czwartek, 3 sierpnia 2017

Czekolada kokosowa Cocoa - recenzja

Surowe czekolady firmy Cocoa są jednymi z moich ulubionych i prawie zawsze mam jakąś napoczętą w szufladzie z codziennymi przysmakami. Do tej pory jadłam tylko te ciemne - klasyczną, z pekanami, z wiśnią acai, z jagodami goji, czy cappuccino migdałowe z morwą, ale jak w sklepie ze zdrową żywnością zobaczyłam wersję kokosową, od razu kupiłam. Oczywiście musiała trochę poczekać na swoją kolej w szufladzie z zapasami, ale w końcu przyszła na nią pora, gdy w minioną sobotę zachciało mi się czegoś bliżej nieokreślonego po śniadaniu. Gdyby nie fakt, że wcześniej widziałam jej recenzje na innych blogach, spodziewałabym się iście białej tabliczki, ale tak, byłam gotowa na ciemniejsze ubarwienie głównej bohaterki notki. 


Skład rozpoczyna cukier z kwiatu palmy kokosowej, za którym na liście widnieje tłuszcz kakaowynieprażone ziarna kakaowca, sproszkowane mleko kokosowe 10% i wanilia bourbon, a wszystkie te produkty pochodzą z upraw ekologicznych. Kompozycja wskazuje zatem na dość słodką i mleczną czekoladę, co potwierdza także 45% zawartość masy kakaowej. Tabliczka standardowo została podzielona na 8 solidnych kostek, a barwą przypominała typową czekoladę mleczną. 


W porównaniu z ciemnymi wariantami produkowanymi przez firmę, czekolada kokosowa była miększa i łatwiej łamała się wzdłuż wyznaczonych linii, z nieco mniej słyszalnym, ale ciągle wyraźnym trzaskiem. Mogło to wynikać ze zmęczenia słodycza pogodą, bo jak wiadomo, słońce nie sprzyja żywotowi czekolad, a na sesję zdjęciową musiałam ją wyjąć z dość komfortowej szuflady na nasłoneczniony stolik. Czekolada zgodnie z nazwą pachniała wyraziście kokosem - głównie w wiórkami, lecz mój nos odnotował także wyraźne, nie nastrajające optymistycznie ślady zjełczenia... W kontakcie ze śliną słodycz rozpuszczał się dość szybko - kremowo, tłuściutko, aksamitnie, wręcz jedwabiście i niemal od razu zaczął uwalniać swój smak. 


W czekoladzie czułam mleczność i słodycz, do której szybko dołączył kokos. Stworzył on jedność z kakao i chociaż smakowo nawiązywał głównie do wiórków, nie czuć było żadnych chropowatości w konsystencji. W kokosowo mlecznej tabliczce czułam także lekki, lecz wyrazisty kwasek, jakby pierwiastek zjełczenia. Nie spodobał mi się on początkowo, ale czekolada miała w sobie coś, przez co trudno było się od niej oderwać. Co ciekawe, przypominającą jakby lekko skwaszoną śmietankę kokosową nutę czułam z różną intensywnością w poszczególnych kostkach, w niektórych całkowicie zanikała. Nie jadłam wcześniej czekolady tak naturalnie smakującej kokosem - źródłem smaku były składniki uzyskane z tego orzecha i tylko one - jak widać, żadnych syntetycznych aromatów nie trzeba, aby stworzyć kokosowego słodycza. Nie wiem, czy każdy odnotuje wspomniane wcześniej zjełczenie, czy to dziwactwa moich kubków smakowych, ale wszyscy lubiący słodkie czekolady powinni jej spróbować - ma w sobie coś, co wciąga.


WARTOŚĆ ODŻYWCZA
W 100g czekolady mieści się 599kcal, więc zjadając całą - 50g tabliczkę - pochłoniemy ich 300. W koksowej tabliczce mamy równowagę pomiędzy ilością węglowodanów i tłuszczu. Ten ostatni pochodzi w głównej mierze z kakao, będącego także źródłem wielu składników mineralnych. Słodycz, mimo mlecznego charakteru, nie zawiera w sobie mleka, jest także wolny od glutenu, emulgatorów i innych mało zdrowych dodatków. Niestety pierwsze miejsce na liście składników zajmuje cukier kokosowy - co prawda zdrowszy niż tradycyjny,  ale hejterom tej substancji może się nie spodobać. Wszystkim innym, poszukującym czegoś słodkiego bez mnóstwa chemii, polecam. 


