Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MĄKA KUKURYDZIANA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MĄKA KUKURYDZIANA. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 grudnia 2015

Biszkoptowe placki dyniowo - bananowe


Pisząc o ulubieńcach minionego miesiąca, zapomniałam o jednym, bardzo ważnym produkcie, jakim jest dyniowe puree. Moja lodówka bez słoiczka tego cuda nie byłaby kompletna i w sezonie na dynię nie może go zabraknąć, nawet w wypchanej już po brzegi chłodziarce. Cudownie wzbogaca ono nie tylko smak, ale także kolor placków, gofrów, owsianek i naleśników. Coś słyszałam, że sezon na dynię dobiega końca, więc liczę się z tym, że obecnie posiadane puree jest moim ostatnim...

I choć jego zastosowanie jest tak wszechstronne, to wg. mnie najlepiej sprawdza się w plackach - nadaje im lekko dyniowy smak, sympatycznie jesienną barwę i cudownie miękką strukturę. Smak dyni w tym daniu został wzbogacony słodyczą banana, przez co wszelkie inne substancje słodzące są już zbędne. Dyniowy kolor wzmacnia dodatkowo mąka kukurydziana, nadająca plackom bardzo fajną strukturę. Smakują one trochę jak biszkopty, ale w znacznie bogatszej odsłonie ;) Polewa zrobiona z surowego kakao wprowadza dodatkowy smak, świetnie uzupełniający dyniowo - bananowe nuty. I tak mi się wydaje, że w listopadzie było to moje ulubione śniadanie na wolne dni :)

środa, 21 października 2015

Bezglutenowy chlebek dyniowy z rodzynkami i czekoladą


Dziś kolejny przepis na chlebek dyniowy, w bardziej uzdrowionej wersji. Przepis podstawowy, z którego często korzystam można zobaczyć tutaj, lecz ja zawsze eksperymentuję i robię dwie blaszki - jedną bez udziwnień, a w drugiej coś zmieniam, ryzykując otrzymanie zakalca. Jednak póki co wszystkie ciasta były zjadliwe i bardzo dobre, choć nie raz wątpiłam, że cokolwiek mi wyrośnie z użytych składników, ale chyba dyniowe puree skrywa w sobie jakieś magiczne właściwości :) 

Tym razem zrezygnowałam całkowicie z mąki pszennej, a podstawę ciasta stanowiła bezglutenowa mąka owsiana, odpowiadająca w dużej mierze za to, że ciasto wyrosło, choć nie tak dynamicznie jak wersja oryginalna. Mąka żołędziowa nadała z kolei zwartą strukturę i specyficzny, korzenny smak, dorzucając przy okazji trochę wartości odżywczych. Jednak najważniejszym składnikiem było dyniowe puree, które połączyło wszystkie te składniki i nadało lekką, dyniową słodkość, a rodzynki i ciemna czekolada znacznie wzbogaciły wnętrze. Polecam ten chlebek wszystkim lubiącym bardziej uzdrowione ciasta, a tym ceniącym tradycyjne wypieki radzę zrobić klasyczną wersję z tego przepisu - za każdym razem wychodzi cudownie :)

niedziela, 29 marca 2015

Klasyczne gofry owsiane


Na moim blogu jest już kilka przepisów na gofry, a na takie zwykłe, bez żadnych udziwnień wciąż brakowało, więc pojawiają się dzisiaj :) Może tradycyjnymi goframi ich nazwać nie można, bo tamte składają się chyba z mąki pszennej i dużej ilości tłuszczu, ale to, że nie zawierają w sobie żadnych dodatków przybliża je do pierwowzoru...

Już dawno przestałam używać mąki pszennej do wyrobu gofrów śniadaniowych i w moich podstawą są najczęściej zmielone na mąkę płatki owsiane. Do tego dodaję różne inne mąki i jeszcze nigdy się nie na nich nie zawiodłam, choć moja gofrownica do szczególnie mocnych nie należy... A w klasycznych gofrach najfajniejsze jest to, że można położyć na wierzch co tylko się chce i wszystko będzie tam pasować, choć ja np. nie lubię gofrów ze świeżymi owocami na wierzchu i nawet jak udekoruję nimi gofry to i tak zjem najpierw te owoce, a dopiero potem przejdę do głównej części dania :P

Gofry robiłam dzisiaj, a nie jak mam to w zwyczaju na sobotnie śniadanie, bo po pierwsze wczoraj strasznie mnie naszło na placki z jabłkami, a po drugie to w domu nie mam chleba, a w niedzielę przeważnie jem kanapki :P Wyszły przepyszne - lekko słodkie, chrupiące z wierzchu i puszyste w środku, w smaku trochę przypominające biszkopt, a olej kokosowy nadał im fajny, lekko kokosowy aromat i smak. Jednego zjadłam z trzcinowym cukrem pudrem, a drugiego przyozdobiłam trochę bardziej bogato - gorzką czekoladą, pestkami dyni i słonecznika oraz migdałami. Wyszedł jeszcze trzeci, ale już niepełnowymiarowy, więc nie roztkliwiałam się nad jego ubogacaniem, bo sam w sobie był świetny :)

środa, 25 marca 2015

Bananowe tofurniki z patelni


Nie wiem czy te placki można nazwać tofurnikami, bo wydaje mi się, że one w oryginale cechują się większą zawartością tofu w stosunku do składników mącznych, a moje bardziej chyba przypominają placki twarogowe... Pamiętam jak kilka lat temu, kiedy swojego bloga nie posiadałam, za to przeglądałam regularnie blogi śniadaniowe, zapanowała moda na serniczki z patelni. Zawsze mi się one bardzo podobały, ale koncentracja białka w jednej porcji nie skłaniała mnie do częstego ich przygotowywania, a nawet jak już je robiłam to i tak przeważnie dawałam mniej twarogu, a więcej mąki niż nakazywała oryginalna receptura :P W przypadku tych tofurników przedawkowanie białka zwierzęcego nam nie grozi i następnym razem zrobię chyba takie jeszcze bardziej tofurniczkowe, choć te były naprawdę przepyszne :)

Banany to idealny dodatek do wszelkich placków, kształtujący ich strukturę, a przy tym nadający słodkość. Smakowały inaczej niż placki z twarogu, bo i tofu ma zupełnie inny smak, ale twarogowa konsystencja była w nich zachowana. Gorzka czekolada, choć w nie za dużej ilości (nie chciało mi się już iść do szuflady z zapasami po większą ilość, więc wykończyłam napoczętą tabliczkę :P) podkreśliła bananowy smak :) 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...