niedziela, 1 stycznia 2017

Ulubieńcy grudnia 2016

Skończył się grudzień, a wraz z nim rok 2016, więc czas na ulubieńców tego świątecznego miesiąca. Spośród zimowych miesięcy, grudzień jest moim ulubionym i kojarzy mi się z wszechobecnymi dekoracjami gwiazdkowymi, świątecznymi ciastami - głównie pierniczkami oraz prezentami. Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak czekanie na ciepłe, wiosenne dni i suplementowanie słońca w kapsułkach ;) Niestety spora część zimy jeszcze przed nami, ale w ten chłodny czas życie umilić może wiele produktów spożywczych - moje ulubione przysmaki grudnia pokażę Wam poniżej.

1. GRYCZANKI MIODOWE (Raw And Happy)

Gryczanki dostałam w ramach współpracy z firmą Raw And Happy i ponieważ nie załapały się na recenzję obejmującą gryczanki czekoladowe i o smaku owoców leśnych (znajdziecie ją tutaj), trafiły do ulubieńców grudnia. Akurat świetnie wpasowały się w ten miesiąc, gdyż zawierały korzenne, dla mnie iście zimowe akcenty. W składzie zawierają kiełkowaną polską kaszę gryczaną, kiełkowany słonecznik, rodzynki, polski miód (6%), cynamon i gałkę muszkatołową - wszystko ekologiczne. 


Zbożowe zlepki, za sprawą gryki i licznych ziaren, okazały się twarde, a i w smaku dało się te wszystkie składniki wyodrębnić. Pachniały miodem i bożonarodzeniowym ciastem, a to przez dodatek korzennych przypraw. Smak kaszy dominował, ale w towarzystwie ziaren i miodu nabrał zupełnie innego wyrazu. Spośród wszystkich smaków gryczanek, ten stał się moim ulubionym i uważam, że miód wiele dobrego do nich wniósł, choć przez taki dodatek przysmak nie jest wegański. Nie zawiera jednak glutenu i mleka, a dzięki temu, że składniki przetwarzane zostały w niskich temperaturach, posiada mnóstwo składników odżywczych, a przy tym wszystkim, jedno opakowanie dostarcza jedynie 166kal.


2. CHLORELLA NATURAL ENERGY BAR żurawina + jagody goji (Purella Food)

Batonika kupiłam już dawno temu w Rossmannie i nie wiedziałam, czego się po nim spodziewać, ale ponieważ chlorella i jagody goji mnie swoim smakiem nie porwały, nie oczekiwałam cudów. Z drugiej strony, bardzo lubię surowe kakao tej firmy, więc i batonowi postanowiłam dać szansę. Skład rozpoczynają daktyle, za którymi znajdziemy żurawinę (24,5%), chlorellę (10%), orzechy nerkowca, wiśnie i jagody goji (1%). Przysmak okazał się szatańsko ciemny, wręcz czarny, a z owego mroku przebijały niezbyt liczne, jaśniejsze punkty - chyba orzechy. Strukturę miał umiarkowanie lepką i wilgotną, co mi odpowiadało. Smakiem także mnie nie zawiódł, choć i nie oszołomił (jednak na wyróżnienie zasługuje) - był słodki, ale nie przesłodzony, chlorella nie zdominowała smakiem daktyli i dobrze skomponowała się z resztą składników. Na pewno jest zdrowy i uzupełnia dietę w wiele składników odżywczych, ale jeśli chodzi o smak, jadłam wiele lepszych "słodyczy" tego rodzaju.


3. MLEKO KOKOSOWE (Aroy-D)

Powyższe mleko składa się z ekstraktu z orzecha kokosowego (60%) i wody, a w 100ml posiada 185kcal. Zachwyciło mnie swoją konsystencją - było idealnie homogenne i przez cały czas stania w lodówce nie rozwarstwiło się i nie powstały w nim grudki. Smak także był cudowny - prawdziwie kokosowy, świeży i naturalny. Mleko idealnie sprawdziło się jako dodatek do kakao, a także do dań warzywnych o tajskim charakterze. Teraz regularnie kupuję je w Tesco (wg strony sklepu kosztuje ono 5.99zł za 250ml).


