już same w sobie smaczne, pachniały przyjemnie, wypieczonym zbożem i tylko brak cukru różnił je od płatków wchodzących często w skład kupnych musli czy granoli. Nie łączyłam ich jak dotąd z żadnym mokrym dodatkiem (jak jogurt czy mleko), bo do takich mieszanin wolę zwykłe płatki owsiane, ale jestem pewna, że stworzyłyby smakowite danie, niewymagające obróbki cieplnej.

7. ŚNIADANIA

Na sierpniowe śniadania często jadłam owsianki - spośród gotowanych moją ulubiona stała się owsianka z brzoskwinią i bananem, a do pieczonej dodawałam np. maliny, borówki, brzoskwinie, mango czy cukinię. W soboty smażyłam placki - z borówkami, papierówkami lub cukinią, a w niedzielę zazwyczaj jadłam kanapki z darami lata, a możecie zobaczyć je chociażby tutaj

8. OBIADY

W sierpniu często gotowałam zupy, wykorzystując sezonowe bogactwo warzyw, a zwłaszcza kalafiory, fasolkę szparagową i pomidory. Robiłam też z mamą kopytka, które potem, w wersji odsmażanej, jadłam przez kilka dni (przepyszne okazały się zwłaszcza z cukrem kokosowym ;)). A poza tym jadłam różne gotowane warzywa (najwięcej chyba fasolki szparagowej z dodatkiem tahini - cudo), kasze, na początku sierpnia także bób i cały czas korzystam z sezonu. 

9. LUNCH BOX

Na wynos standardowo najcześciej zabierałam kaszę lub komosę ryżową z warzywami, wśród których dużą część stanowiły pomidorki z ogródka. Wszystko polewałam oliwą z oliwek, posypywałam pestkami dyni, czasem dodawałam też oliwki. Na zdjęciu powyżej widać również pasztet z soczewicy i kaszy jaglanej, który świetnie się sprawdza jako część dania na wynos. 


10. RECENZOWANE PRZYSMAKI

Wszystko co recenzowałam w sierpniu, mogę wpisać na listę ulubieńców miesiąca. Wegańska czekolada kokosowa Cocoa smakowała pysznie i naturalnie, a w Lindt Excellence Roasted Sesame chrupały karmelizowane nasionka. Smakowity okazał się także sojowy deser z kokosem Alpro i na pewno jeszcze nie raz będę wracać do tych produktów. 

11. ZAKOPANE

Do ulubieńców mogę zaliczyć też wakacje w Zakopanem, w którym spędziłam kilka cudownych dni. W górach udało mi się dotlenić i, mimo lekkiego umęczenia mięśni, zregenerować. Więcej o wyjeździe możecie przeczytać w fotorelacji

A czy Wy macie jakichś sierpniowych ulubieńców ?
Wszystkim uczniom rozpoczynającym jutro rok szkolny, życzę powodzenia ;)

41 komentarzy:

  1. Tak jak i Ty, do ulubieńców sierpnia mogę zaliczyć kalafiora i fasolkę - tego pierwszego katowałam kilka razy w tygodniu, ku niezadowoleniu moich współlokatorów. Ale odsmażany na masełku był cudowny <3 Tego batona z owocami i orzechami kupiłam ostatnio w Kuchniach Świata (za 3,90! :O) i już próbowałam - będzie recenzja, ale mi smakował :) To mleko z Biedronki jest najlepszym sojowym napojem, jaki piłam. A jeśli chodzi o pesto, to ja się zakochałam w Barilli, choć skład ma kiepski :P

    Do ulubieńców mogę na pewno zaliczyć żurawinowe Super Krówki, czekoladę białą bez cukru Trapa i kakaowego batona Purella Superfood z Rossmanna. Więcej smakołyków nie pamiętam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja jednego na tydzień może jem ;) I na nigdy nie odsmażałam - ciekawe...
      Jutro będę w Kuchniach Świata, może coś wypatrzę ciekawego ;)
      Z Barilli nie miałam, ale mam jakieś z innych firm, skład mają chyba dobry, dlatego pewnie je kupiłam :D
      Super krówki jem tylko toffi i czeko, bo innych jeszcze nie spotkałam. Wszystko brzmi super ;)

      Usuń
  2. czipsy z batatów? Chyba bym spróbowała z przyjemnością :)
    Te wafelki z makiem=lubię takie rzeczy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W smaku nie przypominały klasycznych chipsów, ale były charakterystycznie tłuste ;)

