niedziela, 30 kwietnia 2017

Ulubieńcy kwietnia 2017


Nie pomyślałabym, że notkę z ulubieńcami kwietnia będę pisać siedząc pod zimowym kocem (ze wzorkiem świątecznym), na dodatek w ciepłej bluzie. Miesiąc ten nie był niestety zbyt wiosenny i mam już szczerze dość panującej jesieni. Jednak bardzo lubię jesienne dania, a z tą porą roku najbardziej kojarzą mi się gotowane owsianki, a także mieszaniny kasz i warzyw oraz cieplutkie kakao, których w kwietniu w mojej diecie nie brakowało. Z drugiej strony czekam na dary wiosny - już niedługo powinno być mnóstwo sezonowych warzyw i owoców. A póki co, pokażę Wam kilka produktów, które umiały mi kwietniowe dni :)


1. MĄKA Z KASZTANÓW (Symbio)

Zacznę od czegoś zdrowego i pysznego zarazem. Mąka z kasztanów towarzyszy mi od dawna i często dodaje pysznego smaku i słodkości moim śniadaniowym plackom. Przysmak z tej firmy jadłam pierwszy raz i od razu przypadł mi do gustu - mąka okazała się świeża, lekko słodka i pachniała kasztanami. Więcej na temat mąki kasztanowej możecie przeczytać w tej notce. 

2. SPROSZKOWANY KORZEŃ MACA

Pozostając w temacie wyrobów sypkich, na wyróżnienie zasługuje także sproszkowany korzeń maca. Gdy pierwszy raz dodałam go do kakao, nie zachwycił mnie ani trochę, ale dałam mu drugą szansę i już w owsiankach czy plackach smakuje mi bardzo. Dodaje daniom (a zwłaszcza owsiance bananowej) lekko karmelowego smaku, ponadto cechuje się delikatną słodkością i zachęcającym aromatem. W internecie można przeczytać wiele dobrego na temat właściwości prozdrowotnych pochodzącego z Peru korzenia - działa m.in wzmacniająco, reguluje pracę układu hormonalnego, a także zawiera wiele składników odżywczych.

3. BATON NAKD COCOA CRUNCH

Teraz przejdę do dwóch przysmaków przywiezionych z Portugalii, a zacznę od sławnego ostatnio batona Nakd, o smaku cocoa crunch. W jego składzie znalazły się daktyle (43%), chrupki sojowe - złożone z soi, skrobi z tapioki i soli (16%), rodzynki (15%), orzechy nerkowca (15%), kakao (5%), koncentrat soku jabłkowego (4%) oraz naturalny aromat. Tak jak przypuszczałam, baton okazał się pyszny - idealnie dla mnie słodki, a w słodyczy owej wyraźnie czuć było daktyle i rodzynki. Dodatek kakao także był zauważalny, ponadto dało się wyczuć elementy chrupkie, upodabniające słodycz do batonów proteinowych - cechowała go charakterystyczna dla nich proszkowatość. Baton jest przy tym wegański i bezglutenowy, więc wszystkim tym, którzy nie mają nic do soi, powinien przypaść do gustu ;)

4. CAROB HIT CHIA BERRY BAR

Powyższego batona widziałam pierwszy raz w życiu właśnie w Portugalii i nie wiedziałam, czego się po nim spodziewać, bo naklejka ze składem w tamtejszym języku przykryła wszystko inne (domyśliłam się tylko kilku składników). Dopiero po sprawdzeniu składu w internecie uznałam, że kompozycja będzie udana. Rozpoczynała ją mieszanka nasion (słonecznika, dyni, sezamu i konopi) stanowiących 57% składu, dalej niestety znalazł się cukier i syrop ryżowy, a także olej palmowy i rzepakowy, nasiona chia, karob, liofilizowane maliny, mąka sojowa, lecytyna słonecznikowa i sól, więc do ideału wiele zlepkowi brakowało.


Baton okazał się dość mocno słodki, jednak nie sprawił, że miałam dosyć cukru (może dlatego, że jadłam go na dwa razy). Ziarna cechowały się dobrą jakością, zlepiono je solidnie, jednak pod wpływem ucisku dość łatwo się rozpadały. Oblewającej całość, jakby czekoladowej warstwy, nie umiałam zidentyfikować, ale mogę przypuszczać, że to coś na bazie karobu. Batona polecam wszystkim lubiącym przysmaki z ziaren, którym dodatek cukru nie jest straszny.

