Dzisiaj miałam kolejny "mądry" sen - w pewnym sklepie z antykami (nie mam pojęcia co ja w nim robiłam :D), natrafiłam na całą lodówkę lodów, wśród których było kilka wegańskich sztuk. Oczywiście z entuzjazmem zanurkowałam w komorze chłodniczej, gdy siostra nagle zakomunikowała mi, że mam powiększonego węzła chłonnego podżuchwowego i nie mogę, ona za to znalazła dla siebie orzechowego rożka :) I będąc dzisiaj w sklepie rozglądałam się w poszukiwaniu wegańskich lodów - myślałam, że może sen był częściowo proroczy, w końcu ów węzeł faktycznie okazał się trochę powiększony :D, ale żadnych bez mleka, nie będących sorbetami, nie uświadczyłam. Zresztą dla mnie na lody ciągle jest za zimno, poczekam na prawdziwe lato :)
Jak przekładałam zdjęcia dzisiejszych dań na komputer to zaobserwowałam, że wszystkie były prawie całkiem zdrowe - nie jadłam żadnych gotowych produktów i wcale na takie nie czułam zapotrzebowania - ostatnio mogłabym jeść tylko owoce, zarówno świeże, jak i suszone. A dzisiaj, jak to często u mnie bywa, większość dań powstała z resztek, ale wszystko było przepyszne, co możecie zobaczyć poniżej ;)
ŚNIADANIE (705kcal)
przed śniadaniem wypiłam szklankę wody z sokiem z połowy cytryny i łyżką syropu klonowego, a do tego zjadłam pół kubka rozmrożonych wiśni
- czekoladowe placki buraczkowo - bananowe (zrobione z 3 łyżek zmielonych płatków owsianych i czubatej łyżki mąki z topinamburu - łącznie 50g składników mącznych, połowy dużego pieczonego buraka, połowy banana, 70ml mleka sojowego, łyżeczki oleju kokosowego, łyżeczki zmielonego siemienia lnianego, łyżki kakao i kostki czekolady 70%) oraz suszona figa
- łyżeczka karobu z mlekiem sojowym i łyżeczką cukru kokosowego
- chwilę po śniadaniu wypiłam czystka
PRZED OBIADEM (220kcal)
- surówka z eko kiszonej kapusty i szarej renety, 2 suszone figi i orzech brazylijski
OBIAD (470kcal)
- danie z serii "czego tutaj nie ma"- kasza jaglana z warzywami (korzeniem pietruszki, jarmużem, mrożoną fasolką szparagową, porem, cukinią, papryką i cebulą), łyżką koncentratu pomidorowego, garścią zielonego groszku, garścią mrożonego bobu, kawałkiem tofu (40g), czarnymi oliwkami (30g), szczypiorkiem z ogródka, a przed jedzeniem posypałam wszystko łyżką płatków drożdżowych
PODWIECZOREK - CZĘŚĆ I (315kcal)
- płatki owsiane (40g) z wodą i mlekiem sojowym, miąższem z połowy młodego kokosa i łyżeczką syropu klonowego) + rodzynki i łyżka masła z orzechów laskowych
PODWIECZOREK - CZĘŚĆ II (270kcal)
- duże jabłko, garść orzechów włoskich (15g)
- surowe kakao z mlekiem sojowym i łyżeczką syropu klonowego
KOLACJA (460kcal)
- ziemniaki (230g) odgrzane w mikrofalówce, polane łyżeczką oleju z pestek dyni, brokuły i fasolka szparagowa także podgrzane w mikrofali
- surówka z marchewki, jabłka i soku z cytryny
- kawałek pasztetu z soczewicy, kaszy jaglanej i pietruszki z tego przepisu
- a chwilę potem wypiłam czystka z syropem klonowym i sokiem z cytryny
RAZEM: 2440kcal
BIAŁKO: 74,2g
WĘGLOWODANY: 438,5g
TŁUSZCZ: 66,4g
WG. CRONOMETER.COM
Serio za zimno na lody? Ja lody najbardziej lubię w... każdy dzień roku! :D Śniadanie wygląda bardzo zachęcająco!
