Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SYROP KLONOWY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SYROP KLONOWY. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 kwietnia 2017

Granola z patelni - z masłem orzechowym, z nutką kokosu

Dawno nie robiłam już domowej granoli, a kiedyś był to mój żywieniowy niezbędnik - zawsze miałam spory pojemnik mieszanki, którą ktoś nazwał kiedyś pokarmem dla kanarka ;) Dodawałam jedną łyżkę do śniadaniowej owsianki albo mieszałam z jogurtem, otrzymując szybkie danie. Potem jakoś straciłam motywację do przyrządzania granoli i przestawiłam się na zwykłe płatki, a czasem - gdy nachodziło mnie na chrupiące śniadanie - robiłam szybką granolę z patelni. 

Tym razem stworzyłam granolę w orzechowym wydaniu, mieszając płatki owsiane z masłem orzechowym, oblepiającym je i nadającym mnóstwo smaku. Słodkości dodał syrop klonowy oraz suszone owoce, a olej kokosowy wprowadził sporo aromatu. Nie obyło się bez elementów chrupiących w postaci orzechów - włoskich i ziemnych. To taki orzechowy przysmak, który można stworzyć w każdej chwili, nawet w obliczu braku piekarnika :)


wtorek, 24 maja 2016

Topinamburowe placki z rabarbarem, jabłkiem i rodzynkami

Sezon na rabarbar trwa, więc trzeba korzystać, tym bardziej, że to bardzo uniwersalne warzywo, a zbyt długo go nie uświadczymy. Ja najczęściej dodaję go do placków, w których świetnie komponuje się z innymi składnikami. Jednym z moich ulubionych połączeń jest rabarbar z bananem - przepis na takie placki możecie zobaczyć tutaj, a ostatnio bardzo polubiłam kombinację z jabłkiem - lekko przełamującym rabarbarową kwaśność, nadając przy tym specyficzną, jabłkową. 

W tych plackach, poza rabarbarem i jabłkiem znalazło się miejsce także dla rodzynek, wprowadzających słodki akcent. Mąka z topinamburu nadała lekko miodowy smak, a owsiana sprawiła, że placki wyszły puchate. Dość bogato je nadziałam, więc charakteryzowały się umiarkowaną kwaskowatością, cudownie współgrającą z trzcinowym cukrem pudrem, którym posypałam całość.


środa, 28 stycznia 2015

Wegańska sałatka zimowa


Za pierwszym razem zrobiłam tą sałatkę zupełnie przez przypadek, żeby zużyć lodówkowe resztki, na które składał się 1 ugotowany burak (zawsze gotuje cały garnek, który starcza mi na kilka dni), pół awokado, kawałek tofu i ukryty w czeluściach lodówki, częściowo pozbawiony jędrności szpinak. Dołożyłam jedynie trochę orzechów włoskich, zrobiłam lekki sosik i powstało coś jak dla mnie wspaniałego, co od tamtej pory robiłam już nie raz na lunch, wprowadzając drobne modyfikacje. Jak to napisały w jednym z komentarzy bliźniaczki z bloga Candy Pandas - lodówka sama wiedziała co zaproponować :)

Wszystkie składniki świetnie się ze sobą komponują, a lekko słodki sos z dodatkiem syropu klonowego nadaje całości głębszy i ciekawy smak. Być może sałatka dlatego mi tak smakuje, że zawiera moje 3 ulubione składniki - buraki, awokado i orzechy włoskie. Idealnie sprawdzi się zwłaszcza w zimie, kiedy ciężko o świeże  warzywa sezonowe, a te importowane często nie mają żadnego smaku.

Sałatka zawiera mnóstwo składników odżywczych, wpływających pozytywnie na organizm. Buraki są cennym źródłem witamin, minerałów oraz antocyjanów, działają na organizm odkwaszająco i odtruwająco, a obecna w nich betaina wspomaga pracę wątroby, ułatwia trawienie oraz zapobiega miażdżycy. Tofu jest źródłem białka o wysokiej wartości odżywczej, szpinak dostarcza znacznych ilości kwasu foliowego, żelaza i wielu witamin, a awokado i orzechy włoskie wzbogacają całość w zdrowe tłuszcze roślinne, m.in kwasy omega 3.