4. MLEKO Z MŁODEGO RYŻU (V - Bit)

To mleko już ponad rok oczekiwało na swoją kolej w szafie z zapasami (kupiłam je w Evergreen przy okazji przedświątecznych, ubiegłorocznych zakupów :D) i w końcu ona nadeszła. W składzie znajdziemy wyciąg z młodego ryżu (97,9%), białko sojowe (2%) i naturalny aromat. Samo w sobie było bardzo smaczne, lekko słodkie i przypominało mi ryż ugotowany na mleku, jednak i tak większość zużytkowałam do przyrządzenia kakao. Nie pamiętam kaloryczności (w internecie nie mogę znaleźć), ale była ona zadziwiająco niska.


5. TAHINI (Olympos)

Tahini, złożone w 100% z łuskanych ziaren sezamu, kupiłam w świecącej ostatnio pustkami Almie i gdybym wiedziała, że okaże się tak smaczne, zrobiłabym jakiś zapas. Po otwarciu słoika, na wierzchu zobaczyłam wydzielony olej, jednak po wymieszaniu konsystencja pozostała już jednolita i umiarkowane lejąca, co bardzo mi się podoba w produktach tego typu - taką mieszanką z łatwością można polewać np. warzywa. W smaku tahini było naturalnie sezamowe i wcale nie gorzkie i chociaż jadłam lepsze pasty z sezamu, tej nie mogę nic zarzucić :)


6. CIEMNE WINOGRONA PUFFINS

Ciemne winogrona Puffins wygrałam, wraz z innymi smakami, w konkursie organizowanym przez Pandki i, podobnie jak ananasy, zadziwiły mnie swoją strukturą. Okazały się chrupiąco twarde, lecz po kontakcie ze śliną upodobniły się konsystencją do rodzynek. Miały przy tym słodki smak, inny jednak niż wspomniane wcześniej owoce, od świeżych winogron także odmienny. Puffinsowe winogrona były naprawdę smaczne, ciekawe i warte spróbowania :)


7. CZEKOLADA MLECZNA NA MLEKU RYŻOWYM

Jakiś czas temu opisywałam białą czekoladę tej firmy (recenzję znajdziecie tutaj), a teraz przyszła pora na wersję mleczną. Pomimo "mlecznego" charakteru", czekolada ma całkowicie wegański skład - rozpoczyna go masło kakaowe, po którym na liście widnieje surowy cukier trzcinowy, mleko ryżowe w proszku 17%, masa kakaowa i wanilia, czyli jak na wyrób "mleczny", całkiem w porządku. Tabliczka była dość twarda i łamała się z głośnym trzaskiem na wyznaczone kostki. W kontakcie ze śliną rozpuszczała się wolno i mało kremowo, nie przeistaczając się niestety w aksamitną masę. W smaku okazała się mniej słodka niż klasyczna mleczna czekolada (choć dla mojej siostry była za słodka, a ona pożera mleczne czekolady w sporych ilościach :D), wyraźnie czułam w niej mleko ryżowe i masło kakaowe. Jej smak był ciekawy, przyjemny i mnie nie zawiódł, jednak zdecydowanie wolę ciemne, naturalnie wegańskie tabliczki. 


8. ŚNIADANIA
W grudniu, na śniadanie często jadłam owsianki, rozpoczęła się także u mnie "faza" na jaglane kremy. Chyba trochę przejadła mi się kasza ugotowana z jabłkiem, dlatego też często przerabiałam ją na gęstą masę, modyfikując poprzez różne dodatki. 


Na zdjęciu znalazł się krem jaglany z ostatniego fotomenu - czekoladowy, z gruszką i bananem, z dodatkiem orzechów i czekolady - naprawdę pyszny i bardzo odżywczy :)


9. OBIADY

Moje grudniowe obiady często składały się z różnych warzyw, wśród których najwięcej jadłam brukselek, jarmużu czy brokułów. Niekiedy dopadało mnie lenistwo kulinarne i silna potrzeba zjedzenia wafli kukurydzianych z różnymi dodatkami, a innym razem ochota na ryż basmati. Ogólnie w moim menu prym wiodła prostota - ciągle uważam, że to, co najprostsze jest najlepsze :)


Jako dodatek obiadowy lub kolacyjny, często jadłam surówkę z kiszonej kapusty, marchewki, szarej renety i soku z cytryny, z dodatkiem orzechów - laskowych bądź włoskich i to moja ulubiona surówka zimowa :) Kupuję ekologiczną kapustę w Lidlu, bo tylko w niej nie czuję sztucznego kwasu i nadmiaru soli - polecam ją i także mogę uznać ją za grudniowego ulubieńca.


