Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MNIEJ ZDROWE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MNIEJ ZDROWE. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 kwietnia 2016

Zakupy tygodnia z Almy i Tesco

W ostatnim czasie niemal wszystkie supermarkety zachęcały nas do zakupów zdrowej żywności i bycia fit, zapewniając w tej dziedzinie liczne promocje. Ja nie umiem obok takich przejść obojętnie i udało mi się kupić większość wypatrzonych w gazetkach pyszności, a w dzisiejszej notce pokażę Wam głównie te, które ciągle dostępne są w promocji, pochodzące z Almy i Tesco.

W Almie najbardziej pożądanym przeze mnie produktem była surowa czekolada firmy Surovital i cieszę się, że udało mi się zdobyć większość smaków (nie było naturalnej, ale liczę, że jeszcze kupię w tygodniu, a przy okazji dokupię chyba dwie z tych już posiadanych :)). Obecnie kosztują one 6.99zł, więc to całkiem dobra okazja ;)


Różnią się one między sobą zawartością masy kakaowej (z orzechami pekan ma jej 70%, z jagodami goji 65%, z wiśnią acai 60%, a cappuccino migdałowe z morwą 55%), ale skład wszystkich wygląda podobnie - na pierwszym miejscu znajdziemy nieprażone ziarno kakaowca, następnie cukier kokosowy, tłuszcz kakaowy i dodatki.

czwartek, 18 lutego 2016

Krem o smaku gorzkiej czekolady ener bio - recenzja

Wreszcie nadszedł dzień degustacji kremu czekoladowego, który kupiłam w Rossmannie już jakiś czas temu. Termin przydatności nie był naglący, ale wolałam zachować pewien margines bezpieczeństwa, gdyż nie wiedziałam jak długo zajmie mi zjedzenie smarowidła - w słoiku mogłam zastać zarówno pysznie czekoladowy, bogaty w smaku kremik,  jak i czekoladopodobny wytwór, którego zużycie będzie mi szło jak krew z nosa (choć nie do końca zgadzam się z tym powiedzeniem - krew cieknąca z nosa zazwyczaj nie ma specjalnych hamulców :P).


Dotychczas jedynym kremem czekoladowym jaki jadłam była Nutella i nigdy nie próbowałam mazideł próbujących ją naśladować. Nutella to był jeden z głównych smaków mojego dzieciństwa i częsty składnik kanapek do szkoły, które zazwyczaj oddawałam koleżance :D Dlatego też, chcąc porównać rossmannowski przysmak z Nutellą, nie mogłam się od niej odczepić - ten ferrerowski smak ma w sobie wiele magii :)
Po wyżej widocznym kremie nie spodziewałam się niczego nadzwyczajnego, ale ciekawość skłoniła mnie do zakupu, tym bardziej, że skład wydał mi się całkiem w porządku, a przedstawia się on następująco: cukier trzcinowy, mocno odtłuszczone kakao w proszku 30%, olej słonecznikowy, tłuszcz palmowy, lecytyna sojowa i wanilia, a wszystkie składniki pochodzą z upraw kontrolowanych biologicznie. Dodatkowo na opakowaniu widnieje informacja, że "cukier trzcinowy, kakao w proszku i wanilia były przedmiotem obrotu zgodnie ze standardami Sprawiedliwego Handlu (Fairtrade)".

niedziela, 17 stycznia 2016

Zakupy spożywcze z Rossmanna 3

Dawno nie było na moim blogu notki z zakupami spożywczymi, więc nastał na taką czas. Dziś po raz kolejny będą to zakupy z Rossmanna, którego dział z jedzeniem bardzo lubię i zdecydowanie częściej chodzę do tego sklepu po coś żywieniowego niż po kosmetyki. Najbardziej lubię chyba tamtejsze owoce suszone, które są bardzo dobrej jakości i nie zawierają dwutlenku siarki, ponadto często można je spotkać w promocji :) Poprzednie zakupy z Rossmanna, gdyby ktoś był zainteresowany, można zobaczyć tutaj i tutaj, a tym razem opiszę poniżej widoczne produkty.


czwartek, 12 lutego 2015

Pieczone oponki na nie całkiem Tłusty Czwartek


Nigdy nie przepadałam za pączkami i naprawdę bardzo mało ich zjadłam w życiu :) Nie podoba mi się ich tłustość, lepkość, zapach, a niekiedy i nadzienie, które w kupnych pączkach jak dla mnie smakuje sztucznie i chemicznie. Jedynie pączki mojej babci smażone na oleju (babcia na szczęście chyba nie wie, że tradycyjne pączki smaży się na smalcu :P), nadziane dżemem i obsypane cukrem pudrem zawsze mi smakowały, zwłaszcza jeszcze ciepłe, jednak nie jadłam już ich kilka lat...