5. KRUSZONE ZIARNO KAKAO

Powyższe kakao kupiłam w Lidlu przy okazji jakiegoś tygodnia prozdrowotnego i było to pierwsze prażone ziarno jakie jadłam. Wcześniej kupowałam tylko surowe ziarna kakaowca, różniące się nieco smakiem. To było bardziej czekoladowe (prażenie na pewno sporo smaku wyzwala), jednocześnie pozbawione takiej typowej, surowej i dzikiej nutki. Fajnie wzbogacało moje owsianki na wynos, zwłaszcza te z dodatkiem banana.

6. SUSZONA MIECHUNKA PUFFINS

Wcześniej miechunkę jadłam wiele razy, ale w postaci suszonej, więc nie wiedziałam, czego spodziewać się po wersji puffinsowej. Smakiem mnie nie zaskoczyła, bo liczyłam właśnie na lekki kwasek i po prostu miechunkowość, ale konsystencją już bardzo.


Przypominające korale kule były bardzo chrupiące i nie miały nic wspólnego z owocami suszonymi inną metodą. Po zgnieceniu tworzyły proszek, a przy gryzieniu chrupały jak dobrej jakości chipsy owocowe. Dzięki metodzie suszenia próżniowego, pochodzące z Ekwadoru owoce zachowały nie tylko naturalny smak, ale także mnóstwo składników odżywczych.

7. SUSZONE MORELE

W kwietniu miałam "fazę" na suszone morele i głównie były to morele opisywane przy okazji ostatniej notki z zakupami spożywczymi z Tesco firmy The fresh company. Nie są one konserwowane siarką, stąd ich niezbyt pomarańczowe zabarwienie, ale smakiem nadrabiają wszystko. Są słodkie, idealnie morelowe i lekko gumiaste - dla mnie idealne. 

8. SEZAMKI EKOLOGICZNE Z CHLORELLĄ

Ich skład raczej nie zachęci przeciwników cukru, bo po prażonym ziarnie sezamu na liście widnieje syrop ryżowy i cukier trzcinowy, a tytułowa chlorella zajmuje tylko 1% całości. Sezamki były słodkie, ale dla mnie nie w sposób zamulający. Sezam też wiele smaku wniósł, a tytułowa chlorella nadała głównie zielony kolor, bo czuć jej specjalnie nie było.

9. ŚNIADANIA

Za ulubione śniadania kwietnia mogę uznać owsianki, zarówno w formie gotowanej, jak i pieczonej. Gotowaną robiłam najczęściej z dodatkiem jabłka lub banana, na domowym "mleczku" stworzonym z wiórków kokosowych, świeżych daktyli i wody, a z pieczonych szczególnie polecam owsiankę z batatem i jabłkiem. Kilka razy robiłam też placki - w sobotę puszyste z jabłkiem, a w inne dni w wersji wegańskiej, np. z batatem czy bananem, a także jaglanki, choć one najczęściej wchodziły w skład moich kolacji. A do pracy niezmiennie zabierałam płatki owsiane z jogurtem, bananem, orzechami i suszonymi owocami. 

10. OBIADY

Moje obiady w kwietniu przeważnie nie posiadały większego ładu i składu. Gdy jadłam je w domu, często wykładałam różne pyszne rzeczy na talerz, tak jak np. na powyższym zdjęciu. Bardzo lubię takie mieszanki, podobnie jak różne kasze ugotowane z dodatkiem warzyw. Poza kaszami jadłam także ryż basmati, makaron kukurydziany oraz komosę ryżową. Dla lepszego wchłaniania żelaza, do obiadu często jadłam zawierającą witaminę C pomarańczę ;)


A powyżej jedna z moich ulubionych mieszanek do lunchboxu, jeszcze z początku kwietnia, kiedy to ostatni raz jadłam brukselki. Poza nimi, w pojemniczku znalazły się brokuły i fasolka szparagowa, a także niepalona kasza gryczana ugotowana z ciecierzycą i jarmużem, następnie polana bazyliowym pesto i udekorowana łyżką koncentratu pomidorowego (koncentrat pomidorowy też ostatnio wyjątkowo lubię).


11. RECENZOWANE PRZYSMAKI
Spośród recenzowanych w tym miesiącu produktów, na wyróżnienie zasługuje żurawinowa chałwa lniana, tahini Basia Basia, a także czekolada nugatowa Vivani



A Wy co dobrego jedliście w kwietniu ? I mam nadzieję, że nie przemarzliście i nie przemokliście na majówce ;)

45 komentarzy:

  1. Świetni ulubieńcy! Bardzo chciałabym spróbować tego batonika z malinami i chia :) Wygląda mega!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jadłospis jak zwykle wygląda bardzo apetycznie, a co do ulubieńców to bardzo chciałabym tę mąkę z kasztanów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mąka jest pyszna i naprawdę warto kupić, zwłaszcza jeśli lubisz kasztany :)

