Deszczowy i mroczny październik zbliża się ku końcowi - niestety dotychczas jesień nie zachwycała nas słońcem i ciepłem, dlatego też mam już dość tej pory roku i z niecierpliwością czekam na wiosnę. Jest wprawdzie kilka rzeczy, które w jesieni lubię - wówczas bardziej doceniam pachnące świeczki, cieplutki kocyk czy gorące kakao, ale to nicość w porównaniu z panującym chłodem i wilgocią. Mimo wszystko kilka produktów mogę zaliczyć do ulubieńców miesiąca - one ułatwiły mi przetrwanie deszczowego października, a jeśli jesteście ich ciekawi, zapraszam do przeczytania notki ;)
1. ORZESZKI PINII (Ener bio)
Pierwszy raz orzeszki pinii firmy Ener bio kupiłam we wrześniu, ale zapomniałam ująć ich w ulubieńcach, a bez wątpienia zasługują na wyróżnienie. Chociaż są niewielkie, potrafią bardzo wzbogacić smak dań, nadając im ciekawy aromat - w moim odczuciu lekko pieczarkowy. Dlatego też, często posypywałam nimi moje zestawy warzywno - kaszowe, ale same w sobie też pysznie smakują.