OdpowiedzUsuńplatki-owsiane.blogspot.com
Dla mnie za zimno - jadłam w tym roku raz na zewnątrz i potem przez pół godziny było mi zimno :P
UsuńPrzepysznie wszystko wygląda zwłaszcza obiad :) też ostatnio jem same owoce i warzywa. Ostatnio mam fazę na arbuz o_O a co do lodów to też ich jeszcze nie tyka bo zaraz bym miała chrype :(
OdpowiedzUsuńArbuza nie mogę nigdzie znaleźć ładnego - wszędzie są albo gąbczaste albo nie pokrojone :/ Może jutro gdzieś znajdę :)
UsuńOd lodów chrypy nie mam, ale potrm przez długi czas mi zimno :/ Wolę ciepłe jedzenie, nawet latem :)
Arbuz ostatnio dobre były w mojej biedrze ale kolo pracy już ugotowane prawie. ... o_O
UsuńU mnie w biedrze nie widziałam, ale jak już tam jestem to późno, przed samym zamknięciem i arbuzy są tylko w całości :D
UsuńDosłownie przed chwilą tata przywiózł mi arbuza i od razu się w niego wgryzłam :D
UsuńMnie tylko raz złapała ostatnio ochota na lody, szczęściem miałam dużo zamrożonych bananów i pyszne kakao :D
OdpowiedzUsuńPodobają mi się całe twoje jadłospisy, ale najbardziej urzekają mnie ziemniaczane kolacje :) Prostota i pychota! Gdyby ziemniaków nie trzeba było obierać i gotowałyby się szybciej, z chęcią bym taką kolację wszamała :D W zamian stawiam na kaszę, ostatnio codziennie w wieczornej miseczce ^·^
Mnie nawet ochota prawdziwa nie złapała - kiedyś byłam ogromnym lodożercom, a teraz bym się spokojnie obyła bez lodóa :)
UsuńKaszś jaglaną jem na kolację kilka razy w tygodniu :) Ziemniaki jem tylko wtedy, jak jem obiad wspólnie z rodzicami (w tym przypadku ich obiad został mi na kolację :D). Sama dla siebie nie obierała bym ziemniaków i nie robiła surówki - zazwyczaj jem po prostu obraną marchewkę i jabłko :)
Dla mnie również za zimno na lody więc wcale się nie dziwię Tobie ;) A jadłospis mega! Szczególnie obiad i...wszystko :D Ja się normalnie do Ciebie wyprowadzę :D
OdpowiedzUsuńZapraszam :D
UsuńTo fajne masz te sny... takie kulinarne - mi to śnią się jakieś głupoty nie związane z jedzeniem :P
OdpowiedzUsuńJesli chodzi o jadłospis to Twoje placki prezentują się wybornie - jak z restauracji... az chce sie zjeść :D
Obiad... REWELACJA!!! Jeszcze lepiej... jakie to musialo byś smczne ♥
Reszta również apetyczna, jednak dla mnie te dwa posiłki wygrywają :)
Mi się wiele głupot śni - jednej nocy mam minimum 4 sny
UsuńW restauracjach ustawiają placki raczej w piramidkę :)
masz ogrom pomysłów na takie placuszki, uwielbiam Twoje inspiracje:)
OdpowiedzUsuńWszystko pysznie się prezentuje,najchętniej zjadłabym placuszki!A pochwalę ci się-dzisiaj pierwszy raz wyszły mi wegańskie placuszki :D I były pyszne :D
OdpowiedzUsuńGratulację :)
UsuńAż poproszę mamusię o surówkę z marchewki i jabłka! A obiad w tym stylu robię bardzo często - ciocia na to patrzy i się dziwi, jak ja to mogę jeść ("no przecież boczek taki dobry"), a dla mnie nie ma nic pyszniejszego niż takie miksy kaszowo-warzywne :)
OdpowiedzUsuńPrzechodzisz całkowicie na weganizm?
Nie, jeszcze nie. Jem jajka, czasem jogurt naturalny, od wielkiego dzwonu serek wiejski lub twarożek domowy Piątnicy, ale w ostatnim czasie produkty mleczne bardzo ograniczyłam (kiedyś jadłam 3 razy dzienne coź mlecznego...)
UsuńTwój organizm odrzuca czy świadomy wybór?