      Usuń
  3. Pesto roso uwielbiam - moje ulubione :)
    Znam tez deserki Alpro :) Pyszne są :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam mak, więc taką wersją wafelków bym nie pogardziła :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moich ulubiencow juz poznałaś ;) Mogłam w sumie tez dodać do nich to mleko sojowe z Biedronki,zupełnie jednak o nim nie pomyslałam ;) No i zaciekaiwlas mnie tym pesto-Jezeli następnym razem będę w Rossmanie i jego cena będzie przystępna,kupie je ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na stronie Rossmanna go nie widziałam, ale sprawdzę w sklepie przy najbliższej okazji. Ceny niestety nie pamiętam.

      Usuń
  6. chipsy z batatów - to brzmi ciekawie

    OdpowiedzUsuń
  7. Wafelki z makiem to coś dla mnie ! Uwielbiam mak jako dodatek byleby nie był gorzki ...
    Tego batona nie widziałam a składniki zachęcają do kupna bo ostatnio mam fazę na żurawidę :)
    Ja dzień w dzień katuje fasolkę szparagową i Bob :) do pracy też zabieram kaszę z dodatkami warzywnymi polana olejem z orzechów laskowych. To jest takie pyszne że uzależnia ... dużo u mnie też kurek bo sezon sprzyja jest ich w lasach pełno ... aż ciężko na grzybobraniu się opedzic. Z każdego rogu woła zolciejsza ;)
    Ze słodyczy króluje poza gorzką czekoladą ostatnio u mnie żurawinowa granoli nestle fitness. Nie pogardze też zueawinowymi cherios i ciastkami o tym smaku od sante.
    Mam ten napój sojowy w szafie ale jeszcze nie ruszony. Rzadko bywam w domu a otwarty wymagałby sprawnego spożycia. Dobrze wiedzieć że to był dobry zakup ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten mak gorzki nie był ;)
      Bobu już nigdzie nie widuję niestety, przerzuciłam się na mrożony groszek i ciecierzycę.
      Kurek nie jadam, na grzyby też nie chodzę, więc z sezonu nie korzystam :P
      Żurawinowej granoli nie jadłam, cheerios też - nawet nie wiedziałam, że takie są :D

      Usuń
  8. Cześć :) To pesto chyba kiedyś próbowałam i też mi smakowało. Chipsy tej marki jadłam, tylko bodajże inne warzywa i były przepyszne. Mleczko sojowe widziałam i niestety nie wzięłam, ale na pewno kupię przy najbliższej okazji, aby spróbować, choć od kiedy mam Sojowirówkę do robienia mleka roślinnego to jakoś częściej robię je sama aniżeli kupuję :) A opiekane płatki będę musiała spróbować, bo wszędzie je widzę, choć jakoś wolę standardowe wersje płatków :D Pyszne posiłki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na co dzień też wolę standardowe płatki, ale taka chrupiąca wersja świetnie smakuje sama w sobie ;)

      Usuń
  9. Płatki wyglądają na chrupiące. Jadłaś je na sucho? Ja z chęcią widziałabym je jako panierka do tostów francuskich xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, płatki jem na sucho. W roli panierki zapewne fajnie by się sprawdziły ;)

      Usuń
  10. Uwielbiam bataty, także nie dałabym nikomu ich wyrzucić, dobrze wiedzieć, że mamy takie produkty na rynku :)
    https://smilingshrimp.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie od razu polubiłam bataty - dopiero gdzieś przy 3 spróbowaniu, a nie wiem, czy siostra kiedykolwiek jadła to warzywo :D

      Usuń
  11. Te opiekane płatki strasznie mnie kuszą i to w każdym wariancie, ale cena...u mnie w Piotrze i Pawle tylko je widziałam za 10 zł za paczuszkę! :( No i kokosowego Alpro nadal nie znalazłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz wysępić jak większość produktów, które recenzujesz na blogu. Nie zbiedniejesz jak kupisz.

      Aniu świetny blog i pięknie się rozwija :)

      Usuń
    2. Natalia, ja te płatki widziałam w wielu sklepach, za ok. 5zł jeśli dobrze pamiętam... Kokosowe Alpro kupowałam w Tesco, Carrfourze i Społem, więc wydawało mi się, że wszędzie są łatwo dostępne, ale faktycznie - dzisiaj byłam w Realu w Manufakturze i w oczy mi się nie rzuciły...

      Anonimie, przyjrzyj się lepiej swoim poczynaniom w sieci...