Patrząc na skład niektórych kupnych pączków i oponek (w tych pakowanych w plastikowe opakowania, dostępnych w supermarketach często jest on pokazany) można się przerazić ilością składników, a podobno w okolicach Tłustego Czwartku ich jakość jeszcze bardziej spada, bo liczy się przede wszystkim ilość. Taki "oszukany" pączek po lekkim ściśnięciu gwałtownie zmniejsza swoje rozmiary i w żadnym wypadku nie chce powrócić do pierwotnego kształtu, a domowe są przecież sprężyste... Dlatego najlepiej byłoby zrobić pączki samemu, choć wiadomo, że nie każdy ma na to czas i chęci ;) 

wtorek, 3 lutego 2015

Drożdżówki z makiem i twarożkiem z żurawiną


Wczoraj urządziłam sobie dzień wypiekania drożdżówek :) W dzieciństwie nigdy za nimi nie przepadałam, mimo to tata kupował mi codziennie jedną dorodną sztukę, a ja często gromadziłam je w plecaku przez cały tydzień, po czym wszystkie wyrzucałam. Po latach dopiero widzę jakie to było niemądre...
Najczęściej do szkoły dostawałam bułki z makiem, które szybko mi się przejadły i w efekcie ze wszystkich drożdżówek nie lubiłam ich najbardziej i długo żyłam w przekonaniu o ich wątpliwych wartościach smakowych :P Ale po kilkukrotnym samodzielnym wypiekaniu różnych drożdżówek przyszedł czas i na te z makiem i wtedy przypomniałam sobie ich smak i polubiłam na nowo. Bo chociaż za nimi nie przepadałam to przecież był to smak mojego dzieciństwa :)

Drożdżówki przeważnie robię w dwóch wersjach smakowych - część najczęściej z makiem, a część z twarożkiem lub ricottą i żurawiną. Cała moja rodzina bardzo je lubi, a najbardziej mama, która ostatnio właśnie stwierdziła, że dawno ich nie robiłam ;) Domowe wypieki, nawet jak nie wyjdą idealnie kształtne są dużo lepsze od kupnych, których składu nigdy nie można być pewnym, a niejednokrotnie można było by się go przestraszyć... Ja nie jestem wielką fanką bułek drożdżowych i obecnie robię je bardzo rzadko, ale takie domowe, zrobione z naturalnych składników bardzo mi smakują.

Zawsze jak robię drożdżowe bułeczki, to inspiruję się blogiem Moje Wypieki, który do tej pory nigdy mnie nie zawiódł :) Tym razem oparłam się na przepisie na bułeczki z ricottą i żurawiną, ale trochę go zmodyfikowałam i zrobiłam nieco uzdrowioną wersję, a do części bułek przygotowałam nadzienie makowe według własnej inwencji twórczej. Bułeczki wyszły przepyszne, wyrośnięte i puchate, po prostu idealne ;)

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Tradycyjny sernik świąteczny


Nie często piekę taki prawdziwy sernik, raczej wolę różne eksperymenty jaglano tofurnikowe :) Jedynie na większe okazje piekę tradycyjne ciasta, w tym sernik z sera. Jeszcze trochę, a sernik z twarogu (którego na co dzień unikam) będzie dla mnie bardziej egzotyczny niż tofurnik :P

Ja osobiście lubię ciężkie, kruszące się serniki, ale moja rodzina woli puszyste, a wręcz piankowe... Sernik z tego przepisu, mimo iż zawsze robię go bardzo podobnie, za każdym razem wychodzi trochę inny w strukturze - czasem jest bardziej puszysty, czasem bardziej zwarty, ale kremowy i puszysty jest zawsze. Nie jest mocno słodki, więc jeśli lubicie bardziej słodkie ciasta to proponuję dodać pół szklanki cukru więcej. Polewę też można zrobić z dowolnej czekolady - ja zazwyczaj robię z gorzkiej, ale tym razem miałam spory zapas mlecznej, której termin ważności zbliżał się ku końcowi.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...