10. WODA Z SOKIEM Z CYTRYNY, POMARAŃCZY, WITAMINĄ C I MIODEM

Taką mieszankę często piję rano, głównie w celu wspomożenia układu odpornościowego do walki z wszechobecnymi patogenami, ale też ze względu na pysznie kwaśny smak. Do ciepłej wody wyciskam sok z połowy pomarańczy, połowy cytryny, dodaję witaminę C (pół łyżeczki lub całą, to zależy od wielu czynników) i łyżeczkę miodu lub syropu kokosowego. Póki co przetrwałam jesień i zimę bez żadnych chorób sezonowych, ale nie wiem czy to za sprawą tej mikstury :)


11. GORĄCA CZEKOLADA

A powyżej kolejne pyszne picie - gorąca czekolada zrobiona z kakao, mleka roślinnego i daktyli. Zazwyczaj przygotowuję ją tak, że czubatą łyżeczkę kakao mieszam z mlekiem roślinnym (ok. 150ml), dopełniam wodą do końca naczynia i zagotowuję wraz z 4 daktylami. Potem wszystko miksuję, a powstała czekolada jest nie tylko naturalnie słodka, ale posiada także pyszną piankę. Na co dzień jednak piję zwykłe kakao z mlekiem roślinnym i miodem lub jakimś syropem, bo jest znacznie prostsze w przygotowaniu i jak dla mnie równie smaczne :)


12. RECENZOWANE PRZYSMAKI
Na wyróżnienie zasługuje także większość recenzowanych w grudniu produktów - czekolada Zotter Labooko 72% Belize Special stała się jedną z moich ulubionych, a surowa z jagodami goji była obecna w większości moich grudniowych owsianek. Spośród surowych batoników Yummy, najlepszy okazał się orzechowy, pyszne były także migdały w surowej czekoladzie vege milk - recenzowałam je w prawdzie w listopadzie, ale na tamtejszych ulubieńców się nie załapały, a w grudniu także je jadłam. 

29 komentarzy:

  1. Bardzo smakowici ulubieńcy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeeej! :) A myślałam ze ulubiencow juz nie będzie :) Bardzo sie ciesze :)
    Gryczanek zawsze chciałam spróbować,jednak nigdzie ich nie widziałam :D Tahini tez mige zaliczyć do ulubiencow,ale chyba juz stycznia,bonosatnio mam na nie fazę :D
    A zarówno czekolada zwykła jak i pitna rownież do mnie przemawiają ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też gryczanek nigdzie nie widuję, ale już dawno nie byłam w sklepie ze zdrową żywnością :/

      Usuń
  3. Gryczanki na pewno by mi smakowały - Slim snacki od Bombusa mają kaszę gryczaną i były przepyszne, więc to połączenie też by mi podpasowało :D
    Od Olympos jadłam chałwę bez cukru była smaczna :) Almę likwidują? Wydaje mi się, że tak słyszałam, ale nie wiem, czy dobrze :D
    Czeko z goji i migdały to także moi ulubieńcy :) Dołączam jeszcze mleczną czekoladę z chrupkami ryżowymi od Trapa, mleko owsiane od Amandin i masło migdałowe z Australii. Oraz Quest Bar chocolate brownie, mniam mniam :D A z jedzenia to mandarynki, pierniczki, barszcz czerwony na zakwasie oraz nieśmiertelne kakao :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W gryczankach kasza gryczana ma specyficzny, taki "skiełkowany" smak, ale wszystkim fanom tej kaszy powinny smakować :)

      Chałwe z Olimpos mam, ale termin ważności nie wskazuje, że szybko na zjem, chyba że mnie najdzie.