      Usuń
  12. Kupiłoby się chętnie takie pesto.
    Ja przywożę sobie zza granicy, ale dobrze wiedzieć, że i w Rossmannie jest takie fajne.
    Niezwykle fajne kupiłam gdzieś kiedyś w markecie, ale to nie było do końca pesto, tylko coś a'la pasta!
    Zakopane uwielbiam i za każdym razem jak tam jestem to się zachwycam.
    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio przy porządkach w szafce znalazłam kilka pesto rosso różnych firm, więc chyba jest spory wybór ;)

      Usuń
  13. Takie same opiekane płatki owsiane ostatnio kupiłam i niedługo będę kosztować ;)
    Po Twojej recenzji zakupiłam też przedwczoraj jogurt kokosowy z alpro i muszę powiedzieć, że bardzo mi posmakował i rzeczywiście przypominał w smaku likier kokosowy :D
    Wafelki firmy Ania jak już kiedyś pisałam również wielbię <3 Z makiem jeszcze nie jadłam! :D
    A chipsy z batatów to kolejny produkt, który trafia dzięki Tobie na moją listę do wypróbowania ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że wiele osób czuje likier w tym deserze ;)
      Te wafelki są genialne, dobrze że takie coś wyprodukowano :D

      Usuń
  14. Takie batoniki są w Społem? O.O Czy tylko w moim mieście Społem jest jeszcze w epoce kamienia łupanego? :D Ciasteczka owsiane firmy Ania także bardzo lubię.Nie mogłyby być moich w zapasach, bo zjadłabym je od razu ;D Wariant z makiem jest jeszcze przede mną. Coś czuję, że będzie u mnie na pierwszym miejscu. Chyba nigdy nie spojrzałam na ich skład, bo pierwszy raz słyszę, że producent podaje w składzie owsiankę. To brzmi dość komicznie ;) Kopytka z cukrem kokosowym? Myślałam, że w smażonej wersji smaczniejsze już być nie mogą :D Do swoich sierpniowych ulubieńców mogę zaliczyć chipsy jabłkowe z cynamonem z Biedronki, które wystąpiły kiedyś u Ciebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupiłam je w Społem, ale w takim większym, lepiej wyposażonym w zdrową żywność.
      Wafelków mam zawsze kilka paczek, a na skład zawsze patrzę, bo niektóre owsiane mają w składzie pszenicę.
      Kopytka z cukrem polecam, choć i same w sobie są genialne ;)
      Te chipsy bardzo lubię ;))

      Usuń
  15. Z opiekanych płatków próbowałam tylko żytnich i mi posmakowały - przyjemnie chrupiące :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam te płatki opiekane, są pyszne :-) no i pesto - moja miłość :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo ładne masz te miseczki na śniadania <3 aż się proszą o zdjęcie na insta :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, też je bardzo lubię ;)

      Usuń
  18. Pesto rosso wygląda pysznie, bardzo sobie chwale te niektóre produkty do kanapek z Rossmana :) ostatnio jadłam pastę z czerwonej fasoli i maliny, skład super tak samo jak smak :) I na dodatek całkowicie polski produkt! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za tą pastą się rozejrzę :) Widuje różne pasty z rossmanna, ale że nie są mi na szybko potrzebne, to nie kupuję, bo nie chce mi się ich potem nosić (do Rosska chodzę zwykle w przerwie w pracy).

      Usuń
  19. A też byłam w tym roku w Zakopane!

    OdpowiedzUsuń
  20. Super obiadki (szczególnie te kopytka :D )
    Ja ostatnio mam faze na kukurydze z puszki, jem ją prawie codziennie :P

    OdpowiedzUsuń
  21. Wszystko lubimy i wszystko chcemy :) aczkolwiek tego pesto jeszcze nie próbowałyśmy :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Dzięki Tobie już wiem, gdzie mam szukać dość taniego, niesłodzonego napoju ryżowego! :) Jestem prawie pewna, że będzie mi odpowiadał, bo też bardzo lubię napoje Joya.

    OdpowiedzUsuń
  23. Miało być szaro-buro, a wczoraj trafił się jeszcze cieplutki dzień. Przynajmniej we Wrocławiu.

    Z żerełka wybieram zakręcone chrupki (chęć wyrzucenia ich to zbrodnia!) oraz pyszną kokosową tabliczkę od SuroVital.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj i u nas było ładnie, ale cały tydzień chodziłam do pracy pod groźbą deszczu.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Zobacz także

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...