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Domowe musli bakaliowe


Domowe musli robię bardzo często, modyfikując jedynie dodatki. Czasami, jak dodam więcej substancji zlepiającej (miodu, syropu klonowego itp.) powstaje granola, ale ja osobiście wolę mniej słodkie wersje. Jednak przeważnie robię takie mieszanki także z myślą o  mamie, która zabiera część do pracy i dodaje do jogurtu (dzięki granoli polubiła jogurty naturalne i nie potrzebuje już pełnej cukru Activii :P), więc są one dosyć słodkie, bo mama jest wyjątkowo cukro lubną osobą ;)

To musli nie wyszło takie idealnie słodkie, ale dzięki temu mi bardziej smakuje. A i mama, po dorzuceniu dodatkowej porcji rodzynek i daktyli jest zadowolona. Musli świetnie sprawdzi się na śniadanie - z mlekiem, jako dodatek do owsianki czy jogurtu, ale ja najczęściej jem je samo, prosto z pojemniczka i tak smakuje mi najlepiej. 

wtorek, 6 stycznia 2015

Placek owsiany z bakaliami jak owsiane ciastko :)


Kiedyś bardzo często robiłam tego rodzaju placki, a w ostatnim czasie nie jadłam ich już tak dawno... Dzisiaj rano zachciało mi się czegoś bliżej niezidentyfikowanego, o owsianym smaku i przypomniał mi się ten właśnie placek, bo z racji wolnego, świątecznego dnia chciałam zjeść coś innego niż owsiankę, nawet jeśli by była w jakiejś bardzo "wycudowanej" wersji :) A ten placek jest trochę jak owsianka, tyle że usmażona na patelni :)

Strukturą bardzo przypomina owsiane ciastko - jest twardawy, zwarty i chrupiący. Do środka można dodać dowolne dodatki, ale ważne jest żeby płatki pozostały surowe i nie namiękły w czasie przygotowywania, bo to one w głównej mierze nadają ciastkową strukturę i zbitą konsystencję. 

O właściwościach zdrowotnych płatków owsianych pisałam przy okazji przepisu na budyniową owsiankę z gruszką. Do płatków dodałam namoczone orzechy, pestki słonecznika, rodzynki i wiórki kokosowe, czyli to co akurat miałam pod ręką. Placek na pewno będzie super smakował z jakimiś owocami, dżemem czy czekoladą, ale ja wolę takie placki w wersji suchej, a owoce jem zawsze w trakcie ich przygotowywania :)

sobota, 27 grudnia 2014

Jaglanka z makiem jak makowiec ;)


Przez święta doszłam do wniosku, że jestem uzależniona od kaszy jaglanej. Już w pierwszy dzień świąt odczułam jej brak i dzisiaj na śniadanie od razu zrobiłam jaglankę ;)

W czasie świąt jadłam bardzo dużo ciast (byłam u babci, a tam do jedzenia były głównie smażone ryby, dania z ich dodatkiem i mięso, więc zbyt dużego wyboru niestety nie miałam) i mam chwilowy "ciastowstręt", a w domu mamy jeszcze sporo pozostałości ;) A czekolad to wystarczy mi chyba do przyszłego roku :P

Po świętach w domu mam spory zapas maku (mieliśmy robić makowca, ale nastąpiła zmiana planów), więc dodałam trochę do śniadania i powstało coś niesamowitego. Ta jaglanka smakuje prawie jak makowiec, a do środka, zamiast orzechów i rodzynek można dodać co tylko się chce :) Ja musiałam uzupełnić poświąteczne niedobory omega 3, więc wrzuciłam sporo orzechów, ale nawet bez tych dodatków jaglanka będzie pyszna :P Szybkim sposobem mamy smaczne, zdrowe, bogate w wapń, magnez, cynk, żelazo, miedź, błonnik, witaminy z grupy B i w dalszym ciągu  świąteczne śniadanie :) I chyba to danie przypomina trochę kutię, choć tego nie mogę stwierdzić w 100%, bo niestety nigdy jej nie jadłam...

sobota, 13 grudnia 2014

Owsiane gofry podwójnie czekoladowe


Jak już kiedyś pisałam, gofry są niemal nieodłącznym elementem mojego sobotniego śniadania. Za każdym razem wychodzą trochę inne i w sumie nie wiem od czego to zależy, bo robię je bardzo podobnie. I ciekawe też jest to, że z podobnej ilości składników czasem otrzymuję 2, a czasem 4 gofry :) 

Robiłam już bardzo wiele różnych rodzajów, lecz nigdy nie udały mi się gofry wegańskie, bez dodatku jajka - ilekroć próbowałam takie otrzymać, ciasto rozwarstwiało się, przyklejało do gofrownicy i zamiast gofrów otrzymywałam strzępki ciasta w formie jajecznicy (jednak w  smaku bardzo dobre), ale w najbliższym czasie będę nad takimi pracować :)