UsuńŚwiadomy wybór - mój organizm póki co niczego nie odrzuca (nie wiem jakby było z mięsem, bo nie jadłam wiele lat, czuję, że mój organizm z tym by sobie nie poradził...). Ogólnie mam raczej odporny przewód pokarmowy - nie pamiętam, żebym kiedykolwiek się czymś zatruła. Też nie wiem co masz na myśli pisząc odrzuca... Np.jak zjem za dużo importowanych lub pędzonych warzyw (zwłaszcza pomidorów, ogórków i kalafiorów), to wychodzą mi na brodzie ze 2 małe pryszcze, podobnie mam jak przesadzę z pszenicą, z mlekiem ciężko mi powiedzieć, bo stale jem jogurty, choć nie tak dużo jak kiedyś (max 3 kubeczki na tydzień - w tym tyg na przykłam jadłam raz, bo miałam jakiś wstręt). Mleko też trawię, ale rzadko piję takie krowie.
UsuńChodzi mi o to, czy na myśl o danym pokarmie robi Ci się niedobrze, masz wstręt. Bo wyznaję taką teorię, że organizm sam daje znać, czy czegoś potrzebuje (nagła zachcianka na kakao, oliwki, np.), czy nie (nie możesz patrzeć np. na jajka).
UsuńNie, to nie mam tak póki co :) Miewam czasem taki wstręt, ale wtedy zazwyczaj jest to wstręt do wszystkiego - po prostu nic mi się wtedy nie chce jeść (jedynie owoce i słodycze wtedy mnie nie odrzucają :P)
UsuńŚniadanie wymiata! :D
OdpowiedzUsuńObiad podoba mi się strasznie ze względu na kolory, ponieważ ja to głównie jem ,,oczami" :D Za to owsianka i placki są zrobione po mistrzowsku!
OdpowiedzUsuńObiad perfekcyjny!Tyle pyszności na jednym talerzu :)Też jeszcze nie mam ochoty na lody (ogólnie malo ich jadam, nawet latem).Jednak wkrótce mam plan zacząć robić domowe :)
OdpowiedzUsuńZ domowych to czasem robię "lody" z mrożonego banana, ale jakoś rzadko mi się takich chce - jakoś wolę ciepłe jedzenie ;)
UsuńWidzę, że wczoraj był dzień bobu, bo u mnie również był na obiad :)
OdpowiedzUsuńJa jeszcze mam trochę mrożonego, a tu już nadchodzi sezon na nowy muszę zużywać :D
Usuńja też mam pomrożony, i to sporo. Podzieliłam sobie nazbierany u cioci, potem mi było szkoda jeść żeby nie brakło do sezonu, a teraz zostało :D
UsuńTo u mnie to samo - podobnie mam z owocami :D Ciągle mam borówki, porzeczki i brzoskwinie, wczoraj wykończyłam wiśnie, a kilka dni temu truskawki :D
UsuńHehe, czy to jakaś pełnia była, że taki szalony sen miałaś? :P
OdpowiedzUsuńJa ostatnio na słodycze nie mam ochoty, ale lody zjadłabym chętnie!
Ten jeszcze nie był tak szalony, mi się raczej normalne rzeczy nie śnią :D
UsuńPodwieczorek wygląda tak bogato, że aż ciężko uwierzyć, że ma tylko 300 kalorii. Super, muszę sobie przygotować podobny. A na obiad też często mam takie dania "czego tutaj nie ma" ;) Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńMnie też to trochę zdziwiło, ale się okazało, że młody kokos nie tak dużo kalorii jak chociażby wiórki, a też dałam mniej płatków niż do zwykłej, śniadaniowej owsianki :)
UsuńMnie bardziej zaskoczyła niska kaloryczność obiadu, biorąc pod uwagę jaka to bogata porcja. No ale trzeba mieć na uwadze, że warzywa to kalorycznością nie grzeszą xD
UsuńTo prawda, a warzywa dominują :D
UsuńZdjęcia Twoich obiadów mogłabym oglądać cały dzień. To zawsze moja ulubiona z prezentowanych przez Ciebie potraw.
OdpowiedzUsuńMożesz sama kiedyś zrobić taką mieszaninę, naprawdę polecam zawsze to lepiej pooglądać na żywo niż oglądać zdjęcia :D
Usuńchętnie bym sprobowala to "czego tutaj nie ma" sama często robie cos w tym stylu ;)
OdpowiedzUsuńPyszne zestawienie :) ,, czego tutaj nie ma,, ;) lubię takie dania!