      Usuń
  3. Uwielbiam Twoje kolorowe posiłki:] Dzięki nim i ja zaczęłam jeść więcej warzyw i owoców:] Dziękuję za inspirację:] :*
    Pozdrawiam Gwiazdeczka*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że w jakiś sposób mogłam Cię zainspirować :)
      Pozdrawiam również ;)

      Usuń
  4. muszę tę macę przetestować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Smacznie i zdrowo jesz. U mnie już nie ma deszczu, ale do ciepła daleko.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurczę,muszę kupic małe z kasztanów!
    No i ta maca...mam jeszcze nie otwarta,ale przed wyjazdem miałam zrobic placuszki z twojego przepisu,ale nie miałam rano czasu :c Jak wrócę to zrobię :D Pocieszasz mnie trochę z jej smakiem,bo sie bałam ze będzie niedobra :p Tak samo kocham suszone morele,ale miałam ma nie fazę szczegolnie w zimie XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *mąkę z kasztanów -głupi słownik :p

      Usuń
    2. Ponoć maca nie każdemu smakuje i niektórzy potrzebują kilku spróbowań, żeby ją polubić :D

      Usuń
  7. Twoje posiłki zawsze wywierają na mnie duże wrażenie - oczywiście pozytywne :)
    Bardzo lubię kruszone ziarno kakao.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie od dawna kusi mąka kasztanowa, o które ostatnio coraz głośniej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Korzeń maca i jak bardzo lubię i cenię za właściwości oraz smak :) Batony na prawdę bardzo ciekawe. Ja z kwietnia to chyba najbardziej zapamiętałam suszone banany z kakao od Oho Natura, które gorąco polecam - są przepyszne! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za bananami na pewno się rozejrzę :)

      Usuń
  10. Korzeń maca brzmi ciekawie jeszcze o nim nie słyszałam.te kruszone ziarno kakao za to uwielbiam zwłaszcza jako dodatek do płatków kukurydzianych z jogurtem naturalnym. Próbowałam je kiedyś zmielić ale tylko się posklejalo bo ma sporo tłuszczu ...
    Ja przedwczoraj zmoklam miliard razy bo co chwilę na przemian grad i ulewa ... od wczoraj cieplutko i słonecznie ale niestety przeprowadzam się do nowego mieszkania i porządki pochłaniają cały majowy weekend :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jadłam kiedyś płatki kukurydziane z jogurtem (i miodkiem), ale potem wolałam jeść wszystko oddzielnie - najpierw płatki, potem jogurt :D
      Mielić nie próbowałam, ale wydawało mi się, że one są dość suche i łatwo by się dało je zmielić na proszek, będę musiała wypróbować ;)

      Teraz się napracujesz, ale niedługo będziesz się cieszyć nowym mieszkaniem i porządkiem ;)

      Usuń
    2. Aniu ależ oczywiście że najpierw jogurt oddzielnie z siemieniem lnianym a potem na sucho niż 5 płatków i corn flakes z kakaowym ziarnem - z braku czasu skrót myślowy :) zawsze jem suche produkty osobno no inaczej dostaje zgagi no i porcja wtedy jakaś większa ;)

      Usuń
    3. Jogurtu z siemieniem nie jem, ale bardzo lubię taki wymieszany z syropem klonowym, zwłaszcza grecki z Piątnicy :)
      Ja zgagi nie dostaję (jeszcze nigdy nie miałam), ale lubię suche jedzenie jeść w postaci chrupiącej :))

      Usuń
  11. Zaciekawiłaś mnie tym korzeniem Maca - słyszałam o jego zbawiennym wpływie na układ hormonalny (w końcu jest adaptogenem), ale jeszcze nie zdecydowałam się na zakup. Ciekawa jestem tego karmelowego aromatu :D Batona nakd mam w swoich zbiorach i czeka grzecznie, aż się nad nim zlituję i poświęcę mu trochę uwagi (oraz oddzielnego wpisu na blogu :P). Dostałam od Ciebie inny wariant smakowy tego batona 9bar i pamiętam, że mi baaaardzo smakował - zwłaszcza, że dużo w nim było pestek dyni, które uwielbiam :)
    Ziarna kakao z Lidla były pierwszymi, które jadłam i faktycznie - brak mu takiej delikatnej kwaśności surowego kakao. Ale bardzo mi smakowało :)

    Mnie w kwietniu urzekły batony Raw Paleo Protein (zwłąszcza Blood Orange i Peanut Volcano), czekolada z pomarańczą Balance, Lifebar kokosowy i batony Nics. Nic więcej mi w pamięci nie zapadło :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, czy ilości jakie jem w jakiś sposób działają, raczej tego nie zaobserwuję bezpośrednio ;)
      Dla Ciebie chyba wybierałam tego batona z mniejszą ilością cukru i bez soi, jeśli dobrze pamiętam, ale przez ten portugalski skład, to sama nie wiem, co w nim było :D

      Raw paleo protein volcano muszę upolować, lifebara kokosowego jadłam i pamiętam, że bardzo mi smakował :)

      Usuń
    2. Peanut Volcano jest na pewno w Galerii Mokotów (choć wiem, że masz nie po drodze :P).