Struktura tych gofrów czekoladowych jest idealna - są bardzo zwarte, kruche, lecz w środku wilgotne, za co odpowiada niewielki dodatek banana. Czuć w nich tą czekoladowość płynącą z dodanej do środka posiekanej gorzkiej czekolady i kakao :) A gorzka czekolada, jak wiadomo to źródło wielu witamin, minerałów (a zwłaszcza magnezu, a także żelaza, wapnia i potasu), antyoksydantów, alkaloidów oraz pozytywnie wpływającego na nastrój tryptofanu. Można więc powiedzieć, że gofry te to propozycja na zdrowe i smaczne śniadanie :)

Gofry same w sobie są bardzo smakowite, ale ja je zjadłam wraz z rozgniecionymi, rozmrożonymi malinami, których lekka kwaskowość fajnie komponowała się z czekoladą :) 

niedziela, 7 grudnia 2014

Surówka z czerwonej kapusty z jabłkiem, syropem klonowym i olejem z orzechów włoskich


Czerwoną kapustę jem w większych ilościach od kiedy wyczytałam o jej cudownych właściwościach  - wtedy zaczęła mi jeszcze bardziej smakować i bardzo często wykorzystuję ją do surówek :)
  • Kapusta czerwona zawiera mnóstwo antocyjanów - najsilniejszych przeciwutleniaczy, na co wskazuje chociażby jej intensywna barwa. Związki te działają przeciwzapalnie, wpływają pozytywnie na naczynia krwionośne i wzrok, a także mogą przyczyniać się do niszczenia komórek nowotworowych. 
  • Pod wpływem krojenia w liściach kapusty powstają glukozynolany, czyli związki organiczne, których produkty są zdolne do usuwania z organizmu toksyn i szkodliwych substancji, przez co mogą zapobiegać rozwojowi wielu nowotworów (m.in. płuc, piersi i żołądka). 
  • Ma mnóstwo witamin – np. witaminę C, witaminy z grupy B (zwłaszcza B1 i biotynę), witaminę A, E czy K, dzięki czemu wpływa na odporność oraz składników mineralnych, a zwłaszcza wapnia, magnezu i potasu. Zawiera także siarkę, przez co pozytywnie może wpływać na stan skóry, włosów i paznokci.
  • Działa odkwaszająco na organizm. 
  • Jednakże kapusta zawiera substancje wolotwórcze - goitrogeny, których metabolity mogą powodować obniżenie stężenia jodu w organizmie, a tym samym prowadzić do zaburzeń w produkcji hormonów tarczycy i jej przerostu (wola). W związku z tym, osoby z niedoczynnością tarczycy powinny ograniczyć spożywanie surowej kapusty, ale po ugotowaniu możemy pozbyć się części substancji goitrogennych :)

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Najprostsza jaglanka z orzechami i rodzynkami

Kasza jaglana to moja ulubiona kasza i niemal codzienny element mojej diety. Odkryłam ją 2 lata temu i nie wiem jak tyle lat mogłam bez niej żyć :P Ma tyle różnych zastosowań i chyba nie mam bardziej uniwersalnego produktu spożywczego w kuchni. 
Jak trzeba to jest lepiąca, przez co sprawdza się przy robieniu wegańskich kotletów, pasztetów czy kanapkowych smarowideł, a może być także ugotowana na sypko i służyć jako dodatek do potraw, zastępując ryż czy ziemniaki. I to wszystko zależy od sposobu gotowania. 
Nadaje się na śniadanie, obiad, podwieczorek i kolację, do dań głównych, zup i ciast, na zimno i na ciepło. A do tego jest jeszcze tak pyszna i zdrowa.
  • zawiera mnóstwo witamin (zwłaszcza z grupy B oraz wit. E) i składników mineralnych (m.in. żelazo, magnez, wapń i potas)
  • zawiera lecytynę, która korzystnie wpływa na koncentrację i pamięć
  • zawiera krzemionkę, rzadko występującą w produktach spożywczych, a wpływającą pozytywnie na stan naczyń krwionośnych, skóry, włosów i paznokci. Krzem reguluje także przemianę materii i bierze udział w mineralizacji kości.
Z moich obserwacji mogę stwierdzić, że odkąd zaczęłam częściej jeść kaszę jaglaną wypada mi znacznie mniej włosów :)
  • jest bogata w tryptofan (prekursor serotoniny, wpływający pozytywnie na nastrój) – zawiera go więcej niż czekolada :)
  • jest bezglutenowa i lekko strawna
  • jest jednym z niewielu produktów zbożowych działających zasadotwórczo
  • jest niedroga i łatwo dostępna.
Moja ulubiona postać kaszy jaglanej to taka ugotowana na sypko, lekko słodka z orzechami i rodzynkami. W takiej formie idealnie pasuje na śniadanie, ale ja dzisiaj ją zjadłam jako część obiadu.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...