Wartość odżywcza w 100g: 599kcal, 44g tłuszczu, 44g węglowodanów, w tym 41g cukrów, 4g białka i 4g błonnika
Miejsce zakupu: sklep ze zdrową żywnością
Cena: w zależności od sklepu 9 - 10 zł. 

28 komentarzy:

  1. Jadłam ją bardzo dawno temu, ale nie pamiętam, żeby była jakoś bardzo kokosowa - będę musiała przypomnieć sobie jej smak. Na pewno potwierdzam, że była mleczna, kremowa i taka "gładka". Nut zjełczenia także nie odnotowałam - możliwe, że to kwestia długiego leżakowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To była taka naturalna kokosowość - jak w oleju czy wiórkach, nie buchająca :D
      Termin ważności miała do wcześnia, leżała w chłodnym pokoju - nie powinno nic jej być...

      Usuń
  2. Chętnie bym spróbowała tej czekolady. Jak tylko ją gdzieś zobaczę to na pewno spróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie mam nic ani do cukru białego, ani kokosowego, więc biorę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekoladę i kokos wprost uwielbiam😉

    OdpowiedzUsuń
  5. Czekoladę uwielbiam, kokosa już mniej :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja sie poddaje ;p Mi kompletnie nie smakowała -za to zupełnie inaczej odebrałam te biała z pistacjami,tamta kocham.Ale za kokosowa juz chyba podziękuje,nie doszukałam sie żadnej nuty smakowej takiej jak ty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Białą z pistacjami (i jeszcze inną białą) widziałam we wtorek, ale w taką pogodę na pewno nie dotarłaby do domu w całości :D Kupię przy kolejnej wizycie ;)

      Usuń
  7. Jadłam jedynie tę i pistacjową wersję. Owszem, smak kokosowy jest taki subtelny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pistacjową kupię, jak zrobi się chłodniej, bo widziałam w sklepie ze zdrową żywnością, ale było wtedy 36 stopni i nie doniosłabym jej do domu w całości...

      Usuń
  8. Muszę ją koniecznie kiedyś dorwać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo chętnie bym ją spróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem czy muszę pisać, że rozpływam się na myśl o tej wersji. Tak jak nie tykam już mlecznych czekolad tak tę bym schrupała :D Ech, przypominam sobie jak to kiedyś potrafiłam zjeść na raz dwie tabliczki pseudoczekolady kokosowej, którą kupowałam w Auchan... Aż sobie następnym razem sprawdzę czy jest jeszcze w ofercie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam takiej czekolady i nigdy nie zjadłam 2 tabliczek na raz, ale z jedną białą nie miałam problemu ;)

      Usuń
  11. Kompletnie nie znam tej czekolady w wersji kokosowej.
    Nawet nie wiedziałam, że istnieje.
    Wydaje się całkiem fajna.
    Mogłabym przetestować chętnie. Warto spróbować.
    Ja jadłam białą z pistacjami.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że będzie Ci smakować ;)

      Usuń
  12. Kusi mnie kupno jej ze względu na smak kokosa, ale nie jestem fanką słodkich produktów, więc nie wiem czy bylabym w stanie ją zjeść. :D Może kiedyś, ale na razie zostanę przy gorzkiej 90%, która i tak jest dla mnie zbyt slodka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro 90% jest dla Ciebie za słodka, to ta pewnie będzie ulepkiem :D Ja 90 - tki lubię, ale słodkie to one dla mnie nie są ;)

      Usuń
  13. Uwielbiam wersję z pistacjami i solą, wspaniale to współgra z dość dużą słodyczą czekolady. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ogólnie soli w czekoladach nie lubię i jak się da to wydłubuję, ale tę na pewno spróbuję ;)

      Usuń
  14. Muszę wypróbować, jestem fanką wszelkiego rodzaju czekolad :)
    https://smilingshrimp.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Zjełczenia na pewno nie odnotowała, a konsystencji nie pamiętam. Smak mnie oczarował i ze względu na to do tabliczki mogłabym wrócić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kolejnej tabliczce też nie odnotowałam zjełczenia, no może w 1 kostce minimalne... Muszę kupić jeszcze jedną ;)

      Usuń
  16. Nie miałyśmy tej ale na recenzję u nas czeka biała z pistacjami :) Na tą trzeba będzie polować :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Zobacz także

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...