      Alme chyba likwidują, chociaż nie wiem na 100%. Na pewno sa w niej pustki i jak ostatnio byłam to większość półek nie była nawet oświetlona :/

      Twoi ulubieńcy brzmią super :)

      Usuń
  4. Wodę Z Sokiem z cytryny, pomarańczy z witaminą C też z chęcią bym wypiła. Ja rano piję podobne mikstury, tylko zamiast soku z pomarańczy jest u mnie chlorofil. A na gorącą czekoladę zrobioną z kakao z mlekiem roślinnym to bym się skusiła choćby i teraz. Pozdrawiam noworocznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z cholorofilem to pewnie inny smak, no i przede wszystkim kolor :)

      Usuń
  5. muszę regularnie zacząć pić Twoją zdrowotną mieszankę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam tahini :) Surówka z kiszonej kapusty wygląda super. Niby bez wymyślnych składników, ale taka prostota jest najsmaczniejsza :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki takim wpisom jeszcze bardziej cenię zdrowie odżywianie! Takie rarytasy spokojnie mogą zastąpić słodycze no i krowi nabiał ;) Nie wątpię, że ten krem jaglany był pyszny! Sam jego wygląd zwala z nóg ^^ Zgadzam się co do opinii, że najprostsze jest najlepsze! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz jest tyle pysznych rzeczy na świecie, że bez słodyczy i nabiału spokojnie można się obyć :)

      Usuń
  8. Ja też będę tęsknić za grudniem :( Teraz czekają mnie moje znienawidzone miesiące-brry!
    Te winogrona od Puffins jadłam i były boskie ;) A i mam nadzieję, że w końcu uda mi się dorwać gdzieś te gryczanki! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale z drugiej strony wiosna coraz bliżej :)

      Usuń
  9. Pamiętam, że te gryczanki smakowały mi najmniej z całej trójki, choć nie były niezjadliwe :D To mleczko z młodego ryżu faktycznie musiała się naczekać na swoją kolej :D Jaglanka w w formie kremu wygląda obłędnie, miksujesz kaszę już ugotowaną, tak? Czekolada na gorąca - fantastyczna :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie wiele produktów tyle czeka :D
      Tak, miksuję ugotowaną już kaszę :)

      Usuń
  10. Ciekawe produkty i smaczne dania, ale najsmaczniej wygląda krem jaglany z pysznymi dodatkami :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Grudzień też bardzo lubię i żałuję, że nie był bardziej zimowy. Śniegiem będę się cieszyć dopiero teraz, chociaż trochę przerażają mnie zapowiadane temperatury rzędu kilkunastu stopni poniżej zera :( Na gryczanki już od dłuższego czasu poluję, bo chyba też by mi smakowały :) Jak dla mnie wygrywają Twoje posiłki, szczególnie ten krem jaglany :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też to przeraża i chyba nie jestem gotowa na takie mrozy, ale przynajmniej trochę zarazków wymrozi :D
      Krem jaglany polecam ;)

      Usuń
  12. Uwielbiam gryczanki :-) mogłabym je chrupać bez końca :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Raw and happy mają świetne bezglutenowe i zdrowe słodycze, gryczanki już wielokrotnie mnie uratowały przed głodem w kryzysowych sytuacjach ;) życie celiaka nie jest łatwe, ale oby jak najwięcej takich przekąsek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że teraz, w obliczu tylu pysznych produktów nie jest tak źle - niemal w każdym sklepie można znaleźć coś bezglutenowego na szczęście :)

      Usuń
  14. Gryczanki pycha! Mleko kokosowe tej firmy też bardzo lubimy. Puffinsy wiadomo, że pyszne a czekolada na mleku ryżowym nie przypadła nam do gustu za bardzo, co prawda nasza była z bakaliami ale to raczej sama struktura i smak czekolady nas nie przekonał :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno jest wiele lepszych czekolad, ale dla wegan tęskniących za mlecznymi smakami to jeden z ratunków - dobrze, że takie istnieją :)

      Usuń
  15. Niewiele jadłam. W sumie tylko jedną rzecz - Gryczanki. Cóż bym Ci tu mogła zatem podkraść? Może mleczną na ryżowym mleku? Tak naprawdę w Twoich zestawieniach zawsze najbardziej kuszą mnie lunche, no i mogłabym jeszcze wyciągnąć mackę po śniadania, ale zjadałabym je na deser.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Zobacz także

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...