      Usuń
    3. I w najbliższym czasie raczej tam nie dotrę, ale sprawdzę jutro w eko sklepie :)

      Usuń
  12. Wydaje się być super ta mąką z kasztanowców.
    Suszoną miechunkę bardzo polubiłam i z chęcią zakupię ponownie również.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mąka z kasztanów jest super, polecam ;)
      Dziękuję i także pozdrawiam :)

      Usuń
  13. Mam chyba 3 paczki maca w domu i wstyd się przyznać, ale nie próbowałam go nawet. Zachęcona Twoim opisem dodam sobie go jutro do koktajlu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe czy polubisz od razu, ponoć niektórzy muszą się przyzwyczaić do tego smaku ;)

      Usuń
  14. Przyjaciółka przysłała mi przysmaki z Chile, wśród których były ziarna kakaowca. Najcudowniejsza rzecz, jaką jadłam pod słońcem. Szkoda, że było ich tak mało!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może te dostępne w Polsce też Ci zasmakują, polecam szczególnie surowe :)

      Usuń
  15. Bardzo dużo fajnych przekąsek, wszystkie zdrowe batoniki mnie zawsze kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo lubię mąkę z kasztanów :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Też mam dość tej pogody! Kiedy pierwszy raz w tym roku jechałam rowerem i padał deszcz to miałam ochotę krzyknąć ze złości na całe miasto ;p
    To moja ulubiona seria Twoich wpisów! Zawsze coś podpatrzę i zapisuję na listę do kupienia/do zrobienia ;)
    Coś czuję, że korzeń maca jeszcze będzie miał swoje 5 minut! Przysmaki z ziaren lubię a cukier mi nie straszny, dlatego myślę, że ten drugi batonik zdobyłby moje serce ;) Pamiętam jak zajadałam się takimi morelami. Od momentu, kiedy pierwszy raz je spróbowałam, nie smakują już mi zbytnio te typowe suszone morele. Muszę kiedyś dodać bazyliowe pesto do takiej mieszanki :)
    Oj w kwietniu zjadłam dużo dobrego. Nie mogę się nawet zdecydować co najbardziej mi smakowało. Chyba batony legala ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w deszczu w tym roku nie jechałam, ale rozumiem co czujesz :/
      Mam tak samo z morelami - te konserwowane mogą się schować, nawet pomimo ładniejszej barwy ;)
      Batony Legala ciągle przede mną :D

      Usuń
  18. Jak już pewnie wiesz mąka kasztanowa ma i naszą rekomendację :D Korzeń maca kupuje nasza młodsza siostra i raz coś z nim spróbowałyśmy ale jakoś nas nie zaciekawił. Chyba musimy też dać mu drugą szansę :) Fajny jest ten Portugalski baton, smacznie wygląda :D Morele niesiarkowane na chwilę obecną w naszym osobistym rankingu uplasowały się wyżej niż daktyle :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie przy pierwszym podejściem też nie zadowolił, ale potem już tak - zwłaszcza w owsiance z bananem :)
      U mnie są mniej więcej na 3 miejscu - po figach i morwach, a daktyle (świeże, bo tych ususzonych ostatnio nie kupuję wcale) chyba postawiłabym tuż po nich :D

      Usuń
  19. Mnóstwo produktów, których jeszcze nie miałam okazji spróbować... :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Sporo tych smakołyków :D Tylko owsianek nie cierpię ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. To prawda, pogoda nie dopisała i w maju chyba będzie podobnie :( Mąkę kasztanową też uwielbiam i ubolewam tylko, że jest taka droga. Do korzenia maca też się przekonałam i używam do owsianek :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Widziałam te surowe ziarna kakaowca w Lidlu i nawet miałam w łapce, ale potem sobie przypomniałam, że i tak nie będę miała do czego ich użyć. Batony oczywiście bym przygarnęła.

    Twój wstęp sprawił, że zaczęłam myśleć nad tym, czy uzależniam posiłki od pory roku. W większości nie, ALE rzeczywiście wkradają się drobne zmiany. Tyle że nie przy okazji zmieniających się pór roku, ale raczej nastania okresu ciepłego/zimnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ziarno to raczej smak nie dla Ciebie i faktycznie nie miałabyś jak go zużyć :)
      U mnie ciepło/zimno też ma znaczenie, ale zawsze korzystam z sezonu.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Zobacz także

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...