OdpowiedzUsuńU mnie każda pora roku jest dobra na lody, ale gustuję przede wszystkim w sorbetach.
OdpowiedzUsuńA co do Twojego jadłospisu, pysznie i bardzo, bardzo zdrowo. Ja czystka nie piję, ale mój mąż codzienne :)
A ja za sorbetami nie przepadam właśnie... Znaczy się może i lubię, ale nie tak, żeby samemu kupić :P
UsuńMoże w tym śnie Twoja podświadomość chce Ci dać do zrozumienia, że ta część osobowości, z którą na co dzień nie masz kontaktu, pragnie abyś wypróbowała jakieś starodawne receptury na domowe lody? Z XIX wieku, czy jakoś tak... Bo może kiedyś widziałaś takie, ale zapomniałaś lecz to tkwi w podświadomości?
OdpowiedzUsuńByć może, tego nie wie nikt, jak będzie ciepło będę eksperymentować :)
Usuńobiad z resztek mnie powalił kolorystycznie i tym, że taki mix może wyglądać tak apetycznie! Muszę sama zacząć mieszać kasze z najróżniejszymi warzywkami, czuję że takie połączenia bardzo przypadną mi do gustu:)
OdpowiedzUsuńDanie z serii "czego tutaj nie ma" najbardziej mnie zachwyciło :D Uwielbiam te Twoje miksy kaszo-warzywne :D Wyglądają cudownie i bardzo bardzo apetycznie! ;)
OdpowiedzUsuńOstatnio w delikatesach naszych dostrzegłyśmy wegańskie lody ryżowe, drogie ale mamy zamiar je kupić na testy :D
OdpowiedzUsuń1. Teraz jak myślimy o Twoich placuszkach to zorientowałyśmy się, że ostatni raz były u nas na śniadanie kilka miesięcy temu :)
2. Ciekawe jak smakuje eko surówka :P Rózni się smakiem od zwykłej kiszonej?
3. Obiad z tej serii nam jak najbardziej odpowiada :P
4. z miąższem młodego kokosa? Egzotycznie i pysznie.
5. Orzechy włoskie aktualnie wcinamy na potęgę bo odnalazły się tacie w piwnicy :D
6. Kolacja znów niczym obiad :) Ciekawe jesteśmy tego pasztetu ;)
Te delikatesy to jakaś sieć ??
Usuń2. Kapusta się różni smakiem - czuć, że jest faktycznie ukiszona, a nie zakwaszona octem.
4. Polecam młodego kokosa - zarówno woda, jak i miąższ są przepyszne :)
5. A mi się dzisiaj śniło, że znalazłam w piwnicy spleśniałe orzechy włoskie :D
Super propozycje ;))
OdpowiedzUsuńJak Ty Aniu to robisz, że z kilku składników potrafisz wyczarować coś pysznego :)
OdpowiedzUsuńJak składniki są smaczne, to niewiele ich trzeba, żeby wyszło coś pysznego ;)
UsuńDobra robota! Świetnie przygotowany post i znów połączenie buraka z czekolada! Kiedy tego spróbuję!?
OdpowiedzUsuńCz zawsze wychodzisz tak ponad normę z selenem i żelazem. Może nie być to bardzo dobre. Na pewno w przypadku selenu, jest on szkodliwy w nadmiarze. Jeśli chodzi o żelazo, to u nas kobiet jest to zależne czy mamy go dużo w krwi czy nie. Ja jak mam anemię to ta ilość żelaza byłaby dla mnie ok. Jednak, pamiętaj nie u wszystkich. Porównaj wskaźniki swoich diet i zobacz, czy zawsze masz taką tendencję?
OdpowiedzUsuńNie zawsze, ale często - jeśli chodzi o selen, codziennie jem orzecha brazylijskiego, więc faktycznie normę trochę przekraczam i się nad tym zastanowię ;) A co do żelaza, to poziom we krwi mam w normie i nie przekraczam ilości znacznie, poza tym, jest to żelazo niehemowe, więc i wchłanialność jest niższa.
UsuńMniam! Zdrowo i kolorowo jak zawsze. Bardzo lubię oglądać twoje jadłospisy. Są bardzo inspirujące:)
OdpowiedzUsuńŚniadanie obłędne !!!
OdpowiedzUsuń